Obserwatorzy

06.09.2014

Mąż w Anglii, żona w Polsce - ubezpieczenie

Kiedy wróciłam do Polski dość długo hulałam sobie na wydanej w UK Europejskiej Karcie Ubezpieczenia.
Ale ile można - z Lordasem trzeba było iść do jednego specjalisty i do drugiego, nie były to "nagłe wypadki", więc trzeba było pomyśleć o innym ubezpieczeniu...
Pytałam tu i tam (też w urzędach) i nikt nic nie wiedział (czy kogoś to dziwi?!) - wszyscy odsyłali mnie do PUP jako jedynej instytucji zdolnej mnie ubezpieczyć...

Czym jest Powiatowy Urząd Pracy każdy wie, a jeśli nie wie, to jest z pewnością szczęśliwym człowiekiem.
Zapisałam się, czyli - wg ustawy - byłam zdolna do podjęcia zatrudnienia, więc zaczęło się... Wysyłano mnie na megahiperważne "castingi", gdzie było trzydzieści osób takich jak ja i trzeba było odstać swoje w kolejce, bo "pracodawca" chciał zatrudnić kogoś na staż do mięsnego, na 8 godz. dziennie, 6 dni w tygodniu i najlepiej na trzy zmiany. Ach, czy zapomniałam wspomnieć, że za oszałamiające 450 zł na miesiąc?
Panie mało ogarniały, że choćbym była bardzo zdesperowana (a nie byłam nawet trochę) NIE MOGŁAM podjąć pracy na zmiany, bo Lordas nie chodził do przedszkola (jako że niedawno wróciliśmy z UK, a zapisy trwają rok wcześniej), mama pracuje, siostra się uczy i nie miałabym go z kim zostawić. Przyznacie, że to luksusowe wynagrodzenie nie wystarczyłoby nawet na opiekunkę, nie wspomniawszy o prywatnym przedszkolu? Często słyszałam tam rady w stylu "Niech pani poprosi jakąś ciocie"...
Diabli nadali - Majlord w UK płaci podatki, ja w Pl dużo wydaje, więc też płacę podatki i muszę się płaszczyć przed urzędziarami udając, że naprawdę błagam je o łaskę i znalezienie pracy za wynagrodzenie, które nie starczy nawet na opłacenie połowy rachunków.
Wkurzało mnie to niemiłosiernie i wkurzał mnie stan "pasożytowania na systemie", więc szukałam innych rozwiązań.

Przypadkiem całkowitym wpadła mi w ucho podpowiedź... Sporo się naszperałam w internetach zanim odkryłam jakie są zasady i o co naprawdę chodzi.
Wygląda na to, że mało kto wie, alee jeśli Wasz małżonek pracuje w UK (albo innym kraju UE), to macie takie samo prawo być przypisani do jego ubezpieczenia jakby pracował w Polsce.

Co trzeba zrobić?
Ze strony  http://search2.hmrc.gov.uk/kb5/hmrc/forms/view.page?record=z7mhVUnqP3o&formid=422
osoba, która jest w UK musi pobrać formularz, wypełnić go i odesłać do HM Revenue&Customs.


Centre for Non-Residents (Newcastle)
Longbenton
Newcastle Upon Tyne
NE98 1ZZ
United Kingdom
W razie pytań dzwoniąc tutaj:
0845 915 48 11


Oni w ciągu kilku tygodni przyślą formularz S1, który należy odesłać (lub zawieźć, no w każdym razie dostarczyć) do osoby pozostającej w Polsce.

Ta osoba, czyli najczęściej żona, musi się udać do najbliższego oddziału NFZ, do pokoju zajmującego się formularzami E-109, tam wypełnić kilka papierków i czekać na potwierdzenie, że jest się ubezpieczonym (przychodzi pocztą).

Prawda, że proste?
O wiele łatwiejsze, niż użeranie się z Urzędem Pracy.

Jeszcze jedno - bardzo ważne, żeby przed udaniem się do NFZ wyrejestrować się z PUP, wtedy machina będzie mogła ruszyć od razu (NFZ nie ubezpieczy nas dopóki w systemie widnieje tytuł do ubezpieczenia z innej instytucji).
Najlepiej zadzwonić wcześniej i wszystkiego się dowiedzieć - u mnie w NFZ pracują naprawdę kompetentne kobitki i gdyby wszędzie takie były, to nie miałabym powodów do narzekań.


Mam nadzieję, że komuś tym postem pomogłam, bo sama straciłam sporo nerwów zanim ogarnęłam, że mam taką możliwość.


