Obserwatorzy

11.01.2014

Jak zrzucić pół kilograma w 6 minut? Rewolucyjna dieta Kempka!

Jak już wspominałam - ważę się zawsze nago, przed śniadaniem, po siku i bez ozdób... Wmawiam sobie, że to ma znaczenie :D
Mam też niezły sposób na sprawienie, by na wadze było jeszcze o pół kg mniej i skrupulatnie go uskuteczniam - o ile akurat jestem w Polsce i mogę...
 
Żeby było mało - tą metodą nie tylko poprawiam sobie humor, ale i pomagam innym...
O czym mowa...?
Oczywiście: o oddawaniu krwi!
 
Panicznie boję się zastrzyków i wszelkiego kłucia - przy szyciu giery kwiczałam jak prosiak, aż ten biedny angielski lekarz musiał mi powtarzać jaka jestem dzielna i że już tylko chwilkę... ;)
Ale - jak to się mówi - pewne rzeczy robi się dla większego dobra, więc walczę ze swoją słabością...
 
Oddawać krew zapragnęłam jako 16latka po przeczytaniu artykułu w gazecie i marzenie spełniłam, gdy tylko wybiła mi 18tka... Od tamtej pory oddałam ją już 9 razy (sporo możliwości mi wyskoczyło, gdy nie mieszkałam w Polsce + 2 razy mnie odesłali z niską hemoglobiną...).
Kobiety mogą oddawać krew co 3 miesiące, a mężczyźni co 2.
 
Byłam też w ten wtorek, więc machnęłam Wam fotkę podglądową jak to wygląda z góry:
 

 
Pewnie zaraz znajdą się głosy jak to boli itd., ale NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Samo pobieranie krwi nie boli wcale - wkłucie owszem, ale tylko takich panikarzy jak ja... ;)
Pobranie tych 450 ml trwa chwilę (u mnie teraz 6 min i 20 sek, a maksymalnie może trwać 12 min.)
Nic strasznego, co?
 
A do tego po zakończeniu dostajecie 7 czekolad (i Grześka:D)... U nas w tym roku dają z Goplany :D


(gorzka powędrowała do przyjaciółki za towarzyszenie, a jedna z bakaliowych do mamy za zajęcie się Lordasem)
 
Jeśli bonus czekoladowy Was nie przekonuje (serio? czyście powariowali?!), to dowiedzcie się, że po oddaniu krwi przysługuje Wam dzień wolny od pracy/ szkoły, wgląd do swoich wyników badań (pełna morfologia, a także test na hpv, żółtaczkę, hiv i podobne), a także zwrot kosztów dojazdu, jeśli w Waszym mieście nie ma stacji krwiodastwa...
A jeśli naprawdę złapiecie krwawego bakcyla, to po oddaniu 5 litrów (mężczyźni sześciu) otrzymacie prawo do darmowych leków podstawowych, darmowych przejazdów komunikacją miejską (zależnie od miasta), pierwszeństwa w aptece i omijania kolejek u lekarzy... Co to znaczy w praktyce? Jeśli teraz umawiacie się na wizytę do okulisty i każą Wam czekać 2 miesiące (prywatnie), albo pół roku (nfz), to z kartą HDK zostaniecie przyjęci następnego dnia, a nawet tego samego - poza kolejką...
Brzmi zachęcająco? ;)
 
Po wszystkim zostaje taka mała dziurka:
 


...i po strachu...
 
Oczywiście są i przeciwwskazania: choroby przenoszone przez krew, choroby skóry, niektóre przyjmowane leki, ciąża i wieeeele innych - możecie o nich przeczytać chociażby tutaj.

Gdy zaczynałam, wiele osób próbowało mi wmówić, że oddawanie krwi "uzależnia" i że później będą mnie boleć żyły i już będę musiała oddawać... Odpowiedź miałam jedną: w takim razie będę to robić.
Choć oczywiście samo stwierdzenie jest bzdurą... Bywało, że nie byłam w Polsce ponad półtora roku, nie oddawałam w tym czasie i żył mi nie rozsadziło... ;)

Są też osoby, które mówią, że nie oddają, bo nie chcą, żeby ich krew trafiła do mordercy, albo innej kanalii... Niby jest w tym trochę racji, ale ja wolę myśleć, że moja krew ratuje jakieś dziecko, albo porządnego ojca rodziny... Tak lepiej, co?

I ostatni mit na dziś: krążą słuchy, że nadwyżki krwi są wylewane, więc nie warto oddawać... Akurat ostatnio w krwiodawstwie ktoś o to zapytał i już wiem: z takiej niewykorzystanej krwi odzyskuje się osocze, które może być zamrożone przez 3 lata, albo też przerabia się ją na leki.

