Obserwatorzy

11.05.2014

Kempkowy kwiecień w zdjęciach

Cześć dziewczyny :)
Przybywam z miesiącem w zdjęciach, żebyście wiedziały, że żyję... Nie ma mnie tu prawie w ogóle, szczerze mówiąc prawie nie bywam na laptopie... Często korzystam z tabletu, ale tam nie mam zdjęć do notek. Staram się nadrabiać Wasze notki, ale pisanie komentarza po tygodniu od ukazania się postu, gdy piętnaście osób przede mną napisało już to co ja chciałam jakoś wydaje mi się bez sensu...
Kwiecień upłynął całkiem intensywnie - jak zwykle: urzędy, lekarze, znów urzędy, znów lekarze... Zdradzić Wam tajemnice? Maj też taki będzie!
Majlord był na urlopie (3 tygodnie!), więc miałam kolejną osobę żądną mej uwagi, Lordas - jak wiecie - złamał nogę, a do tego była Wielkanoc, trzeba było odwiedzać rodzinę itd...
Wielkanoc akurat minęła mi nie wiem kiedy. Nie jestem wierząca, więc nie chodzi mi o wymiar duchowy, ale o same dni - po prostu gdzieś uciekły. W sobotę Lordas złamał nogę, w niedzielę po pośpiesznym (i licho świątecznym) śniadaniu wyruszyliśmy do teściów, a poniedziałek miałam suchy jak nigdy w życiu. Kiepsko.
Zorganizowałam Lordasowi świetnego Zajączka - po całym podwórku porozkładałam mu czekoladowe jajka, które miał zbierać do koszyczka, a na końcu czekało autko... Ale nie wykazał zainteresowania, a autko go przeraża (bo świeci!).
Ja teraz ciągle coś gubię, o wszystkim zapominam i już prawie notorycznie nie zabieram reszty w sklepach. Ostatnio w Biedronce radośnie zostawiłam 50 zł (którego mi kasjerka nie wydała, a ja nawet tego nie zauważyłam), a gdy w domu przeliczyłam pieniądze i wróciłam po swoją własność, to wszyscy klienci (i ta kasjerka!) komentowali jacy to ludzie teraz są, że przychodzą pieniądze wyłudzać... A po swoje poszłam przecież! Ostatecznie podliczyli kasę i mi oddali, ale co się wstydu najadłam, to moje... Słodko.
Generalnie jestem coraz bardziej przygnębiona... Pobyt w Polsce mi nie służy. Nie tęsknie już nawet za tym wygodnym życiem i brakiem bezsensownej bieganiny, którą miałam w UK... ale za samą Anglią tak. Nagle odkryłam, że wolę owce od krów, shopping centra od galerii i Królową od rządu. Po prostu czuję, że tam było moje miejsce, nie tu. Tam pasowałam.
Wszystko mnie przybija, więc wybaczcie, że nie mam ostatnio zapału do opisywania walorów kolejnej szminki (choć kupiłam sobie cudowną nową!)
 
 

 Miesiąc zaczęłam zdrowo, bo od sałatki...z kotletem. Jako mama na pełen etat muszę dojadać resztki po dzieciaku... a że Lordas żywi się niemal wyłącznie kotletami (tylko z piersi kurczaka, jedna warstwa panierki, mało przypraw, dobrze usmażone, mocno odciśnięte, pokrojone na drobno, ale nie za drobno, najmniejsze odstające włókno dyskwalifikuje obiad).
Ogólnie moje kolacyjne wieczory stały pod znakiem sałaty z fetą i czymś dziwnym... Czyli orzechami, winogronem, rodzynkami... Nie wiem co mnie naszło. Plus wino, na poprawę nastroju (zalejcie mnie winem!)


Sporo mi zajęło przeczytanie tej książki, bo miałam inne zajęcia i żałuję... Jest to książka, którą należy połknąć w dwa wieczory. Trochę się bałam czy nie zburzy mi wizji Rowling z krainy czarów, ale nie... Jak zwykle u Jo - wszelkie z pozoru nieważne wątki mają sens, a każde zdarzenie jest powiązane z innym tworząc genialna całość. Ryczałam jak bóbr pod koniec.
 


