Obserwatorzy

03.04.2014

The Body Shop, Chocomania - body lotion

Częstotliwość mojego pisania spadła tak bardzo, że gorszą miałam tylko jako świeżo upieczona mama po łokcie unurzana w rzadkich kupkach...
Już przed wyjazdem z Anglii przypuszczałam, że będę miała mniej czasu na bloga, a teraz... zupełnie mi się nie chce.
Nastrój mam raczej depresyjny, bieganie po lekarzach i urzędach tylko go psuje, a poza tym... inwestuje w siebie. I w Lordasa. W Lordasa, bo chodzimy na dłuuuugie spacery po nowych niezbadanych ścieżkach i to pochłania troszkę czasu, a w siebie, bo...
Ja to ja.
Robię co należy z myślą o przyszłości, trochę ruszam zadem żeby nie mieć zadyszki po wejściu na piętro, a przede wszystkim... CZYTAM!
Obsesyjnie...
Wypożyczam na raz z dwóch bibliotek, a do tego mam jeszcze ebooki, Harry'ego w oryginale i Clarksona... Nie wspomnę o książkach Lordasa. Szczerze mówiąc, najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty tracić czasu przed laptopem, kiedy czeka na mnie stos cudownych, pachnących, wspaniałych książek :D
Aczkolwiek staram się nadrabiać zaległości... w tej chwili mam opóźnienie w czytaniu Waszych notek wynoszące tydzień... alee było gorzej... ;)
Na komentarze raczej nie starcza mi czasu...
 
W balsam do ciała TBS zaopatrzyłam się jeszcze w UK... Spodobało mi się opakowanie z pompką i myśl o czekoladzie...
 

Skład:



Od razu zacznę od tego, że pompka zaczęła się zacinać w połowie opakowania, a zdechła totalnie, kiedy do zużycia pozostało mi 1/4 produktu...
Balsam jest lekki, mega szybko się wchłania i - niestety - sporo go trzeba zużyć, żeby się w całości posmarować (2 pompki na jedną rękę, a gdzie reszta...)
Ładnie pachnie czekoladą i jest to zapach mniej nachalny niż w maśle kakaowym Ziaji... może dlatego, że szybko wietrzeje.
Wydajność słaba w stosunku do ceny - nie starczy na dłużej niż dwa tygodnie.
Efekt ogólny jest niezły - po kilku dniach używania skóra robi się wyraźniej nawilżona, miękka - znikają suche placki (moja zmora!).
 
 
Właściwie wiem, że dobrze wchłaniające się balsamy zawsze szybko się kończą - coś za coś... To bym mu nawet wybaczyła... Wybaczyłabym tez cenę, bo często bywa w promocji.
Ale kurczę... ta zepsuta pompka zabrała mi całą radość z używania  - musiałam go trzymać w słoiku do góry gierami i potrząsać za każdym razem, gdy chciałam kolejną porcję na następną kończynę... ;) Niezbyt to zachęcające...
 
Czy może tylko ja trafiłam na taki feralny egzemplarz i Wasze pompki sprawowały się bez zarzutu?


10 komentarzy:

  1. czekowalowy, mniam!
    Odwiedź i mnie czasem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej :)

    Fajnie Cię widzieć na nowo! Doskonale rozumiem jak się czujesz i wybierasz inne opcji niż ślęczenie nad laptopem. Sama mam spore tyły i pewną niemoc, ale dzisiaj nie o mnie.
    Głowa do góry :*

    Znam ten balsam :) i też go lubię. To jedyny produkt z tej serii, który do mnie trafia. Przypomina mi Neonaturę Cocoon z YR, ona też taka czekoladowa jest ♥
    U mnie pompka działała bez zarzutu, ale miałam balsam z LE w innym wariancie i dwa razy trafiłam na bubla... także zdarza się.
    Masz rację, wydajność żadna bo szybko się kończą ale z drugiej strony człowiek nie zdąży się znudzić :)))

    Ściskam :* i dużo Słońca ślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam wczoraj długaśną odpowiedź i szlag ją trafił - z takich przyjemnostek mi się ostatnio składa życie...

      Hexx... Tęskniłam! :-*
      Może być o Tobie - mejla i fejsbuka znasz ;-)

      Powiedziałabym raczej, że wszystko co dobre, szybko się kończy :-D
      Muszę poszperać na naszej rodzimej półce - jako nastolatka używałam cudownego balsamu Eveline (chyba ich najlepszy produkt), też z pompką - ciekawe czy go jeszcze produkują... Czekoladowych nie mieli, ale pełno róznych owoców i uwielbiałam tamtą serię ;-)
      A w yr się akurat wkręciłam, więc nie kuś kolejną rzeczą :-D

      Usuń
  3. Wydajność faktycznie kiepska i ta niedziałająca pompka, ale mimo wszystko chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się z tych ,,do góry gierami" . Szkoda że ta pompka jest taka że tak powiem do bani i wydajność też klęska, bo ten balsam się nieźle zapowiada. :) Ja też się zmuszam do wychodzenia, chociaż samej za długo sie nie chce. Trzymaj się kochana, miłego czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie wygląda jak czekoladowe słodkie ciastko! A z pompką to już w ogóle mega wygodna sprawa. Szkoda, że Tobie się ona zepsuła, ale wierzyć mi się nie chce, że wszystkie tak mają, widocznie kupiłaś felerną butlę.

    Ja Ci się wcale nie dziwie, że nie chce Ci się/nie masz czasu na siedzenie przed lapkiem. Ja można powiedzieć, że jestem w podobnej sytuacji :D Przeprowadziłam się, mam teraz masę spraw na głowie z lataniem z papierami, ale z drugiej strony jak siedzę w domu to automatycznie moja rączka sięga po dobrą lekturę. Kiedyś pochłaniałam je kilogramami, a od matury i przez studia w ogóle o nich zapomniałam. Aa teraz z dziką rozkoszą do dobrych książek powróciłam (mam konta w trzech bibliotekach, w każdej po 5 książek :D).

    buziaków sto dla Ciebie i małego ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... To tak jak u nas :-D
      Można wypożyczać tylko 5...
      Ja mam filię blisko domu, ale słabo z asortymentem - po coś więcej muszę człapać do miasta i to czasem bywa frustrujące (bo mieszkam na obrzeżach)

      Dziękujemy, oddajemy! :-*

      Usuń