Obserwatorzy

06.02.2014

Kempkowy styczeń w zdjęciach

Styczeń nie był ani w ćwierci tak emocjonujący jak grudzień - upłynął mi raczej na smutnej melancholii i stopniowym pogrążaniu się w otchłani rozpaczy... Przez większość miesiąca robiłam porządki - w szafie, w papierach, na regale, w książkach i szkatułkach...
 
Zdjęć lutowych za to wcale nie obiecuje - próbowałam znieść na dół jednocześnie Lordasa, herbatę, telefon, gazetę oraz ciuchy do prania i skończyło się to tak, że mój HTC zaliczył bliskie spotkanie z podłogą... Jest w jednym kawałku, ale nie za bardzo się da go używać - zazwyczaj nie daje się odblokować, a gdy już się to uda ekran skacze jak na niewyregulowanym telewizorze 20 lat temu...
Być może oddam go do naprawy - zależy od kosztów, bo jednak ma już swoje ponad półtora roku i obudowa jest lekko nadgryziona zębem czasu, więc naprawa za kilkaset złotych się w ogóle nie opłaca...
Zbadam to ;)
 
 
To akurat nie jest ze stycznie, ale zaplątało się przy porządkach - sąsiadka w UK była urocza i miała auto-krowę :D
W środku na desce stały poustawiane figurki krów, a na siedzeniach i do okien były przyczepione krowie maskotki.
Jak dla mnie... wypas :D Sama przepadam za krowami (i nie mam tu na myśli tylko gulaszu), więc jej tego auta bardzo zazdrościłam... ;)
 

Styczeń przyniósł też prezenty od Przyjaciółki :D
Zapakowała w luksusowy papier, więc zachowałam na przyszły rok xD

 
W środku była pozytywka dla Lordasa...



Za to ten prezent był dla Kempka... :D

...a w środku obłędna śnieżna kula z pozytywką!
Kooooocham śnieżne kule, a akurat przy pakowaniu do Polski potrzaskałam jedną z moich ulubionych... :(
Madzia zapamiętała i dostałam tą :D:D


...i krowę też dostałam (patrz podpis nad pierwszym zdjęciem :))



Przed Gwiazdką w sklepiku siostry innej Przyjaciółki kupiłam urocze świeczniki... W styczniu wreszcie miałam czas się nimi nacieszyć...


Przy porządkach w szafie znalazłam swoje stare koszulki Ich Troje (i 3 teczki z wycinkami, kradzione ze słupów plakaty ogłaszające koncerty itd.)
Aż się łza w oku zakręciła... ;)



Nasz pochoinkowy arsenał słodyczowy! Dzielnie się trzyma! (w reklamówce też są słodycze:D)

O tym było tutaj...
 
Wciąż zostały mi 4 pokrwiowe Goplany - jedną dałam Madzi (tej od kuli), jedną siostrze, a jedną mamie... Mama akurat wciąż pyta gdzie się podziało jej dziecko zjadające niegdyś dwie czekolady na jedno posiedzenie...
Też się zastanawiam, gdzie się podziało tamto dziecko... Jadłam wtedy jak świnia, ale trzymałam stałą (choć wysoką:D) wagę... teraz sobie odmawiam i nie maleję, więc o kant dupy takie wyrzeczenia rozbić...


IchTrojowianinowy znak firmowy :D

 
Ach... usiąść i zjeść na raz pół blachy ciasta... a tu tylko zielonka... xD


Kolejne wykopalisko z dna szafy - pamiętam (jakby to było wczoraj, a zdarzyło się w okolicach początków gimnazjum) jak wzięłam te dżinsy, farbę olejną od Dziadka i na balkonie tworzyłam to dzieło...
W spodnie mieszczę się teraz łatwiej niż wtedy i nie wiem czy powinno mnie to cieszyć biorąc pod uwagę ich rozmiar xD

Pewnego roku Mikołaj odpisał na mój list... Znaczek zaginął, ale list ocalał pośród papierów... :)

Wywaliłam 5 worków z ubraniami, których już z pewnością nie założę + 3 reklamówki wyniosłam, bo "może kiedyś się przydadzą".
Wreszcie szafa przejrzała i wyglądała tak:

...a później rozpakowałam walizki przywiezione z Anglii i skończyło się tak:

Pierwszy śnieg widziany z mojego okna - zawsze cieszy :)

Mało było okazji do saneczkowania - dobrze, że zdążyliśmy... ;)

Orzełek tajm! xD
 
Kolejne wybitne nastoletnie dzieło mych dłoni, odkopane w szafie - stary, brudny klaser "ozdobiony" i zamieniony w album na zdjęcia...
 
Teczka naklejek z Harrym.. xD


Okularsy, a ja w nich tu.

Poszłam do miasta, wlazłam do paru sklepów, a zaś nadygałam się jak wielbłąd! Chyba się przeproszę z plecakiem...

Sukienka, a więcej o niej tu.

W Biedronce mieli genialne dziecięce okulary :D
Taki Lordas :D


A tu rąsia 4 dni po wypadku z Neutrogeną - kostki nadal suche...


Aaaaameeeeen(t) ;)
 
Jak Wasze stycznie?


10 komentarzy:

  1. Znam ten ból z zieleninka ja to bym wciągła cała blache ciacha ale trzymam się dzielnie 3 kg w dół poszlo to szkoda zmarnować..... też byłam i jestem fanka ich troje:)) ale niestety nie byłam nigdy na koncercie:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje! Sama straciłam nadzieję, że mi coś jeszcze kiedykolwiek spadnie... ;)

      Ojj... teraz już nie grają :( Kiedyś to były piękne koncerty...

      Usuń
  2. Ejjjj, jak to gdzie to skąd to Ci Mikołaj odpisał ;oooooooooooooooooooo

    Szafa na pierwszy rzut oka się znacznie powiększyła, ale jakby się temu przyjrzeć z bliska, to nawet nawet uroczo to wszystko upchnęłaś :D

    Ich Troje <3

    Mój styczeń to było 20h na dobe w książkach + inne chodzące po ludziach wypadki.. Ciężki jak dla mnie miesiąc. Dobrze, że jest już za mną. Ja właśnie mam półtora tygodnia wolnego i też ogarniam wszystko, porządki pełną parą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Laponii! A gdzie mieszka Mikołaj? :p Dzieciakiem wtedy byłam, też nie pamiętam dokładnego adresu i nigdy więcej odpowiedzi nie dostałam :(

      Nawet mi nie mów o upychaniu - ona jest głęboka i każda półka to 4 kupki... wyjąć coś to mordęga :p

      Porządki zrób na blogu!

      Usuń
    2. Spokojnie, wszystko w swoim czasie, nie poganiaj mnie!!

      Usuń
    3. Nie poganiam! Czekam, aż ruszysz zada do pisania notek! Biegusiem! Bo bata wezme!

      Usuń
    4. Haha uwielbiam Cię <3

      Usuń
  3. U mnie to by ten arsenał słodyczowy w życiu się tyle czasu nie uchował :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest o tyle łatwiej, że sklepowe słodycze są dla mnie za słodkie, więc mogę się trochę powstrzymać :p
      Ale jak akurat nie mam domowego ciasta na podoredziu, to i batonem nie pogardze :p

      Usuń