Obserwatorzy

28.02.2015

Woski zapachowe - kominek naprawdę MA znaczenie

Tylko ogromna siła woli i wmawiane sobie bez przerwy racjonalne argumenty sprawiają, że nie przepuszczam wszystkich pieniędzy na świeczki zapachowe.
Oczywiście jest mi łatwiej niż innym maniaczkom zapachów, bo ja lubię tylko te świeże, jedzeniowe czy owocowe, dyskwalifikując od razu duszące kwiatki.



Swój pierwszy kominek (czerwony) i pierwsze produkty YC kupiłam jeszcze w Anglii, w Tesco.
Byłam z niego zadowolona i z powodzeniem używałam przez rok. Jednak pewnego dnia zachciało mi się go umyć, do środka dostała się woda, która chyba nie do końca wyparowała, bo od tamtej pory przy paleniu zaczął dziwnie capieć i strzykać.

Przy okazji nadarzyła się okazja (Gwiazdka) i miejsce (sklep siostry mojej przyjaciółki www.donadekoracje.pl do którego Was zapraszam jeśli będziecie w Ostrowie :D), więc zażądałam nowego.
Dostałam od siostry ;)


Oba są wysokie, bo od razu na takie polowałam - w niższych wosk się pali zamiast lekko topić i kopci smrodem zamiast uwalniać zapach.
Z wyglądu są zupełnie inne - czerwony pasowałby do nowoczesnego wnętrza, a fioletowy jest bardziej romantyczno - nostalgiczny.
Różni je też parę innych rzeczy:


W czerwonym płomień jest na powietrzu, a w fioletowym "domek" podgrzewacza jest zamknięty, tak że całe ciepło kumuluje się w środku, a nie ucieka bokami. Pozwala to znacznie szybciej stopić wosk.
Czerwony od samego początku przeznaczony był głównie do olejków zapachowych, nie wosków - o czym wiedziałam, ale nie przeszkadzało mi to, bo sprawdzał się i przy tych drugich...
Jednak najważniejszą rzeczą, która je różni jest miseczka na wosk.

Czerwony naprawdę dobrze mi służył i nie miałam do niego zastrzeżeń. Wydawało mi się, że miseczka jest naprawdę duża i prawie wcale nie zastanawiało dlaczego wosk dłuuuuugo się topi, a do tego zaczyna na środku, później długo, długo nic i dopiero upłynnia boki.
Dopóki pierwszy raz nie użyłam kominka fioletowego. 
Tu miseczka jest równie głęboka, ale również bardzo szeroka - powierzchnia topionego wosku jest większa, co sprawia, że robi się płynny niemal od razu po wrzuceniu.
A zapach? Nie ma porównania! Woski, które uznawałam wcześniej za słabizny, w fioletowym kominku zyskały nowe życie i pachną niemożliwie mocno! Do tego zapach rozchodzi się szybko po pokoju, co przy czerwonym wymagało przenoszenia z miejsca na miejsce (a spróbujcie to zrobić przy torpedującym trzylatku)


Piszę to wszystko, żebyście wiedziały, że jeśli nie rozumiecie fenomenu wosków zapachowych, to problem może wcale nie leżeć w nich, ale w kominku właśnie...
Ja swojego czerwonego nie zamieniłabym na nic, miałam go za ideał...dopóki nie odkryłam zalet fioletowego.
Drobna rzecz - szerokość miseczki, a tyle zmienia...

Na razie kończę woski z tego zamówienia:


Doskwiera mi brak możliwości powąchania na żywo.
Niestety, tylko jeden okazał się w pełni trafiony - Summer scoop, który faktycznie pachnie jak lody.
Honey & spice i Home, sweet home ujdą w tłumie - oba to cynamonowe killery z nutą czegoś słodkiego.
Citrus tango i Sicilian lemon są straszne - walą jak cytrynowe mleczko do czyszczenia, a Wedding day, to moje największe rozczarowanie - reklamowany jako owocowo-kwiatowy zapach okazał się nieść duszący smród cmentarnego śmietnika. Fuj! (Choć oczywiście ktoś kto lubi mocne kwiatowe zapachy będzie nim zachwycony).

Po tym porzucam na jakiś czas Yankee na rzecz Kringle, które bardzo mnie ciekawią i Village Candle, bo mają mnóstwo jedzeniowych zapachów i dobre recenzje! :)

Czy Wasze nosy też odkryły już uroki wypachnionego woskami / świecami domu?

6 komentarzy:

  1. Cmentarny śmietnik :D nie mogę pierdzielnęłam i leżę :D YC uwielbiam też mam kominek i powiem że dziś nawet nabyłam dwa nowe zapachy - masło shea i malinowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      Maaaaalinowy mnie kusi! Napisz jak wrażenia :D
      Miałam go nawet w koszyczku przy okazji rabatów na Walentynki, ale opanowałam się i nie złożyłam zamówienia :D

      Usuń
  2. miałam Wedding Day i podzielam twoje uczucia co do smrodu cmentarnego śmietnika.. Fuuuuu okropny jest ten zapach, ja wolę owocowe, kwiaty lubię ale jak są takie świeże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ja zamawiałam krótko po swoim ślubie i chyba mi na mózg padło przez te całe weselne klimaty... A tak go ładnie opisują!

      Usuń
  3. Teraz jest nowa genialna kolekcja wosków:) ja mam kominek z Yankee z wyjmowaną miseczka kupiłam na ryneczku za 20 pensów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara! Brakuje mi ryneczków ;(

      Z nowej kolekcji na szczęście niewiele mnie wybitnie zainteresowało, a i tak chcę spróbować Kringla i Village. Village ma nawet zapach świeżo pieczonego chleba - podobno obłędny!

      Usuń