Obserwatorzy

02.02.2014

Nelsons, Pure&Clear - żel do mycia twarzy

Świętem jest ostatnio, gdy się zabieram do notki...
Przyznam się Wam, że straciłam serce... straciłam serce zupełnie do wszystkiego. Jestem tak nerwowa, że momentami aż się trzęsę i coraz poważniej rozważam udanie się do lekarza po środki uspokajające... Nie chce, żeby mnie zamuliły, ale jak tak dalej będzie, to się wykończę nerwowo...
Niełatwo się żyje w takim domu jak ten do którego mi przyszło wrócić - zwłaszcza jeśli się już miało normalne życie...
Pociesza mnie jedynie myśl, że to tymczasowe rozwiązanie... ale światełko w postaci przeprowadzki do własnego domu jest baaaaardzo dalekie, a przede mną jeszcze długi, długi i ciemny tunel...
Nie lubię narzekać w tych tematach, ale nie wiem czy wytrzymam. Po prostu nie wiem.
 
Ponoszę też raczej porażkę niż sukces w walce z cerą, więc przybyłam dziś z opisem jednego z produktów, które miały mi pomóc wygrać...
 

To żel do mycia twarzy firmy Nelsons.
Zamknięty jest w tubce i wreszcie ktoś wymyślił, żeby była ona przejrzysta - dzięki temu widzę ile mi jeszcze zostało. Zamykanie jest mocne, a żel lejący i zawsze, ale to zawsze, trochę mi się wylewa, kiedy wreszcie uda mi się wygrać walkę z zatrzaskiem...


Firma ogólnie stawia na naturalność - ekstrakty z roślin, brak parabenów i te sprawy.
Żel ma mocny, ziołowy zapach... Zależy od dnia, ale bywa, że ten zapach mnie irytuje.
 
Skład:


Już wspomniałam, że konsystencja jest bardzo lejąca... Zbyt lejąca jak na żel.
Dostawałam szału, kiedy uciekał mi z palców zanim zdołałam je podnieść do twarzy... teraz mam szczoteczkę i jest trochę lepiej, ale nadal uważam, że żel nie powinien przypominać wody.
Słabo się pieni, prawie wcale - nie uważam tego za wadę, ale w połączeniu z konsystencją nie wiem kiedy jeszcze go mam na twarzy, a kiedy już nie.



Po pierwszym użyciu myślałam, że mnie uczula - twarz była gorąca, myślałam, że mnie podrażniło... Kontrolnie spojrzałam w lustro, ale wyglądałam w porządku, więc stanęło na tym, że takie jego działanie. Z czasem polubiłam to ciepełko i teraz wiem, kiedy się do mycia twarzy szczególnie przyłożę - wtedy się rozgrzewa.
Po użyciu skóra nie jest ściągnięta, ani wysuszona, ale nie mam też tego "uczucia czystości".



Ilość wyskakujących "białych" pryszczy wyraźnie zmalała (ale nie wiem czy to wyłącznie jego zasługa), za to jak już się pojawią, to ni diabła się ich nie da ruszyć.
Za to wągry nie zniknęły, ani nie jest ich mniej, są mniejsze i nie wystają - to wszystko...
Teoretycznie żel powinien likwidować plamy i przebarwienia, ale nie zauważyłam tego. W sumie się nawet na tym nie skupiałam, bo nie wierzę, że cokolwiek poza porządnym zabiegiem mogłoby je ruszyć...
 
Nie mam fioła na punkcie ekologii, więc produkt dla mnie nie punktuje za te wszelkie zielarskie powiązania. Działanie takie sobie - podobne miewałam przy tańszych produktach, a ten kosztuje 8 f.
Do tego irytujący zapach i bycie żelem-nie żelem - trochę za dużo jak na mój gust.
Więcej razy się nie niego nie skuszę, wolę treściwsze produkty do mycia.
 
Znacie firmę Nelsons?


8 komentarzy:

  1. Dobrze, że zadziałał - przynajmniej częściowo - to najważniejsze.

    Firmy nie znam, ale choć dla mnie naturalny skład, itp. ma znaczenie, to jakoś dziwnie mnie od pewnego czasu odrzucają zamieszczane na opakowaniach zielone listki, szary papier ("100% recycled"), itp. (choćby dlatego, że "recycled" nie musi być szary, nooo... ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Tymbardziej, że teraz to już przestało mieć takie znaczenie - listek może zamieścić każdy, a w środku może być bardzo tak sobie... Dobrze, że nie mam fioła na tym punkcie... ;)

      Usuń
  2. Dostałaś nominację do Liebster Award. Jeśli masz ochotę wziąć udział w zabawie i odpowiedzieć na pytania - zapraszam do mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten początek niezbyt optymistyczny :( Cokolwiek się dzieje, nie warto się poddawać :) Co do produktu, nie miałam, nie słyszałam też o firmie i również maniaczką naturalnych kosmetyków nie jestem, ważne, żeby skład w przewadze nie zawierał parabenów i innych chemikaliów, ale w całości naturalny nie musi dla mnie być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się... Dzięki :)

      Czyli się zgadzamy :D

      Usuń
  4. pierwsze słyszę o tej firmie i jakoś nie kusi mnie,żeby ją przetestować :) akurat do pielęgnacji twarzy wolę coś bezpieczniejszego i sprawdzonego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem... Ja lubię próbować, bo jeszcze nie znalazłam ideału...

      Usuń