Obserwatorzy

06.05.2014

Brafitting w mniejszym mieście

Dziewczyny, trafiłam dzisiaj na taki profesjonalny dobór staników, że... same popatrzcie.
Przeklejam notkę z mojego drugiego (typowo Kempkowego) bloga:
 
 
 
Jak wiecie z tego (klik) postu jestem posiadaczką małych cycków i wcale z tego powodu wiele nie narzekam...
Preferuję chodzenie w stanikach sportowych, a najlepiej bez, bo akurat mogę sobie na to pozwolić i nic mi do pępka nie zwisa.
 
Ale szykuje się nielicha okazja, gdy trzeba wyglądać... A żeby wyglądać przydałby się też nieskaczący i nie odznaczający się pod kiecką biust.
Jedno wiem - jeśli stanik ma być porządny, to nie można na nim przesadnie oszczędzać (nawet jak się jest tak skąpym jak ja!)
Założyłam sobie limit 80 zł i wybrałam się na poszukiwania po sklepach bieliźniarskich w mojej mieścinie...
 
 
Byłam tu i tam, wybór bliżej kiepskiego, albo ceny znacznie powyżej mojego pułapu.
Wreszcie dostrzegłam nowy sklepik i od razu mi się przypomniało, że ktoś mi wspominał, że w Ostrowie butik otwarły sobie prawdziwe brafitterki! Na szybie wielki napis "Pomożemy Ci dobrać odpowiedni rozmiar stanika" - w to mi graj! W głowie już zaczynam sama sobie tłumaczyć, że zwiększenie limitu do 100, a nawet w wyjątkowym przypadku do 150 zł nie będzie niczym złym...
Weszłam pełna nadziei i ... szybko mi ją zabrano.
 
O braffitingu na pewno większość z Was słyszała (a jeśli nie, to może poczytać choćby tutaj (klik).
Ja sporo na ten temat czytałam, ale nie wszystko pamiętam - w każdym razie ekspertką nie jestem, więc chciałam pomocy profesjonalistów.
W skrócie - nieśmiertelny bazarkowy rozmiar 75B w przełożeniu na biust niemal nie istnieje... Należy dobierać nieco ciaśniejszy obwód stanika pod biustem i zwiększać miseczki... Czyli jeśli miseczka jest za mała, to nie bierzemy większego obwodu, a jedynie większą miseczkę.
Nie należy się też bać rozmiarów, choć łatwo się przestraszyć miseczki H, jeśli dotąd widywało się tylko 70a, 75b, 80c i 85d - czyli rozmiarówkę dostępną w większości miejsc.
 
 
Na wstępie PP (Panie Profesjonalistki) spytały mnie jaki mam rozmiar stanika... Akurat tak się składało, że miałam na sobie swój najlepszy, mierzony zgodnie z zasadą braffitingu, jeszcze w Anglii kupiony, ale że nabyłam go w ciąży, więc wiadomo - schudłam od tamtej pory (zmniejszyć obwód!), choć sam cyc pozostał bez większych zmian (nie żebym była z tych co im w ciąży rosną...). Powiedziałam, że 36D, względnie 34DD również zawsze pasowało.
I wiecie co usłyszałam?
"Nie widać takiego biustu!" xD
Mam nadzieję, że moje cycki tego nie słyszały, bo wyemigrują z rozpaczy na plecy...
Wyobrażacie sobie, że już po tym miałam ochotę wyjść, ale pani postała, popatrzyła i podała mi rozmiar...
 
80B!!
 
...czyli taki jaki można dostać na standardowym bazarze...
...taki przed jakim się wrzeszczy i krzyczy, żeby nie brać...
...taki w którym producent powiększa tylko obwód i doszywa do niego odpowiednio większa miseczkę (jakby nie istniały grube kobiety z małym biustem, albo chude kobiety z wielkim biustem)
 
...oczywiście tak napchane push-upem, że gdyby wyjąć z niego całą watę i chcieć w zamian wsadzić skarpetki, to par by zabrakło, a przysięgam, że mam ich pierdyliard.
Elastyczny stanik o obwodzie 80 po dwóch użyciach i dwóch praniach byłby tak szeroki, że mogłabym się nim owinąć dwa razy...
A ta miseczka B... no bicz plis... Może i brak mi tkanki tłuszczowej w okolicach biustu (i, jak na złość, wyłącznie tam :D), ale przy dobrze dobranym staniku miseczka D jest szczelnie wypełniona... Nie kłamię. Jak mi Majlord pozwoli, to mogę nawet wrzucić zdjęcie dla udowodnienia. Zresztą - sam może potwierdzić. O.
 
 
Teraz wyobraźcie sobie taką sytuacje: pójdzie osoba, która nigdy o prawidłowych rozmiarach staników nie czytała, zobaczy zachęcający napis o profesjonalnym dobieraniu i radośnie wyda stówkę, bo wymieni 75B na 80B (zgodnie z myśleniem "B jest małe, D jest duże, nie mam dużych piersi, to chyba mam B")
 
A ja...chyba poproszę Majlorda o przywiezienie stanika z UK. W rozmiarówce dobranej jeszcze po ciążowemu, ale i tak lepszej niż mi zaproponowano w tym "profesjonalnym" sklepie...
 


4 komentarze:

  1. też była ofiarą "profesjonalnego" braffitingu i wylądowałam ze stanikiem 80C za 140 zł :/ najgorzej wydane pieniądze ever... gwoli ścisłości obecnie noszę 70F, hmmm drobna różnica pomyłki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... 10 cm materiału w tą czy w tą... Albo inna literka alfabetu - kto by sie czepiał drobiazgów :-D

      Usuń
  2. Współczuję...... Sama zaliczyłam pierwszy braffiting wirtualny lata temu dzięki pomocy Mahedy z Gazetowego Forum i trzymam się tych wskazówek do tej pory. W Polsce zawsze dostawałam załamki jak miałam kupić stanik... dopiero "brytyjczyki" odmieniły moje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się załamałam, bo ceny jak po byku, a wszędzie mi wciskają to cholerne b!
      Już straciłam nadzieje i szukam online w uk... Przynajmniej tam słyszeli o normalnej rozmiarówce :-)

      Usuń