Obserwatorzy

16.09.2015

Kempkowy sierpień w zdjęciach

Sierpień to czas wyciszenia po moich urodzinach. W tym czasie nie dostaję już prezentów :D
Szkoda...
W tym sierpniu dokuczały upały, komary, a mi dodatkowo nerwy ;)

Lordas zbudował pasy... Widzicie znak z sygnalizacją? ;)


Urodzinowy storczyk od Chrzestnej. W pewnym momencie zaczął się chwiać ku upadkowi, ale jakoś odratowałam. W każdym razie jeszcze żyje i nawet nieźle wygląda.
Kwiatkowo-Kempkowy cud.

Lordas w drodze :)

Jakby ktoś pytał: tak, nie mam w domu lustra :D
Big cycków nie posiadam, za to rozmiar kilka powyżej 0 - owszem.
Teraz się to nazywa "plus size", więc nawołuję: czterdziestki dwójki wyjdźcie z cienia!

Taki slodko-przewrotno czerwony pierścionek z wyprzedaży. Pierwsze moje zakupy w galerii - musiałam uczcić. Tzn kupiłam sobie w sumie tylko ten pierścionek, ale już nikt nie powie, że jestem zacofana i nawet w galerii nie bywam :D:D

Wreszcie pozbyłam się burdlu zalegającego na blacie... Wręcz robi się tam coraz przytulniej. Koszyk na kawy, żeby były pod ręką, a nie zagracały...

Jednak coś jeszcze kupiłam sobie w CH! Szeroko znane na blogach matowe pomadki GR. Obecnie moje ulubione!
(Kto i kiedy wycofał Rimmel by Kate? Akurat napisałam o nich notkę, chciałam coś sprawdzić zanim dodam, a ich już nigdzie nie ma. Klops w sto pieronów xD)

Ślady Lordasa pierwotnego:

<3
Inssssygnia

Zdobycz z eBay :)

Jedno z moich ulubionych ciast z przepisu Hexxany - morze śliwek w kruchym cieście

"Mama, ulwałem Ci kfiatki, zebyś się ciesyła" <3

Wreszcie dotarł! :)

Lubię wyprzedaże w CCC :)

Faaaaajnaaa!
Od razu Wam opowiem jak wybrałam się do biblioteki po drugą część. Szperam sobie po półkach i widzę bibliotekarkę z pewnym młodzieńcem, który poprosił ją o pomoc i razem usiłowali coś znaleźć.
Nie znalazłam, oni też nie znaleźli, idę do "kasy", a tam spod półeczki wystaje rożek drugiej części tej serii... Odtańczyłam taniec radości, a pani bibliotekarka mówi mi, że właśnie ten chłopak przede mną ją zamówił.
Kurde fela.
A byłam wcześniej, tylko nie otworzyłam dzioba o pomoc, bo chciałam mieć radość z wyciągania jej z regału!
Lol. Teraz czekam aż odda xD

Skorzystałam z wakacyjnych czeków YR. Bardzo lubię ich szampony i żele - wspominałam pierdyliard razy. Capnęłam też lakier z efektem żelu - niezły. Czytałam w internetach, że nietrwały, ale u mnie się długo utrzymał.
W prezencie zabrałam tusz - to mój ulubiony obecnie, bo 2000kalorii w Pl jest jakiś oszukany...

Babskie spotkanie u Magdaleny.
Taaaakie ciacha upiekła, większe niż dłoń. Od razu lepiej brzmi, jak człowiek powie, że zjadł tylko jedno ciasteczko :D:D
Wegańskie pieguchy:

Tyle mi zostało z imieninowego fiołka, którego pokazywałam Wam ostatnim razem... Dwa tygodnie zajęło mi doprowadzenie go do tego stanu.
Dalej nie wiem co robić. Na razie tak smętnie stoi.

Zajęłam się produkcją domowych nalewek i wiśni w spirytusie.
Kogo lubię, tego zapraszam, a kogo nie lubię, ten se może paptrzeć! :)

Taka seksi-fleksi-ekscytejszyn koszulka za 4 zł w lompie... :D
Kto by nie wziął, ten ciapek! ;)

Lordas kocha mamę :)

Pełnia z naprzeciwka. To był naprawdę duży księżyc!


Czujecie już jesień?

