Obserwatorzy

06.03.2014

Kempkowy luty w zdjęciach

Z lutego mam mało zdjęć... Przyczyna jest prosta i smutna - już o niej pisałam - spadł mi mój ukochany biały htc i trafił go szlag... Naprawę wyceniono na 320 zł i - szczerze powiedziawszy - nie była to kwota, którą mogłabym przyjąć do wiadomości...
Na szczęście Majlord już temu zaradził (o czym będzie pewnie w kolejnym miesiącu w zdjęciach:D)
Tymczasem musicie się zadowolić częścią zdjęć z aparatu (a to nie to samo...)
 
 
Zaczęliśmy orzechowymi chrupkami :D Lidl ma dobre, ze sporą ilością orzechów...

Później już zdrowiej - zielonka z fetą i grzankami...

Taki byk w poważnej książce..

...o tej:

Uwielbiam swoją lampkę z cekinami... ;)

Harry...! <3

Jeszcze więcej Harrego - tu mnie zawsze zbiera na płacz z powodu tej lojalności... <3

Biały piasek z Lovely - nie mam cierpliwości do malowania trzech warstw, pełno później odznaczeń... Ale kolor boski!


Mało teraz gotuje, bo zwyczajnie mi się nie chce - Lordas je jak kurczak, zazwyczaj nic, a dla mnie samej stać nad garem, to żadna radocha... Kończę zazwyczaj z bułą i a'la gziką z serka... ;)
Tu się wysiliłam na cukinie z nadzieniem z mięsa, kukurydzy i fasoli:

W Biedronce wyprzedawali Pecany za 2.99! Mniam! A do tego danonki z maskotą xD

Wreszcie odwiedziłam YR - zakochałam się w ich żelach... Biovax i Lirene to zdobycze z Biedry - krem przeciwzmarszczkowy i to mleczko było w zestawie za obłędne 9 zł...
Do tego kolorowe tabletki do kąpieli Lordasa i żel - to już Rossmann, ale żel nadaje się tylko do golenia gier - co za lepik.

Koszyczek też z Biedronki (1.99!)... i mój biedny poległy... :(


Podkradłam mamie starą szkatułkę - w dzieciństwie porywałam jej z niej szminki :D
I... o maj gad... jaki kurz na tym kielichu :D

Znów Biedra... Wyjdzie na to, że nic nie robię, tylko po Biedronce krążę.
Szklanki były w gazetce za 4.99, ale nie znalazłam ani jednej... Zdążyłam o nich zapomnieć i wtedy trafiłam na nie za 3.99... I za to lubię Biedronkę :D


Mata do ćwiczeń... Nie napisze skąd.

Za to Lidl miał -20% na czekolady... Wśród nich odkryłam ta gorzką z imbirem.
Pycha!

O tej książce dużo słyszałam, a ostatecznie... nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia... Była przerażająca, ale jednak... czegoś jej brakowało. A to przecież na strasznych faktach, więc może po prostu zbyt lekko napisana...

Bardzo smutna książka o bardzo smutnych ludziach... Czytałam ją drugi raz. Jako dzieciak uwielbiałam Dianę, a nie lubiłam "tego okropnego Karola"... Teraz obojga mi żal.


Wychodzi na to, że cały luty siedziałam w bibliotece lub w dyskontach...
Ale to nieprawda.
Siedziałam też w urzędach i powiem Wam jedną rzecz... jeśli macie jakiekolwiek pieniądze, to kupcie sobie bilet w jedną stronę do Londynu. A jeśli właśnie chcecie sobie kupić bilet w drugą stronę, to puknijcie się w łeb. I jeszcze raz, na wszelki wypadek...

23 komentarze:

  1. sałatka mniam mniam, sam chętnie bym taką zjadła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczęstowałabym, ale już nie mam :-)

      Usuń
  2. Hahaha z tym kurzem to pojechałaś <3

    Ejj, czy ja dobrze rozumiem, że zostałaś sama z Michałkiem w Pl ?! Biedna! Ty go tu sprowadź z powrotem do siebie!

    ps. nie krzycz na mnie (o ile wiesz o co chodzi), tu Maggie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię ścierać kurzy, a ten kielich taki zastawiony, to nawet nie widziałam, że on tam jest... póki nie spojrzałam na zdjęcie :D

      Ano zostałam... Wolałabym ja pojechać tam :D

      Właściwie nie wiem... Myślałam, że bloga usunęłaś, ale sprawdziłam i był... Coś zrobiła?:P
      Chodzi o to miesięczne zaniedbanie?:D

      Usuń
    2. Ja też nie lubię ścierać kurzy.. A na półkach w swoim pokoju mam przeszło sto słoni porcelanowych - pomyśl ile na nich jest kurzu :D

      Niieee, nie usunęłam, ale myślałam o tym.. Straciłam miłość do blogowania. A, że nic na siłę..

