Obserwatorzy

02.09.2015

Serical, Placenta - maska do włosów

Mniej reklamowana, mniej opisana na blogach i chyba mniej znana "siostra" budyniowej maski. Kupiłam ją, bo w Hebe nie było akurat tamtej i... trafiłam!


Dostępna w litrowym pojemniku, czytałam w internetach, że komuś taki wystarcza na rok... Mi może na pół i to niezbyt regularnego stosowania, ale i tak za taką cenę (mniej niż 15 zł, zazwyczaj przy promocji bliżej 10) - czego chcieć więcej?

Skład:


Szeroki gwint, żeby ułatwić wygarnianie łapą z samego dna opakowania:


Folia, żeby mieć pewność, że nikt nie macał:


Konsystencja jest gęsta, ale nie kleista. Łatwo rozprowadza się na włosach, wcale nie trzeba jej do tego dużo, nie spływa z nich. Zależnie od czasu zostawiałam ją na 5 - 10 min., ale zdarzało się i na pół godz.
Spłukiwanie nie jest problemem, nie pozostawia tłustawego nalotu (zdarza mi się spłukiwać zimną wodą, więc jestem ekspertem :D)
Uwielbiam ją!



Włosy po niej są sypkie, lśnią, nie są obciążone, nie są puchate.
Moim zdaniem efekt końcowy nie odbiega od tego co daje budyniowa maska, za to Placenta nie wali sztuczną wanilią! O matko, nie mogłam znieść smrodu budyniówki, a ta jest prawie bezzapachowa!
Dla mnie nr 1. Obecnie czekają na mnie 3 inne maskowe nabytki z Hebe, ale na pewno do niej wrócę! 

6 komentarzy:

  1. Właśnie się zastanawiam nad zakupem maski tej firmy. Ale nie wiem na którą się skusić. Zdecydowanie jest ich za dużo ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie lubisz zapachu sztucznej wanilii, to nie bierz mlecznej! ;-)

      Usuń
  2. Lubię takie maski, chociaż trochę obciążają włosy, trudno je zmyć :)

    OdpowiedzUsuń