Obserwatorzy

08.10.2014

Kempkowy wrzesień w zdjęciach

Wrzesień, wrzesień co przeplata - trochę zimna, trochę lata...
Prawie pasuje :D


Nadal czuję się wciągnięta w Becketta. Losy dr Huntera już znam, teraz sięgnęłam po "Rany kamieni"

Pierwsze wspólne pieczenie z Lordasem - ogólnie gardzi ciastkami, ale tymi się napychał, póki jeszcze były ciepłe :D


Lidl nie ma tak spektakularnych wyprzedaży jak Biedronka, ale udało mi się capnąć 2 koszulki i paczkę bandażowych cyckonoszów za piątalka.



Sezon na ciepłe bluzy rozpoczęty!

"- Jak się nazywasz?
- Hały Apem"

Kolejne żele YR - przeczuwam uzależnienie ;)

Zwijańce z ciasta francuskiego z makiem - przyznam (nie bez skruchy) że opitoliłyśmy z mamą cały talerz na jedno posiedzenie...

Lordas wymaga, żeby z każdego kawałka playdoha lepić tatę... No to lepię... xD

Ten telefon robi zdjęcia gorsze niż kalkulator, więc tego nie widać, ale jestem posiadaczką pięknej szyfonowej (?) spódniczki. Wytargałam ją ze starej szafy, która stoi u nas w gospodarczym, a sam ciuch pamięta czasy sprzed moich narodzin.
Przez całe lata nie mieściłam w nią zada (yeeeeaah...), ale w końcu mieszczę i niezmiernie mnie to cieszy (choć ma taki krój, że mój zad wygląda w niej gorzej niż kiedykolwiek - nie można mieć wszystkiego :D).
Tak czy owak wystroiłam się w nią i radośnie wsiadłam na rower, żeby pojechać do miasta. Przez chwilę błysnęła mi myśl czy to rozsądne, ale uznałam, że pojadę ostrożnie... Nie dojechałam nawet do końca ulicy, gdy wkręciła mi się w łańcuch xD Ruchu nie mogłam zrobić, a musiałam jak ten krab wycofać do podwórka sąsiadów i błagać, żeby mnie ratowali :D Na szczęście mieli nożyczki... xD
Trochę ucierpiała, ale jest asymetryczna, więc nie widać na pierwszy rzut oka xD

Pewnej soboty mieszkańcy naszej ulicy (nie wszyscy ofkors) się skrzyknęli, żeby zrobić chodnik do cmentarza. Wcześniej był tam sam piach, a na dodatek spływała woda z całej okolicy co kończyło się brodzeniem w błocie po kostki...
I ja tam byłam, wiele godzin pomagałam - między innymi kopałam rów pod krawężnik :D
Wspaniałą korzyścią ciężkiej pracy jest fakt, że można bez wyrzutów sumienia nie poświęcić Chodakowskiej nawet jednego machnięcia kończyną przez cały następny tydzień:D
Oto efekt wspólnej pracy:

Sprawiłam sobie wreszcie jesienne buty, bo chodzenie w trampkach zrobiło się upierdliwe. Za czarne dałam 69 zł, a za nudziaki 29 :D Pierwsze buty od lat (nie licząc Reeboków do ćwiczeń), które mnie nie obtarły! Dlatego uznaje je za wspaniały zakup :)

Racuchy z jabłkami - czy ktoś może się im oprzeć?

W drodze na lotnisko po Majlorda - na mopie był nawet plac zabaw... :)


Pomieszane z poplątanym - ziemniaki tłuczone wg Gordona (bo musiałam wypróbować), buraczki (bo życie bez buraczków to życie niepełne) i kurczak w stylu KFC.
Nie wiem czy ten kurczak powinien tak smakować, bo nie zdarzyło mi się oryginałów jeść, ale skarg nie było... ;)

Ciasto "Leśny mech" - pycha! Choć w sumie znam kilka jeszcze lepszych :)

Urodzinowy tort Lordasa - po raz pierwszy bardziej podobał się jemu, a nie mi... ;) W każdym razie przynajmniej w ogóle się tortem zainteresował, więc nie narzekam :D

Chyba już nic nie przekona mnie do tortów z kremem innym niż mascarpone + nutella - mistrzostwo smaku :)

Dalsza część urodzin Lordasa - na sali zabaw ;)

Autko bardzo chciało zjeżdżać, Lordas wcale ;)

Nabieram doświadczenia :D

Lordas uparcie nie mówił, po czterech miesiącach brania tej witaminy zaczyna już mówić zdaniami. Polecam każdemu, bo naprawdę po niej ruszyło - nam powiedziała o niej pani neurolog. Aż szkoda, że nie znaliśmy jej wcześniej...

Nie chcę wyłysieć, więc próbuję co podleci :D

YR wciąga :D
Dobrze, że dawali te kalendarze, bo mój tegoroczny się rozpadł nie doczekawszy grudnia... ;)

Majlord miał mi kupić Primarkowe laczki na podeszwie z korka, bo moje się rozpadły, a były meeeegawygodne... Wysłać chłopa na zakupy :D:D

Makaron z serem - dopiero odkryłam, a to obiad gotowy w 25 min! Klik po przepis

Przyjazdowy prezent od Majlorda :D Dobrze zna moją miłość do Windsorów :D

Odsyłam Was zapobiegawczo do tego posta, bo teraz jest sezon na krtań. Lordas ma już trzecie zapalenie w tym roku, w czym drugie w ciągu 10 dni...

W filmach to zawsze wygląda rozczulająco...
U nas masa do odciśnięcia dłoni wcale nie chciała zastygnąć i Lordas rozbełtał ją na pół stołu zanim się związała. Za to gips zaczął twardnieć zanim go rozmieszałam i zamiast wylewać go do formy musiałam upychać go po kawałku xD


Prawie nic mnie nie zaskoczyło, choć przeczytałam z przyjemnością. Ale... rozbraja mnie mówienie o "dziewczynie z ludu" w przypadku osoby, której rodzinę było stać na opłacenie szkoły w której semestr kosztuje kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy funtów.
Trochę naciągany taki "lud" :D
Ale Kate nadal lubię, podziwiam i podpatruję - łatwego życia to ona sobie nie wybrała... Też jest fanką Pottera, więc złego słowa o niej nie powiem :)

Lece podpatrywać Wasze wrześnie :)

4 komentarze:

  1. Czytałam "Zapisane w kościach" :) Bardzo fajna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OOO!!! Musze zrobic ta mase do torta nutella + serek marscapone ! a do tego sera z makaronem cos jeszcze serwsujesz? Bo mam mega pake 3 kg makaronu i nie wiem co z nia zrobic to zgapie pomysl na obiad;) super torcik dla synka! A ten mech wyglada mega apetycznie! zaciekawily mnie te palychy z francuskiego ciasta z makiem jak je zawijas? ze ten mak nie spadal? duzo widze sie dzieje u Ciebie! fajnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób! Najlepsza jest w proporcji 300 g Nutelli na 2-3 opakowania mascarpone (500-750g) - zależy jak słodkie lubicie :-)

      Nieee, do sera z makaronem nie daje żadnych dodatków - jest tak syty, że i tak pod koniec pękamy :-D W weekend postaram się wrzucić na drugi blog przepis!

      Trochę mi tego maku spadło :-D W sumie mam też sporo fotek, więc o zwijańcach też będzie na kulinarnym :-)

      Usuń