Obserwatorzy

19.09.2014

Kempkowy sierpień w zdjęciach

Sierpień upłynął mi pod znakiem remontów, remontów i... remontów ;)
Wzięłam z polecenia taką ekipę, że minęło już 5 tyg., a remont miniaturowej łazienki (3,5 m2) wciąż nieskończony... Trzeba mieć cierpliwość, albo dobrego adwokata. Ja chyba mam zamiar mieć to drugie.
Był to też miesiąc w pewnym sensie przełomowy...
Zresztą, zobaczcie :)


Śmieszy mnie, gdy ludzie mówią, że mają "generalny" remont, bo malują ściany i zmieniają panele... My mamy rzeczywiście remont generalny, bo wywalamy wszystko i zastępujemy nowym - piec, rury, grzejniki, okna, drzwi, tynki, podłogi, malowanie, szpachlowanie, wiercenie, kucie.
Ehh... Nie znoszę remontów.
Nazbierało się żelastwa:


I rur...
Majlord nie chciał, ale przycisnęłam go i wywieźliśmy dziadostwo na złom...
Plusy są dwa, bo a) nic już na podwórku nie zalega oraz b) zarobiliśmy ponad 500 zł.
W każdym razie piechotą nie chodzi :D

Podwórko też rozkopane, bo rury biegnące od pieca do grzejników muszą być nowe i sprawne...
Ale na to akurat nie narzekam, miałam cudownego hydraulika.
Gdyby każdy fachowiec był taki, to ludzie kochaliby remonty ;) Uczciwszego ze świecą szukać.


Urodzinowy prezent od Majlorda :)


Tęcza... Pod końcem swojej znajdę wyremontowany dom :)


Moje wymarzone lustro z efektem głębi...
Biła się we mnie wrodzona sknera, bo zwykłe można mieć za 1/3 jego ceny, ale... to jak z czerwoną umywalką - musi być.
Aczkolwiek kupię dopiero po skończeniu łazienki - jako wisienkę na tort. No i raczej poczekam na promocje :D


ŻADNE kafelki mi się nie podobały.
Wreszcie, przy piątej wycieczce do sklepu, kupiliśmy jakieś na "niech już będą"...


Pizza!
Znalazłam pizzerie w moim mieście, gdzie mają pizze z pieca chlebowego.
Dobra, ale połączenia smaków z naszej ulubionej pizzeri w UK bardziej mi pasowały...:)


Spódniczka z kokardką - pokazywana tu kiedyś zdobycz lumpeksowa... Poszerza zad jak sto pięćdziesiąt, ale - diabli w to - jak będę mieć 40 lat, to będzie za późno, żeby ją nosić ;)


Ehh, wreszcie wyjechałam na egzaminie za plac, miałam fajnego egzaminatora, szło mi nieźle (jak na mnie), póki nie wpierdzieliłam się na skrzyżowanie prosto pod wielki autobus :D
(tu było zdjęcie, ale wzbudzało niezdrowe zainteresowanie, więc usunęłam)


Trzeba było zapić smutek pomarańczowym Baileysem... (Likiery ktoś wymyślił na moją zgubę)

Nie miałam weny, żeby o nie dbać. Od miesięcy nie ugotowałam żelu lnianego.
Powiedziałam sobie, że za każdy niezdany egzamin na prawo jazdy będę ścinać po dwa centymetry. 


... Ale następny zdałam :D
Chociaż włosy i tak podcięłam - nawet dwa razy i noszę się z trzecim...
Jakie miałam babsko na tym ostatnim egzaminie! Nie napiszę, że wredne, bo boje się, że mnie dopadnie :D Wrzeszczała na mnie przez pół drogi.


Dojrzałam na tyle, żeby opróżnić portfel ze wspomnień "starego życia". Nie było to proste, ani przyjemne...


Zapasy stały...


Stał też piec kaflowy - nie był tak piękny, żeby mógł stać nadal (zupełnie nie moja bajka), nie był też w takim stanie, żeby ktoś zechciał odkupić kafle...
Pewnego pięknego poniedziałku wzięłam dłutko i młotek i zrobiłam z niego to:


Przyznam, że zabierając się za to, byłam pewna, że to tylko kafle z wierzchu, rozbiorę je, wyniosę i tyle...
A tam w środku cegły, glina, ruszt, sadza... OMG xD
Zajęło mi to 5 godzin, zmachałam się jak dziki koń, ale skoro zaczęłam, to nie było mowy o porzuceniu roboty ;)


Wyglądałam po tym tak i niektórych części ciała nie mogłam domyć przez tydzień (tak! robiłam w japonkach! xD Zanim mnie osądzicie przypomnijcie sobie moje przekonanie o kilku kaflach z wierzchu :D)


Pyzy z mięsem u mamy - porcje zawsze jak dla wojska.


Lordasowa lampka znów świeci.