8 komentarzy:

  1. 3 razy w życiu widziałam ogrooomny księżyc na niebie :O Szkoda, że codziennie nie można takiego zobaczyć :P Jeeeej, przeczytałaś moją ukochaną książkę :D Mnie ona tak wciągnęła, że nie chciałam jej kończyć i rozkładałam to w czasie na kilka miesięcy :P "Jedwabnika" dostałam od Ukochanego na Mikołaja (oczywiście sama wybrałam :D) i do tej pory leży na półce... Niestety tak mam, że do książek, filmów i płyt muzycznych muszę mieć wenę...:/ Ale jesień zbliża się wielkimi krokami, więc może zdążę ją przeczytać do następnego Mikołaja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba można - w górach :D Raz byłam na jakiejś górze, gdy słońce zachodziło i księżyc był przeogromny. Nigdy wcześniej ani później takiego nie widziałam... Może tam tak zawsze?

      Znam brak weny... Nie mogę przebrnąć przez Władcę Pierścieni xD
      Jedwabnika dokładnie dzisiaj dopadłam w bibliotece... od razu się za nią zabiorę, bo uwielbiam Rowling :D
      Czytałaś "Trafny wybór"?

      Usuń
    2. Tak, czytałam:) Książka również przeleżała prawie rok zanim się za nią zabrałam :P Ciężko mi się ją czytało, bo nie ogarniałam tego układu gmin i całej polityki lokalnej :P Za dużo też dla mnie było tam bohaterów, bo po 2 kartkach trzeba było się przerzucać do innej akcji :P Do połowy była dla mnie nudna jak flaki z olejek, ale od połowy w końcu zaczęło się coś dziać. Przyznam, że końcówka mega mnie zaskoczyła i jakoś tak dobiła:/ No ale w końcu to kryminał... A jak Twoje wrażenia? Bo na pewno ją przeczytałaś :D

      Usuń
    3. Pewnie :D

      Miałam dokłądnie te same odczucia, chociaż akurat realia były mi dość znane.
      Do połowy nie mogłam przebrnąć i zastanawiałam się jak się przyznam ludziom, że Rowling spierdzieliła ksiażkę... Ale jak już zapamiętałam imiona i potrafiłam je podczepić pod daną twarz/historię, to ruszyło z kopyta.
      Dobiła mnie śmierć małego... Rowling ma zwyczaj zabijać postacie, które człowiek lubi. A kiedy i jego siostra się zabiła, to już została tylko pustka... Bardzo smutna historia.

      Usuń
  2. Znowu mam ochotę na śliwki i ciasto <3 Super, że tak Ci posmakowało :D Ostatnio co się zabiorę za ciacho, to już śliwki zeżremy, że tak powiem obrazowo :DDD

    Taaak, czuję już jesień i czekam tylko na suche dni, by zacząć sprzątać w ogródku bo trochę przy roślinach muszę porządków zrobić. Co prawda na wielkie mrozy się tutaj nie zanosi, lecz wolę być przygotowana, bo szkoda mi niektórych ziół.

    Uwielbiam Twoje wpisy z tego cyklu i przyznaję się bez bicia, że zawsze tak się rozmarzę i...mam niemoc w palcach, tysiące myśli w głowie i nie wiadomo od czego zacząć. Po czym wracam po raz kolejny z mocnym postanowieniem pozostawienia śladu w komentarzu i po raz kolejny się "zawieszam" ;)

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już po śliwkach, zamroziłam trochę na kolejne ciasta, więc jak upiekę, to czuj się zaproszona :D
      Skoro nie możesz do swojego wytrwać, to muszę Cię poratować :D

      Podziwiam wszystkich ogródkowiczów. W tym roku postanowiłam zostać farmerem, skopałam własnoręcznie kawał ogrodu (co mnie podkusiło!) i zasiałam...
      Zbiory miałam takie: ogórki wcale nie wyrosły, koperku trzy dziesięciocentymetrowe łodyżki, fasolki na jeden skromny obiad (do tego łykowata), a cukinia zgniła zanim zaowocowała xD
      W przyszłym roku nic nie sieję, pieeeerdziele. Naganiałam Majlorda, żeby mi te krzaki podlewał i szkoda tej wody za takie nic. Fasolka na ryneczku w sezonie kosztowała 2zł/kg, więc nie sądzę, żeby się opłacało.
      Ale podziwiam, podziwiam, jak ktoś sieje i mu wychodzi :D Ja jestem znanym mordercą roślin :D
      Przyznam się, w sekrecie, że marzy mi się zamówić jakąś maszynę, która mi cały ten ogród przekopie, wyrąbie niepotrzebne drzewka, które od lat nie owocują i zostawi z gładką połacią trawy... Zrobię sobie boisko do Quidditcha :D

      Za każdy ślad dziękuję :* Lubię Twoje komentarze :*

      Usuń
  3. Pomadki GR świetne! Bardzo podobają mi sie kolorki

    OdpowiedzUsuń