      Usuń
    3. U mnie też się naskładało różnych "pamiątek" - człowiek zbierał całe życie, a mam sentyment do takich rzeczy :-D
      Na razie załadowałam do pudła, bo nie mam cierpliwości do tego ścierania, a kurzy się to wszystko niemiłosiernie i jeszcze Lordas niezdrowo zainteresowany :-D

      Ale swojego konta się nie musiałaś pozbywać... :-P Co tak anonimujesz?

      Usuń
    4. Bo siedzę na innym koncie na poczcie i jakoś tak.. Jestem anonimkiem, ha!

      Usuń
  3. Jak ta sałatka kusząco wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chce wracac do Pl i juz sie doczekac nie moge !! a co z tymi urzędami?? SAŁATKA PYSZNIE WYGLADA!!! A JA DZIŚ ROBIŁAM FASZEROWANE CUKINIE:) PYSZNE BYŁY!! NA POCZĄTKU MOJE ULUBIONE CHRUPKI!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na stałe?
      Ja już sama ze sobą zakładam się ile jeszcze wytrzymam... :P

      Urzędy, urzędy... Odsyłanie od pokoju do pokoju - i pod każdym pół godz. czekania... Nie szanowanie czyjegoś czasu, filozofia typu "interesant jest dla urzędu, a nie urząd dla interesanta", zero jakiegokolwiek ludzkiego podejścia do problemu, bo w życiu są różne sytuacje, a nie tylko albo b - ale to ostatnie, to już wina absurdalnych ustaw...
      I oczywiście wszystko płatne - jakikolwiek papierek wyciągnąć w usc czy um - kasa, kasa, kasa...

      Usuń
    2. Prosiłam, uprzedzałam , pisałam, ze będzie INACZEJ ;(

      Usuń
    3. Przeczuwałam, że tak będzie, ale nie miałam wyboru...

      Usuń
  5. Ej Biedronka jest świetna i lubię po niej krążyć :D Ta lampa i szkatułka są śliczne. Narobiłaś mi także smaka na chrupki i resztę jedzonka... ;)
    Ja właśnie z facetem za rok wyjeżdżamy do Londynu... Kusi nas głównie perspektywa szybkiego usamodzielnienia i prostszego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię Biedronę... ale można w niej przepasć, bo to tanie, to w promocji, a tamto akurat rzucili... xD

      Jesteście zdecydowaniu już na Londyn? To drogie miasto... Nie lepiej gdzieś w mniej obleganym miejscu...? Nie wiem, nie odradzam, nie doradzam, ale chyba łatwiej "ruszyć" poza stolicą.

      Usuń
  6. wiedziałam, że jak przeczytam Twój pst w zdjęciach... skończe głodna ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam w Londynie trzy razy (pracować), TŻ ze mną raz i mamy jakieś tam kontakty. Londyn Nam nie straszny ;) ale jakbyś stanęli już mocno na nogach, to byśmy chcieli się wyprowadzić do jakiejś innej miejscowości koło Londynu. Takie są wstępne plany, no i byśmy chcieli uniknąć agencji, przez które pracowałam ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, agencje potrafią dać w kość...

      Podziwiam - w Londynie byłam 3 razy, ale tylko w celach konsularnych... Straszny ten tłok i ogólnie atmosfera.
      Za pierwszym razwm chciałam pozwiedzać, bo była okazja, ale Majlord marudził, że czas wracać i tyle z tego miałam - za drugim razem nie było czasu, a a za trzecim pogody...
      Marzy mi się gruntownie Londyn zwiedzić - ale tylko te miejsca ''z duszą'' czyli bardzo stare i /lub związane bezpośrednio z historią Anglii... A najlepiej z Windsorami :D i żeby tam był książe Harry xD

      Usuń
  8. Hahaha:D Rozumiem Cię, chociaż z całego zeszło wakacyjnego zwiedzania w pamięci utknęły mi British Museum, gdzie jest wstęp wolny i mają zapierające dech wystawy Egipskie (no i sklepy z pamiątkami np. magnes na lodówkę, etui na Ipoda itp. w kształcie i inskrypcjami z Kamienia z Rozety :D)
    A drugie to Museum Sherlocka Holmsa mieszczące się dokładnie na 221B Baker Street. Klimat historii Sherlocka i mieszkań z tamtego czasu naprawdę zostaje w pamięci.
    Reszta typowych obiektów do zwiedzania (Parlament, London Eye, Buckingham Palace) zatarły mi się w pamięci, ale może dlatego że nie spotkałam właśnie Harrego :D

    A Ty gdzie mieszkałaś w Anglii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, nawet mi nie mów o BM! Uwielbiam Muzea!! Marzę o tym!! Na pierwszym miejscu ślinienia się jest dla mnie Luwr, na drugim BM... Chyba się tam zgubię, schowam w katafalku z mumią i nigdy nie dam się wyprosić :D
      Akurat o Sherlocku nie wiem nic, więc mniej mnie kusi :D
      Harry'ego trzeba szukac w pałacu Kensington :) On tam mieszka...gdy akurat nie biega na golasa :D

      Mieszkałam w Redditch, to jest w Worcestershire, kawałek od Birmingham ;)

      Usuń