Ufff, cztery lata czekała na swój debiut, a dwa lata, żebym ją zmniejszyła.
Śliczna i słodka sukienka, którą capnęłam na wyprzedaży w rozmiarze 46, bo "przecież zmniejszę". Nie zmniejszyłam, a po ciąży akurat pasowała - dzień, gdy ją przymierzyłam, to był dzień, gdy przeszłam na dietę ;) 
Doczekała się (za zasługi) wszycia po bokach (a wtedy skończyło się lato i poczeka kolejny rok lub dwa na wielkie wyjście).
Chociaż muszę się przyznać, że gdy na nią patrzę. to nadal pierwszą reakcją jest wspomnienie jak wyglądałam trzy rozmiary wzwyż.


Chciałam być bohaterem w swoim domu i wzięłam się za kucie płytek... Klejone były na beton i poległam w połowie... Ale selfie przed strzeliłam :D

Lody z mrożonych bananów

Zazwyczaj nie zbaczam do regałów z książkami tego typu, ale raz się trafiło i wciągnęłam się w Beckett'a...


Pierwsze nowe drzwi - to cieszy :)

Pamiętam lata temu przeczytane zdanie: "Dom mój będzie tam, gdzie sam się zmęczę, napłacze i spocę, by go od fundamentów zbudować, czasem błogosławiąc, a czasem przeklinając swoje wybory".
Wprawdzie od fundamentów nie buduję, ale przyrzekłam sobie, że - ile starczy sił i umiejętności - zrobię sama. I tak będzie, póki mam jeszcze siłę machać młotkiem. (Chociaż już nie raz wyłam w poduszkę pytając sama siebie na co mi to wszystko i planując przy pierwszej okazji wrócić do Anglii)

Lordas dostał w ramach kształcenia się... Okazał się jeszcze ciapcią, więc wróciliśmy do "Mam 2 latka". Niektóre zadania są naprawdę świetne, a przy niektórych zastanawiam się kto je układał i czego oczekiwał od dziecka...


Gdy ruszyło i jeszcze cieszyło - ściany w łazience po skuciu płytek.
Tak mnie ten widok zauroczył, że stałam się głęboką zwolenniczką ścian z odkrytych cegieł... ;) Już sobie zaplanowałam takie w trzech pomieszczeniach i obawiam się jedynie efektu obory :D

Pierwsze wymienione okno - jeszcze tylko 12  :D


Odebrałam prawo jazdy, chciałam pojechać z Magdaleną na przejażdżkę i... auto nie odpala. Akumulator padł i zdechł.
Z pomocą przyszedł sąsiad z prostownikiem, ale trzeba było czekać...

...w końcu się wybrałyśmy i cóż to była za wspaniała podróż :D
Nie wiem która z nas miała pełniejsze gacie, ale chociaż wiatraki obejrzałyśmy :)

Kładą się... Ten widok cieszył przez pierwszy tydzień... ;)

Pamiętacie moje zachwyty nad moim instruktorem prawa jazdy?
Zaapelowałam na fejsksiążce o stare opony i od razu odpowiedział! Teraz codzienna porcja kulania jest obowiązkowa :D

Nakarmiliśmy króliczka.

Och, jak zawsze chciałam mieć śpioszki!
Trafiły mi się w lompku - funkiel nówelka za 2 zł :)

Mój wymarzony blat pod umywalkę, ale ktoś wyprodukował go z dziurą w złym miejscu.


Wanna to mistrzostwo świata - byłam w Casto i miała normalną cenę, wróciłam po dwóch godzinach i kosztowała niecałe 200 zł !
Jakby na mnie czekała... ;)

I krany. (Mam komórkę zawaloną zdjęciami rzeczy do remontu, bo na bieżąco konsultuje się z Majlordem)

Zastanawiam się czemu mam zdjęcie nazwy zlewu, a nie samego zlewu - ale chyba chciałam poszukać konkretnie ten model w internecie.
W każdym razie zlew też capnęłam w Casto i też jakby na mnie czekał - przeceniony z niemal 500 na 230 zł ;) Żal było nie brać i chociaż długo rozmyślałam czy chce mieć w kuchni zlew grafitowy, czy zwykły stalowy - ta cena zdecydowała za mnie :) Ostatecznie uznałam, że ze zlewem ślubu nie biorę i jeśli mi za kilka lat zalezie kamieniem (zdolność do plamienia się to najczęstsza wymieniana wada takich zlewów w internetach), to po prostu wymienię.



Uff.
Do końca remontów pewnie mnie na taczce wywieziecie!
Muszę sobie robić więcej selfiaczków, żeby nie było wciąż pod znakiem młotka i gwoździ ;)

16 komentarzy:

  1. Pracowity tydzień widzę i piękne włosy!!! Zazdroszczę!
    Odwiedź i mnie czasem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to cały miesiąc...
      Wpadnę ;)

      Usuń
  2. Gratuluję zdania prawka i pierwszej samodzielnej jazdy :D.
    Remont widzę gruubyy... i długi...
    ale jaka będziesz później szczęśliwa :))).
    W białej sukience wyglądasz pięknie !!
    Za to różowa spódniczka nie powinna być noszona ciut wyżej ? ?
    Pierwszy raz widzę lustro z efektem głębi :D
    a przeceny towarów chyba specjalnie z myślą o Was :).