14 komentarzy:

  1. mąż tak mało zarabia, że nie starcza na prywatne przedszkole dla małego? Jaki jest Twój zawód, że jedyne oferty to staż w mięsnym za 450zł? Poszukaj pracy sama, nie przez urząd pracy, jakie są Twoje kawlifikacje, że proponują Ci staż w mięsnym?
    ale w sumie fajnie, że nie żerujsz na polskim ubezpieczeniu tylko angolom wyciągasz z kieszeni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle, że zarabia wystarczająco, choć nie to jest tematem posta i choćbym srała pieniędzmi dziecka do przedszkola nie pośle, póki to nie będzie konieczne... Opisuje sytuacje hipotetyczną, kiedy jako matce proponuje mi się prace za takie "pieniądze". Samotnej matce, dodam, bo wg polskiego prawa taką wtedy bez obrączki byłam.
      PUP nie ubezpiecza zamężnych osób, jeśli drugi małżonek pracuje, co wykazuje tylko Twoją "znajomość" obowiązującego prawa. Nie ma to jak się kogoś czepiać, bo samemu w życiu nie wyszło, nie?

      Nie wróciłam do Polski pracować - gdybym chciała, albo musiała to robić, to robiłabym za porządne pieniądze w UK.

      I nie, nie wyciągam nikomu z kieszeni - oboje zapłaciliśmy w Uk wystarczająco podatków, żebym teraz mogła być ubepieczona :-)
      Przysługuje mi to prawo jak każdemu innemu członkowi rodziny osoby pracującej w UE.

      Żalik dupkę Ci ściska, że w niedziele rano, zamiast smacznie spać musisz zapieprzać? Zhejtuj mi, proszę, jeszcze kilka postów - od dwóch lat marzyłam o własnym hejterze :-)

      Usuń
  2. o fajnie wiedzieć o takich możliwościach ubezpiecznienia:) DZIEKI ZA INFO!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo nerwów trzeba czasami, żeby coś załatwić. To co wydaje się proste potrafi być tak skomlikowane jako to tylko możliwe. Czasami potrzeba dobrej duszy na drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze mieć choćby jakąś podpowiedź i wiedzieć, że w ogóle jest realna możliwość daną rzecz załatwić...
      Ja dłuuuugo nie wiedziałam, więc mam nadzieję, że komuś moja notka pomoże :-)

      Usuń
  4. Przydatne info, choć my dopiero myślimy o wyjeździe na stało, ale w razie czego lepiej wiedzieć co i jak... Pup mnie przeraża choć, jeszcze w nim się nigdy nie rejestrowałam (a powinnam...) Trzymam się myśli, że w lutym wyjeżdżamy i dam radę sama jakoś pracę znaleźć do tego czasu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... W sumie nie szukałam pracy, ani jej nie potrzebowałam, więc też nie miałam złudzeń, że mi ją znajdą...
      Ale pamiętam jak świeżo po liceum szukałam pracy, przyjęłabym w tamtym czasie wszystko co by się trafiło, to wysyłali mnie np.do pracodawcy, który szukał kogos na weekendy, a mieli wyraźnie w papierach, że uczę się zaocznie... Takie kwiatki.

      Usuń
  5. "oboje zapłaciliśmy w Uk wystarczająco podatków, żebym teraz mogła być ubepieczona :-) " - ludzie, z tytułu płacenia podatków nic się nikomu nie należy! Podatek nie jest świadczeniem wzajemnym! Uczą tego na studiach (zagadka wykształcenia się rozwiązała). Sprawdźcie sobie w encyklopedii... Podatek jest obowiązkowym, przymusowym, powszechnym, bezzwrotnym i nieodpłatnym świadczeniem pieniężnym!
    Pisze jako drugi anonim, proszę nas nie mylić, Anna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie.
      Przepraszam, że pisząc na szybko nie rozwinęłam swojej myśli dla ludzi wysokokształconychjestemtakazajebistaipracujewniedziele o "oboje zapłaciliśmy wystarczająco podatków, danin, składek zdrowotnych, datków na fundacje i mandatów, żebym teraz mogła być dopisana do ubezpieczenia mojego męża, jak każda inna osoba w PL, UK czy UE, która zajmuje się domem, ledwo chodzącymi dziadkami i szybko biegającym Lordasem, który kiedyś też będzie płacił podatki, daniny, składki i mandaty"

      Ach... A nadpłata podatku czasem wraca, więc chyba nie taki bezzwrotny?

