Obserwatorzy

17.10.2014

Cartier, Declaration - jak to się stało, że zakochałam się w perfumach od pierwszego niuchnięcia...

Nie lubię perfum. Po prostu nie i koniec - mam to po mamie. Obie na zapachy reagujemy wręcz alergicznie - bólem głowy i mdłościami. Czasem chciałam być bardziej "glamour", więc psikałam się tym czy tamtym i zawsze kończyło się to w ten sam sposób - potworną irytacją.
Bywało bardzo często, że zapach podobał mi się na "pierwszy psik", ale - jak wiadomo - to wrażenie szybko się ulatnia i po pewnym czasie robił się nie do zniesienia.
Zawsze czułam się oszukana, gdy dobrze zapowiadający się rześki, owocowy zapach zamieniał się w mdlący, kwiatowy, jakbym właśnie wytarzała się w cmentarnym śmietniku... Fuj!


Próbkę Declaration znalazłam w paczce od Hexx ( :* :* :* razy milion), jak zwykle psiknęłam i... przepadałam!
Czekałam chwilę, dłuższą chwilę, godzinę i dwie, a zapach zamiast zacząć mnie wkurzać z każdym niuchem bardziej mi się podobał!


Natychmiast rzuciłam się do internetów sprawdzić co to za cudo. ile kosztuje, z jakiej okazji warto by go sobie zażyczyć i czy zrobi za mnie pranie.
No i przeżyłam szok, bo wszyscy zgodnie twierdzili, że to jest zapach męski!
Diabli, może więcej we mnie z mężczyzny skoro wreszcie trafiłam na coś dla siebie i to coś okazuje się być przeznaczonym dla innej płci! Zajmowało mnie to przez jeden wieczór i nawet się zmartwiłam, ale... uznałam, że bez tego zapachu już niepodobna żyć (xD)


"Próbowałam" go przez kilka kolejnych dni, żeby sprawdzić czy pierwsze wrażenie mnie nie myliło, ale nadal miałam wzmożone pragnienie merdania ogonem, więc musiałam przyznać sama przed sobą: zakochałam się w zapachu.


Musiałam troszkę na swoje cudeńko poczekać, bo były okazje, ale były też inne pilności, ale... doczekałam się :D


Przez 23 lata nie zachwyciłam się żadnym flakonikiem, więc musicie mi wybaczyć, że ten od razu uznałam za małe arcydzieło i napstrykałam mu więcej zdjęć niż samotny Hieronim swoim kotom... ;)


Wszystko mi się w nim podoba! Począwszy od kształtu, przez zawleczkę z tyłu, aż po najważniejsze: zawartość!!


Nie umiem opisywać zapachów i wcale nie mam zamiaru udawać, że jest inaczej.
Oto nuty zapachowe:

Nuta głowy: mandarynka, neroli, bergamotka, brzoza, kolendra 

Nuta serca: kardamon, pieprz, jaśmin, jałowiec 

Nuta bazy: drzewo cedrowe, wetiwer, ambra, mech dębu 

(za KWC)

Żadnego nachalnego cuchu kwiatków!



Dla mnie on pachnie jak niebo, jak randka wiosną, jak wycieczka w nieznane w środku lata, jak darowany sweter jesienią i wspólny powrót z robienia orzełków zimą.
Pachnie jak książę Harry, jak wszystkie zamki na których byłam, jak Ministerstwo Magii i jak ulubione książki.
Pachnie tak, jakby ktoś zebrał wszystkie rzeczy, które najbardziej lubię i wcisnął w ten mały flakonik.
Po prostu.



Nie stałam się nagle dziką maniaczką zapachów, nie ciągnie się on za mną na kilometr. Uważam, że zapach to najintymniejsza rzecz na świecie i powinien go czuć tylko ktoś kto stoi blisko, naprawdę blisko.
I ja. Powinnam czuć, że jest ze mną - na mnie - gdy się poruszam, a nie że pachnie nim przed domem, gdy ja jestem w swoim pokoju.


Często mijam kogoś na ulicy, a 300 metrów dalej nadal czuję jego psikadło. Wtedy mam ochotę pobiec za tym kimś i powiedzieć "Robisz to źle".
Może jestem odosobniona, ale nieraz musiałam się ukrywać za chusteczką w autobusie czy w poczekalni, żeby żeby w ogóle móc oddychać (ciężkie życie kogoś, kto nie lubi perfum w obliczu spotykania ludzi, którzy uważają, że wylane jak z wiadra perfumy zastępują mydło).


Dla mnie to jest faktycznie Deklaracja i cieszę się, że moje ulubione perfumy tak się nazywają.
Ta nazwa do nich pasuje i do mnie też pasuje (w każdym razie lubię tak o sobie myśleć).

Powinno się używać takich perfum od których człowiekowi cały czas chce się tańczyć. Żeby przynosiły ze sobą uczucie, że właśnie przyszedł list z Hogwartu, albo telefon od Elżbiety, która zaprasza mnie na herbatkę do Windsoru.


 A że je znalazłam cieszę się, o tak, że aż pstryknęłam nam selficzka.
My, razem:

xD

Znacie już swoje najulubieńsze zapachy czy jeszcze nie trafiłyście?
A może unikacie jak ognia - jak ja do czasu dokonania odkrycia?

4 komentarze:

  1. Ja jeszcze nie znalazłam tych naj ale próbuje wszustkich slodkich bo je uwielbiam!
    ale jest jeden zapach który ubustwiam ale jest on włśnie taki typowo męski..... Cuba...... Uwielbiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie przeciwnie niż ja - słodkie to mój wróg xD
      Hmm... Tego nie znam :D:D

      Usuń
  2. To mówisz, że nie umiesz zapachów opisywać??? Hmmm, dla mnie opisałaś go idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Ale generalnie konkrety o nutach zapachowych słabo mi idą :D

      Usuń