Gdy to zobaczyłam w gazetce od razu wiedziałam, że kupię - znalazłam do niego zastosowanie (bo herbatę średnio lubię)

 
Pokusiłam się o ponowne ugotowanie żelu lnianego - tęskniłam za tym efektem... ;)
 
 
 
Promocja na czekolady w Biedronce... Czego chcieć więcej.
Może tylko je jeść, bo póki co większość rozdałam xD (poza gorzkimi!)
 
Kolejna promocja z Biedry - koszyczki za 8 i podgrzewacze po obniżce... YC to to nie jest, ale tez nieźle.
 
 
Kalejdoskop Lordaska:
 
 
A to znalazłam przy porządkach! Ileż zakamarków skrywa mój pokój!
Szkoda, że nie pamiętałam o nich w Gwiazdkę, kiedy patrzyłam na skromne 5 przywiezione z UK i intensywnie myślałam czemu tak mało mam tych kul...

Banoffee pie:
 
I kawał!
 
 
Oddajemy, oddajemy!

Ser smażony po czesku - pycha!
Tłusty w diabły, ale nie do przebicia!
 
Pan kapitan na placu zabaw. Bawił się świetnie, ale...
 
...w tej pięknej scenerii...
 
...i przy tych widokach...
 
...skończyło się tak ;/
 
Kto nie miał dwulatka w gipsie, ten nie zrozumie...

Gorąca czekolada w wersji luksusowej - przepis niedługo na blogu.


 Wygląda jak hałda śmieci, a to tylko worek próżniowy z Biedronki uratował mi życie (i szafę!) - kurtki, płaszcze, szale - wszystko wciągnął i zminimalizował... Teraz czekają pod łóżkiem na sezon.

 W rodzinnym mieście Majlorda mają takie lompeksy, że głowa mała... Przytachałam do domu 4 torby lompów.

Takie książki mnie zawsze przerażają...

 A to już zastosowanie herbatnika (herbaciarki?) - stał się domkiem na sypkie cienie... I tak jeszcze nie wszystkie się przeprowadziły, ale teraz łatwiej mi ogarnąć jakie mam. Bo mam ponad 50 (większość od Hexx :**) i całkiem o nich nie pamiętałam gdy leżały na kupce!

Latająca ryba - wciąż czeka na nadmuchanie i złożenie...

Mój kochany Majlord dostał przed urlopem taaaaaką listę co ma mi przywieźć z UK... I myślicie, że przywiózł?
Przynajmniej o zapasie gatków i skarpetek nie zapomniał, więc nie mogę narzekać.

ALWAYS...!

Fura stoi, kierowca połamany...

Oczywiście nie mogło zabraknąć SELFIE... Bo teraz taka moda.

 Mówiłam sobie i przestrzegałam się solennie, że nie będę tej książki specjalnie szukać - jak trafię w bibliotece, to wezmę, ale nic na siłę...
No.
Ale Złodziejka książek, to Złodziejka książek... moja najukochańsza książka (równo z Harrym!), więc pewnego dnia zamówiłam sobie egzemplarz, żeby a pewno PRZYPADKIEM na nią w bibliotece trafić...
Nic nie straciła przy czwartym czytaniu - wręcz przeciwnie. Im więcej ja czytam, tym więcej w niej znajduję.
Nie da się jej prosto opisać, nie podjęłabym się recenzji. Trzeba przeczytać.
Gniecie, rozgniata, wbija w ziemię.


Tort rocznicowy z najlepszej cukierni w mieście. Serio dobry jak domowy i - niechętnie - ale muszę się zgodzić z mamą, że nie opłaca się piec w domu...

Kakaowy biszkopt, bita śmietana i wiśnie...
Ale i tak będę piekła sama xD
Nie byłabym Kempkiem, gdybym tego nie robiła... Wiążę się to jakoś nierozerwalnie z moja wizja perfekcyjnej pani domu (dużo bardziej niż czyszczenie fug szczoteczką do zębów!)


 
PS. Pamiętam, że któreś z Was prosiły o zajrzenie do nich... Nie mam na myśli przypadkowych spamerek, a dziewczyny, które tu naprawdę bywają, a ja - jakimś cudem - jeszcze ich blogów nie obserwuję. Proszę, przypomnijcie się jeszcze raz. Zapisałam sobie linki do Was w zakładkach, ale żebym ja teraz wiedziała które to były...