      A wykształcenia starcza mi akurat na tyle, żeby nie musieć chodzić po obcych blogach i hejtować autorów za to, że żyją jak chcą, z czego chcą i za ile chcą ;)
      Już mi tak nie zazdrość słodki hejterku - ja też pewnego dnia pójdę do pracy... jak już odchowam dzieciaki i nie znajdę nic ciekawszego do roboty :) Będę wtedy - być może - tak samo sfrustrowana jak Ty :)

      Usuń
  6. A wykształcenia starcza mi akurat na tyle, żeby nie musieć chodzić po obcych blogach i hejtować autorów za to, że żyją jak chcą, z czego chcą i za ile chcą ;)

    hahhaa, taaaa żyjesz jak chcesz... a ten cały dół i depresja wylawająca się z Twojego bloga to przejaw awangardowego optymizmu?
    Wróciłaś do PL bo musiałaś a nie chciałaś, mieszkasz sama z dzieckiem, daleko od męża, który odwiedza Was raz na jakiś czas. Upieczesz jakieś ciasto, pogrzebiesz w szmateksie, cykniesz fotę bladych nóg i wstawisz na bloga, aa i czasem się pomalujesz. I ponarzekasz na niechciany remont niechcianego domu....
    i komu wciskasz bajki, że żyjesz jak chcesz?

    jeszcze inny anonim, pozdrawiam:) niesfrustrowany tym razem;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buhahahahahahahaha!! Sorry, wyrwało mi się :-D
      Nie ma to jak nie móc wygrać sprzeczki na fejsie żadnym logicznym argumentem, więc wejść za karę napisać anonima na blogu :-)
      Jakie odważne! Do przewidzenia u kogoś, kto spędza czas na darciu pseudopatriotycznego ryja i marzy o prowadzeniu ciemnego ludu na barykady w celu obalenia państwa policyjnego :-D

      Skoro z dzieckiem, to nie sama - zaprzeczanie samemu sobie, to Twoja specjalność...
      Mąż jest daleko i nie piszczé z tego powodu. Robi to dla większego dobra. Ty byś mógł w tym celu np się zamknąć ;-)
      Dobrze, że nie opaliłam nóg, bo brakłoby Ci podpunktu! Obiecuje więcej ich fotek w najbliższym czasie, żebyś mógł poskromić swą skrytą namiętność :-D

      Remont nie chciany, a dom...cóż. Ostatecznie go mam i to bez kredytu na 30 lat, co stawia mnie na pozycji lepszej niż jakieś 80% populacji. Od Ciebie też ;-)

      "Niesfrustrowany" - to taki żart? :-D przypomnij to sobie, gdy znów będziesz skomlał pod drzwiami swej lubej ;-)

      Acha, nie wysilaj się na odpowiedź - nie muszę zamieszczać komentarzy nie dotyczących tematu ubezpieczeń ;-) Idź lepiej popłakać, że policja bije biednych, niewinnych ludzi, którzy sobie tylko spokojnie rzucają kamieniami. Możesz nawet sam udawać odważnego i trochę popyszczyć na mieście. Oczywiście tak samo dzielnie jak tu - z zakrytą twarzą i póki nie pojawi się patrol... :-)

      Usuń
    2. geeeez, dobrze, ze rzadko tu wchodze...
      jaki facebook, jaki facet, jaka luba??? o czym Ty kobieto piszesz. Mam dwa domy, ktorych nie musze splacac, jeden w PL drugi w Stanach. Daleko mi do frustracji, natomiast Tobie blisko do schizofrenii.
      Moze remontowana chalupa stawia cie lepiej niz 80% spoleczenstwa, ale jakos chwalic nie ma sie czym, a wrecz jest to zenujace ze stawiasz sie powyzej reszty pl spoleczenstwa, bo niby czemu? Jesli ktos pracuje i splaca kredyt za mieszkanie moim zdaniem nie musi sie wstydzic. Przynajmniej nie udaje, ze 'pracuje w domu zajmujac sie dzieckiem' zeby nie musiec udowodnic calemu swiatu ze nigdzie go nie chca. I nie zamieszczaj tej odpowiedzi, ona jest tylko i wylacznie do Ciebie. Zacznij robic cos, co przyniesie korzysc wszystkim dookola - i na pewno nie jest to pisanie bloga. Opal nogi, wyjdz do ludzi, poszukaj pracy, przewietrz glowe a bedzie lepiej. pozdrawiam i zegnam.
      btw, wybieranie publikowanych odpowiedzi nazywa sie manipulacja - How smart!:) internet to potega - mozna sie wykreowac na boguduchawinna ofiare losu z cietym jezykiem:)
      pozdrawiam i zycze duzo udanych wypiekow:)

      Usuń
    3. "wybieranie publikowanych odpowiedzi nazywa się manipulcja" ale "nie zamieszczaj tej odpowiedzi jest tylko dla ciebie" - urocze jak cała twoja osoba :)

      Nie opalę nóg, lubię blade :)

      A skoro rzadko tu wchodzisz, to może przestaniesz wcale? :)

      Usuń