Obserwatorzy

04.09.2015

Jest gdzieś i wszyscy wiemy gdzie (tu), przeszłość w której podziewałam się - Kempkowe miesiące w zdjęciach ;)

Nie będę kolejny raz zapowiadać, że wracam i kajać się że mnie tak długo nie było. Chyba.

Przeprowadziliśmy się i naprawdę sporo się zmieniło, szczerze mówiąc więcej wiem obecnie o nowych kolekcjach farb do wnętrz niż cieni do oczu. Nie sądzę, żeby się to w najbliższym czasie miało zmienić. Nawet przez jakiś czas rozmyślałam o pisaniu na takie tematy, bo sama duuuuużo razy i długo szukałam odpowiedzi na ważne pytania (indukcja czy ceramika?, farby do pokoju najdroższe czy umiarkowanie tanie?, zostawić czy zabudować łuk nad oknem? itd), a naprawdę trudno było znaleźć rozbudowaną odpowiedź pisaną przez użytkownika danej rzeczy, a nie przez producenta... Może się jeszcze na takie posty skuszę.

Miałam nadzieję, że seria włosowa, którą zapowiedziałam, sprawi, że zacznę pisać regularnie. A taka figa! Przez te upały marzyłam tylko o tym, żeby nie musieć ich myć dwa razy dziennie, a w pewnym momencie byłam już tak wściekła na wiecznie upocony łeb i kark, że poważnie rozważałam ścięcie włosów na zapałkę.

Oto (znacznie okrojona) fotorelacja z naszych pierwszych miesięcy po przeprowadzce. Musiałam je mocno przesiać, bo chyba nikt nie chciał by posta z 80 zdjęciami xD


Lordas dzielnie pomagał malować kuchnie :)


Prezent od przyjaciółek z okazji nowej kuchni :D Myje ręce co chwile i zawsze robiłam to płynem do naczyń...wreszcie mam dozownik na mydło! Jedna z tych rzeczy, o których człowiek stale myśli, że by się przydały, a ciągle zapomina kupić...

Takie dziadostwo przebiło mi waż od pralki. W miesiąc po przeprowadzce! Długo nie pochodziła na polskiej ziemi (uparłam się i ryłam dziurę Majlordowi, żeby ją zabrał z Anglii!!).
Pół fiszbiny od stanika... Wciąż powtarzam, że to zemsta uciskanych cycków!

Sprzątałam poddasze i taki kwiatek znalazłam :D

I jeszcze złota szminka, która zmieniała kolor na ustach. Miała ze 30 lat, więc odważyłam się tylko pomazać rękę. Dwa dni z tym chodziłam, bo niczym nie szło zmyć! Takie kiedyś robili kosmetyki...

Mamy wtyki i kupujemy wiejskie mleko. Pewnego razu postanowiłam odciągnąć śmietanę i zrobić masło... Jaka to była spektakularna klapa!
Ale następne razy wyszły lepiej :D

Sielsko anielsko

Jeszcze bardziej sielsko ;)

To nie jest tak, że nie chce nam się kosić trawy. Po prostu żyjemy w zgodzie z naturą :D:D
Takie były drzewka na wiosnę...

Zapłotowe czarne barany :)

Lubię to.

Ziaję za Manuka też lubię ;)

Smakowały jak najlepsze bułki mleczne w życiu, wyglądały tak:

I chleb foremny:

Nie wiem jaki wydawca to dopuścił. Nie wiem jakim cudem to bestseller w Niemczech.
Dialogi porywające niczym koty z kurzu, a opowieść rozwlekła jak równik.
Ledwo przebrnęłam. Może i kobitka miała coś ciekawego do powiedzenia, ale nie bardzo umiała to przekazać.

Trudno mi uwierzyć, że ludzie tak żyją. Jestem raczej małomiasteczkowym burakiem, ale czytało się nieźle ;)

"Fachowiec" (z cudownego polecenia) tak nam spitolił łazienkę, że rolety zawiesić ni w dupę ni w oko. Uratował mnie (i sąsiadów przed oglądaniem mojego gołego zada) taki witraż z folii.
Muszę powiedzieć, że praktyczna rzecz. Koszt 14 zł, więc wzór zmienić można w każdej chwili, ale lubię te kościelne klimaty ;)

Tak u nas niepełnosprawni (umysłowo najwidoczniej) parkują pod Dino.
Jedna ćwiartka na zwykłym miejscu parkingowym, jedna na miejscu dla niepełnosprawnych, a pół dupki na wąskim wyjeździe z marketu.

Pod koniec miesiąca Lordasa złapało kolejne zapalenie krtani, na tyle silne, że spędziliśmy pewien czas w szpitalu.

Przynajmniej ładne były wschody słońca...


Tak skończył się maj, rozpoczął czerwiec...

Truskawek nie lubię, ale koktajl z nich bardzo...

YR mnie kupił przez swoje żele i odżywki!

Przy przeprowadzce znalazłam jeden z prezentów od starszego brata...
Nie ma mi go kto zawiesić :P
Takiego stojaka na srajtaśmę nie ma nikt.

Wreszcie nauczyłam się gotować rosół bez kostki i innych chemicznych ulepszaczy - tylko mięcho, warzywa, woda, sól i zielska.

Pewna ściana była wyjątkowo oporna na malowanie, a nie nadszedł jeszcze czas na generalny remont tego pomieszczenia, żeby móc skuć cały tynk...
Radosna twórczość naszej trójcy :)


Kilkudziesięcioletnie drzwi, kilkanaście razy malowane farbą olejną.
Z pomocą opalarki odkryłam, że pod spodem kryją się takie cuda...

Udowodniono, że lepiej smakuje, gdy robi ktoś inny:

Hebe do mnie przyszło.
Nie znoszę zapachu budyniowej, ale mam... Trzeba zatykać nos.

Taaaaaaaka zapiekanka...

Wytargana w lompie za 6 zł!

Ostatni polski fragment, który mi brakował.
W księgarniach osiąga teraz cenę 200 zł, używana - około 100.
Wypatrzyłam swoją (funkiel nówka, nieśmigana!) za 13 zł z przesyłką... To jest coś :D

Futryna coraz piękniejsza...

Biedronkowe zdobycze.
Szampon jest świetny.

Kolejna biedronkowa zdobycz - od dawna chciałam spróbować.
Pyszna!
Szkoda, że tylko od święta i że cena regularna jest straszna za takie maleństwo (maleństwo mieszka w ogromnym kartonie)!


Teraz idę stąd, wrócę z czymś włosowym! ;)

4 komentarze:

  1. Lubię Twoje mixy zdjęciowe:) I chętnie obejrzałabym nawet 80 fotek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam mix zdjęc w twoim wykonianiu:) czekam na wiecej:) i jak najbardziej pisz o remontach itp bo mnie to czeka od podstaw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym poczytała częściej o Twojej budowie!

      Usuń