16 komentarzy:

  1. Oj Kempku nie pokazuj takich smakołyków -.- ale bym się napchała takim serem smażonym! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam :-D Ja wysiadłam w połowie drugiego kawałka xD
      Przepis niedługo na moim drugim blogu :-)

      Usuń
    2. Przepis jest mi dobrze znany po 6 miesiącach spędzonych w Pradze i 7letnim związku ze Słowakiem :D Mam nadzieję, że inni z niego skorzystają, bo ja smażony ser uwielbiam i polecam!

      Usuń
    3. Ach...xD To bym uczyła ojca robić dzieci xD
      Kochana, nie wiedziałam, że masz taki "życiorys"! Po inne czeskie przepisy też można się do Ciebie zgłaszać? :-)

      Usuń
    4. Niestety nie jestem zbyt dobra w kucharzeniu. Knedle kupuje, a nie robię ;) próbowałaś kiedyś czegoś co się nazywa 'segedyński gulasz'? Najlepszy właśnie z knedlem :D

      Usuń
    5. Gulaszu nie próbowałam, ale właśnie o knedle chciałam spytać!
      Trudno... Może mi kiedyś wpadnie w ręce przepis na nie ;)

      Usuń
  2. Na "Złodziejkę książek" poluję od dłuższego czasu, ale jak tak polecasz to może się skuszę i gdzieś wygrzebię na wyprzedażach. Harrego uwielbiam, czytałam każdą część po 2-3 razy, ale na "Trafnym wyborze" wymiękłam i nie dałam rady skończyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złodziejka była niedawno w biedronce na wyprzedaży! Niestety - w zmienionej okładce (kadr z filmu zamiast rysunku), a takiej nie chciałam... Na razie mam pilniejsze wydatki, ale pewnego dnia stanie na moim regale ;-)
      Trafny wybór początkowo się dłużył - za dużo było nowych postaci na raz, każda miała tajemnice...ale jak jedno z drugim zaczęło się łączyć, to zrobiło się ciekawie...

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że przełamiesz ten impas i mimo wszystko będzie potem już tylko lepiej :*
    Złodziejkę książek kupiłam dzięki Tobie :* i masz rację, nie sposób jej recenzować, zrobiłam to na swój sposób ;)
    Lubię Twoje zdjęciowe mixy, chyba głównie dlatego że masz pomysł na opis zdjęć i dzięki temu faktycznie podglądamy wycinek Twojego życia. Do tego charakteryzujesz się specyficznym stylem wypowiedzi i ... mnie to kupuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że się ogarnę, bo ostatnio chyba tylko narzekam... To w sumie całkiem pasuje do polskiego klimatu ;-)
      Cieszę się, że Złodziejka Ci podpasowała... Dobre książki trzeba polecać :-)

      Dziękuję :-* Ostatnio tutaj tylko mixy... Jakoś nie mogę się wziąć w garść...

      Usuń
  4. Lubię Twoje streszczenia w zdjęciach.Niech zdrowieje maleństwo bo teraz jak znam dzieci mama musi wszędzie nosić i jest marudzenie,ale chyba szybko się przyzwyczai i sądzę autem się pobawi. Ciasto (to pierwsze) ciekawa jestem przepisu muszę poszukać bo i sama bym się skusiła. I widzę wiele ciekawych produktów które ja lubię. Książkę Rowling muszę zakupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama musi nosić i mamie już plecy siadają:D

      Usuń
  5. Zgłodniałam przez Ciebie!! :D Na książkę "Trafny wybór" mam ochotę od dawna, ale jeszcze jej nie znalazłam w bibliotekach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz możliwość, to poszukaj w mniejszych filiach bibliotek - ja swoją właśnie w takiej znalazłam, na obrzeżach przy szkole... Tam łatwiej o nowości, bo mniej ludzi chodzi ;)

      Usuń
  6. Bidulek, ale na pewno świetnie sobie radził pomimo gipsu. Mojego Połówka siostrzenieć, również 2latek, niedawno miał pękniętą kość piszczelową, gips za kolano, czołgał się jak mały komandos ;)...A skończyło się tak, że gipsu nie chcial sciagnac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci szybko się przyzwyczajają :D
      Ale nasz się swojego pozbył bez żalu... :)

      Usuń