Obserwatorzy

02.10.2014

Jak wyprać suknie ślubną?

Kiedy poślubne emocje nieco już opadły nadszedł czas na sprawy praktyczne: pranie.
Moja suknia nie była szczególnie zaplamiona (tylko małe czekoladowe odciski paluszków Lordasa), ani przepocona (nie było tańczenia, chociaż kilka godz. w czerwcowej temperaturze robi swoje), ale i tak chciałam jej zafundować porządną kąpiel poza domem.
Wprawdzie nie zdecydowałam jeszcze czy ją sprzedam (typ niepoprawnego sentymentalisty z dużą domieszką genów zbieractwa), ale wiadomo - najmniejsze zabrudzenie czy ślad wilgoci na białym ubraniu włożonym do szafy, zamienia się po pewnym czasie w wielkie zażółcenie.
No i to jednak sukienka ślubna - koronki, perełki - należy jej się profesjonalizm.

Ruszyłam zadek na spacer po pralniach w moim mieście, ale musiałam iść jakoś niemrawo, bo znalazłam tylko jedną.
I drążę:
Czy mi wypiorą suknie?
Wypiorą.
Za ile?
Za 80 zł (cud miód, bo spodziewałam się 200 :D)
Oczywiście żadna perełka nie odpadnie?
Może odpadnie, może się rozpuści - zależy od środków. Oni nic nie gwarantują. "Daje ją pani do prania na własną odpowiedzialność".

Aha.
Serio?
Czyli że bule osiem dyszek za pranie i nie wiem czy odbiorę swoją sukienkę z perełkami, czy skurczoną do dziecięcego rozmiaru potarganą szmatkę.

Jakby... głupio, nie?
Stwierdziłam, że na własną odpowiedzialność, to ja ją sobie mogę wyprać w domu - za koszt wody i proszku ;)

Oto jak to zrobiłam:

Do wyprania w domu sukni ślubnej potrzebujemy:
- białą poszewkę na poduszkę,
- igłę i białą nitkę,
- pralkę i proszek (najlepiej delikatny - dla dzieci)
- no i dobrze by było mieć sukienkę :D


Suknię wkładamy do poszewki i zszywamy brzeg.


Warto to zrobić dokładnie - wtedy, nawet jeśli odpadnie jakiś koralik czy perełka, to znajdziecie go po praniu w poszewce.



Wór z cenną zawartością wkładamy do pralki, wsypujemy delikatny proszek (płyn do płukania dać można, ale można też sobie darować).
Nastawiamy program prania na pranie ręczne - u nas to taka ikonka z rączką:


Ja nastawiłam na 30 stopni, ale moja sukienka nie była bardzo brudna - wymagała tylko odświeżenia.
Nie włączamy wirowania!



Po zakończeniu prania warto puścić jeszcze jedno płukanie (pamiętajcie o żółknących w szafie resztkach proszku!), znów bez wirowania!

Poszewkę wyjmujemy z pralki, delikatnie rozpruwamy, mokrą, ociekającą wodą sukienkę rozwieszamy na wieszaku, a wieszak na sznurze do prania - w ten sposób unikniemy zagnieceń.
Najlepiej, żeby tak schła na słoneczku dzień lub dwa.
Później trzeba ją tylko schować do pokrowca i odwiesić do szafy/ czekać na kupującego.



Uwaga! Nie jest to sposób dobry na sukienki poplamione błotem / trawą / winem.
Jeszcze raz podkreślam, że moja była krótka i wymagała tylko odświeżenia. Niemniej - była to typowa suknia ślubna z fiszbinami, tiulem, pierdyliardem podszewek i perełek.

9 komentarzy:

  1. Na drugi dzień po ślubie jak mąż usłyszał, że chcę dać do pralni sukienkę a potem sprzedać ( bo mi już nie będzie potrzebna przecież ;-) to wyobraź sobie, że taką jaką zdjęłam zapakował, zapieczętował i schował w otchłani magazynku :-)) Jeszcze pod nosem komentował mi, że nie pozwoli sprzedać szczęścia ;-) Także nie widziałam jej już 5 lat :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :-D
      Mój też nie chce żebym sprzedawała i ja sama nie jestem przekonana... No ale przecież już jej nie założe i nawet nie wiem czy bym jeszcze w nią tyłek zmieściła :-D
      Chyba że w tym celu ją trzymać - dwa razy w roku kontrolna przymiarka w celu sprawdzenia czy pupsko nie rośnie :-D

      Usuń
  2. wiesz co chyba mnie zmotywowałaś do odświerzenia mojej:) moja lerzy juz prawie 3 miesiące na strychu...... i wiem wiem okropna jestem ale jej nawet nie prałam po weselu :P odświerzę ja jak tylko poleprzy mi sie z ręką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiedziałam, że Ty już poślubna? :-D Chyba nie...
      Spóźnione wszystkiego najlepszego!

      Lepiej wypierz, bo zżółknie, a żal...

      Usuń
    2. ojej mój błąd 3 lata! hahaha seryjnie leń ze mnie:P

      Usuń
    3. Dobrze :-D Bo już się martwiłam, że znoooowu coś przegapiłam... :-D

      Usuń
  3. ja prałam w pralce, ale bez podszewki, wszystko przezyło, no i nie sprzedawałąm, tez nie widziałam jej 5 lat, bo... została u rodziców

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lepiej sprzedać skoro leży i nikt do niej nie zagląda? :-)

      Moja by bez poszewki nie przeszła - koraliki odpadały nawet przy wkładaniu, więc bałam się co z nich zostanie (o dziwo - w praniu nie odpadł żaden :-D )

      Usuń
  4. Jaki to jest materiał tej sukni ? Tiul czy jak ? :)

    OdpowiedzUsuń