Ja tam to lubię... Jestem raczej leniwa i niezbyt pożyteczna, więc chociaż w ten sposób spełniam obywatelski obowiązek ;)

Macie jeszcze jakieś wymówki?
Oddajecie / oddawałyście kiedykolwiek?

Obiecacie, że choć z ciekawości sprawdzicie, gdzie jest w Waszym mieście stacja krwiodawstwa? :)
 



20 komentarzy:

  1. uhh mi zawsze słabo było i robiłam się blada choć tylko towarzyszyłam osobie oddajacej, pielęgniarki zawsze bardziej interesowały się tym czy zaraz nie zemdleję ... :D to nie na moje nerwy ... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee... Może jakbyś sama miała oddać, to byłoby inaczej...

      Usuń
  2. Popieram! Regularnie oddaje krew :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, to szczytny cel, ALE mnie skutecznie odstrasza fakt (oczywiście plotki ludzi), że jak się odda raz, to trzeba już oddawać regularnie BO automatycznie produkuje Ci sie więcej krwi.. Tak więc nie, dziękuję, zważywszy, że jestem chodzącym pechowcem, u lekarzy bywam kilka razy w miesiącu i to u specjalistów wszelkiej maści. Więc na to już nie mam sił, za dużo już w życiu przeszłam.

    Ale pamiętam, że jak chodziłam do szkoły średniej, to niedaleko mojej szkoły stał autokar, i kiedy przyszło nam na myśl by iść na wagary ale wiedzieliśmy, że będziemy mieć przerąbane za nieusprawiedliwione godziny to ten pomysł był bardzo bliski do zrealizowania. I myślę, że nie zrobiłam wtedy tego tylko dlatego, że zwyczajnie nie wierzyłam, jak ktoś mówił, że dzięki temu jest się zwolnionym ze szkoły/pracy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam... Bzdura. Gdyby tak było, to ludziom z wypadków, którzy stracili dużo krwi później by oja uszami wypływała...
      Zawsze ten głupi "argument" słyszę od ludzi, którzy nawet się nie zbliżyli do stacji krwiodawstwa :p

      Usuń
  4. Nie mogę, nienawidzę zastrzyków i świadomie się nie dam XD Wolę pomagać inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie znoszę, ale zbieram się każdorazowo na odwagę :D

      Usuń
  5. Początek posta to arcydzieło jest! Urzekłaś mnie. Zwabiłaś i złapałaś. Doceniam i zostaję na dłużej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. moj tatko oddaje i zawsze przynosi 10 czekolad to nie wiem zmienili cos ? ja uwielbiam te kokosowe pycha sa nie wiem czy tez je mialas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u nas zawsze 7 - 4500kcal...
      Miałam kiedyś z wiórkami kokosowymi i też lubię :D

      Usuń
  7. Artykuł mnie bardzo zaciekawił, fajnie teraz wiem więcej.
    Ogólnie fajna strona :) Pozdrawiam

    http://przewodnikpodietach.pl/o-dietach/dieta-dla-gruszki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc... ;)

      Usuń
  8. U mnie nie ma opcji, ale za to może w inny sposób się przysłużę, kto wie? :) Za to mój mąż oddaje krew regularnie.
    Owszem, lekarze przestrzegają ale tu bardziej chodzi o kontrolę ciśnienia i tego typu rzeczy. Nie wiem jak dzieje się to w PL, ale w UK przed każdorazowym oddaniem krwi jest przeprowadzane badanie wstępne, wypełniana ankieta itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stale się przysłużasz - szczęście przynosisz :D

      Tak, w Polsce też - ankieta, później badanie krwi z próbki (lekkie wkłucie na hemoglobine, albo większe na pełną morfologie), badanie u lekarza (ciśnienie, serce) i dopiero się oddaje...
      W UK nigdy się nie wybrałam oddać :( Miałabym porównanie z dwóch miejsc, ale nie było z kim zostawić na ten czas Lordasa...

      Usuń
  9. Ja za to zawsze byłam biorcą. Kiedyś dostawałam bardzo dużo krwi. Po operacjach i po pewnym ciężkim krwotoku, i po cesarkach. A później dowiedziałam się, że gdzieś mnie zarażono hcv i moja krew już nikomu się nie przyda. No i mam teraz bardzo rzadką grupę, doszły liczne przeciwciała do grupy rh. Szczęśliwy kto tego nie zaznał. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt - przyjemniej być po dającej stronie...

      Jaką masz grupę? Tak z ciekawości :)

      Usuń
  10. Oj długo, długo oddawałam krew tutaj, w UK. Potem w Polsce jakoś nigdy w moim mieście nie było punktu i przestałam. Własnie wczoraj szukałam gdzie znowu mogę zacząć oddawać siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W uk nie miałam okazji... Ciekawe jak tam to wygląda... Opiszesz? :-)

      Usuń