    Ja też ostatnio robiłam porządki w portfelu, z kartami lojalnościowymi itd. Zajęło mi ponad 2 lata żeby do tego dorosnąć... Tyle, że ja pozbyłam się tych z Polski :(

    Coz... udanego remontu i szybkiego jego końca!
    młotki w dłoń ;)

    Piach żwir i cement, nie straszne nam.
    Kempka lubimy, nie jest sam.
    Przez cały dzień, robota wre.
    Kempek z przyjaciółmi, do pracy się rwie.... ;))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ;* Z moim roztrzepaniem nie było lekko... ;D

      Nie wiem jak ta różowa...Nosze ją tak, bo wyżej byłaby ciut za luźna... No i stanowczo za krótka jak na moje gusta ;)

      Pierwszy raz jak zobaczyłam to lustro, to oszalałam :D Tylko jeszcze nie czytałam opinii ludzi, którzy już je mają - nie wiem jak w użytkowaniu...

      To już nie wracacie do pl?

      Dziękuje - całkowity remont zajmie nam pewnie kilka lat... Ale taki urok starych domów ;)

      Dzięki za piosenkę,hehe ;*

      Usuń
    2. Od samego początku planowaliśmy wyjechać na stałe z ewentualną przeprowadzką do innego kraju ;) - to już czas pokaże, a Polska już tylko wakacyjnie... :).

      Usuń
    3. Oh. Takie to... ostateczne...
      Troszkę zazdroszczę... :-(

      Usuń
  3. Jak widzę, spędzasz czas bardzo pracowicie. Też mnie czeka remont łazienki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia!
      Mnie czeka jeszcze remont wszystkiego :D

      Usuń
  4. BARDZO MIŁO SIĘ CZYTA :) SŁODZIAK Z TEGO MALUSZKA :) A CO DO REMONTU U NAS TO SAMO,I TU SIĘ CIESZĘ,ŻE WSZYSTKO ODWALA MÓJ ZDOLNY MĄŻ ZŁOTA RĄCZKA ! DRZWI WSTAWIA OKNO U MAŁEGO W POKOJU WYMIENIONE TERAZ TYLKO TRZEBA TROCHE DOMUROWAĆ ALE DO KOŃCA DALEKO !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara!
      Mój - niestety - na remontach się zna tak samo słabo jak ja, ale ja przynajmniej nadrabiam szczerą chęcią do ciężkiej pracy :) Dlatego zrobiliśmy sprawiedliwy podział - ja mogę zapierniczać przy kuciu i gruzie, a on ma na młotki i nowe tynki zarobić :D
      Drzwi i okna zamawiam zawsze z wstawieniem, ale mam na oku tańszą możliwość i może się skuszę na nią. Wstawianie przez firmę od okien ma jedną zalete - lata gwarancji...

      Powodzenia w dalszym remoncie! Chętnie popatrze na efekty :)

      Usuń
  5. Włosy piekne!!!! długo zapuszczałaś???
    Mnie na wiosne czeka wylewanie fundamentów dopiero a gdzie do remontów mi we wnatrz...... Fajnie masz :) ładny zarobek na tych rupieciach 500 zł WOW!
    a lody z bananów dobre???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki... :-) Jeśli pytasz o fryzjera to nie byłam od lat, ale regularnie sama sobie ścinam i podcinam... Rok temu ścięłam, że sięgały niewiele za zapięcie od stanika... Ogólnie mi bardzo szybko rosną, ale za to słabe...

      Jak dojdziesz do urządzania, to będę miała z kim dyskutować :-D

      Sporo tych rupieci było, bo sam stary piec ważył 230 kg :-D Przynajmniej nie zalegają...

      Lody pyszne! Obierasz banana ze skórki, owijasz w folie, wkładasz na noc do zamrażalnika, na 10 min przed robieniem wyciągasz, dodajesz trochę cynamonu i łyżkę masła orzechowego (wtedy są najlepsze :-D ), traktujesz blenderem aż całość zrobi się kremowa...:-)
      Koniecznie spróbuj! :-)

      Usuń
  6. Włosy, kiecka w kwiatki - super! U mnie łazienka ze skutymi kafelkami, niedawno wymienina rura i boiler, a reszta wciąż "rozgrzebana"...też nie lubię remontów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W remontach podstawa to dobra ekipa... Jak się ma fachowców do dupy, to wszystko będzie kiepsko szło - teraz i w przyszłości... Niestety :-\

      Usuń
  7. Włosy masz piękne! Mój portfel ze wszystkimi kartami z UK lezal w komodzie przez 6 lat - teraz wszystko znowu jest w użyciu;) Remontu zazdraszczam- uwielbiam je;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie krępuj się i przyjdź mój zrobić za mnie :D Chętnie oddam Ci stery, bo ja tego seeeerdecznie nie znoszę xD
      I jak już to przejdę... o ile... to raczej mnie żadna siła stąd nie wygna. Choćby na złość za ten remont :D Także mi się już raczej karty nie przydadzą :(

      Usuń