Obserwatorzy

16.11.2013

The Body Shop - grzebień do włosów

Przy włosach kręconych, każda próba użycia szczotki do włosów kończy się puchem.
Czesanie grzebieniem bardziej popłaca - uskuteczniam to podczas mycia, w chwili, gdy na włosach jest maska lub odżywka.
 
Dotąd używałam plastikowego grzebienia wypatrzonego w polskim sklepie za 50 pensów i w sumie jakoś sobie radziłam... Ale był nieporęczny, bo jego głównym celem miało być plecenie warkoczyków i miał tragiczny kształt...
 
W końcu na jednym blogu zobaczyłam drewniany grzebień z The Body Shop - i wiedziałam, że muszę go mieć...
 

Cena regularna to 4 funty, ale spokojnie można w promocji kupić go za połowę mniej...

 
Już mi się nie chce wracać do tamtego plastikowego..
Ten jest krótki - niewiele wystaje poza dłoń i bardzo poręczny. Nie ślizga się w dłoni podczas czesania, jest solidniejszy.



Drewno - sądząc po etykiecie - jest dobrej jakości, ale nie polecam zostawiania grzebienia w wilgotnej i zaparowanej łazience: raz popełniłam ten błąd i rano znalazłam grzebień wygięty w łuk... Trochę się później naprostował, ale do pierwotnego kształtu już nie powrócił... :(
 



Polecam go szczerze każdej kręconowłosej - dobrze radzi sobie z rozczesywaniem kołtunków i nie łamie się przy tym (co się zdarza plastikowym).
Z tego co widzę drewno jest pokryte jakąś warstwą ochronną, więc oleje ani tłuste odżywki mu nie szkodzą (poza zostawieniem go w wilgoci...).
 
Wiem, że czasem jest ciężko znaleźć dobry grzebień, bo moja siostra w Polsce szukała miesiącami czegoś solidnego z szeroko rozstawionymi zębami i co by jednocześnie niekoniecznie było plastikowe...
Która też szuka, niech biegnie do TBS :)

22 komentarze:

  1. kupiłam go ponad rok temu i za nic nie wrócę już do szczotki, jest doskonały, nie szkodzi mu nawet zaparowana łazienka

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam szczotkę z tej serii i jestem nią oczarowana :) dlatego też grzebień kupię z miłą chęcią, choć wersję z tworzywa mam i spisuje się nieźle. To jest dobra inwestycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczotki wolę, bo mniej targania i kusiłaby mnie, ale moje włosy by na tym straciły...
      A fajne mają te szczoty :D

      Usuń
  3. Mam taki sam z Rene Furterer. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chciałam go mieć swego czasu, jednak narazie poszukuję szczotki na miarę moich włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. TBS ma też szczotki - Hexxana pokazywała jedną u siebie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam kiedyś nad tym grzebieniem, ostatecznie kupiłam bardzo podobny ale plastikowy, kiedyś może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plastikowego używałam długo i przy czesaniu na mokro nie robi to takiej różnicy, ale na sucho może elektryzować i puszyć włosy...

      Usuń
  7. Mój zdecydowany i wyłączny ulubieniec od ponad roku. Ja zawsze po rozczesaniu włosów stawiam go na ząbkach, delikatnie opierając o coś. Włosy rozczesuję na mokro, grzebień potem płuczę, w wyżej wymieniony sposób suszę i nic się z nim nie dzieje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w łazience jest straszna wilgoć, więc po czesaniu płuczę, wycieram ręcznikiem i wynoszę do pokoju...

      Usuń
  8. Ciekawe jakby się sprawdził na moich z kolei prostych włosach... :) Póki co jednak mam od kilku dni słynną szczotkę Tange Teezer i to nią rozczesuję włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy prostych chyba nie ma to takiego znaczenia, bo puszenie aż tak mocno nie występuje...

      Usuń
  9. kiedyś chciałam kupić ale mam TT i nie zamienię na nic innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie by się raczej nie sprawdziła...

      Usuń
  10. Ha! Mam i ja :D i to już drugą sztukę, bo pierwszą zostawiłam pod prysznicem (rozczesywałam włosy trzymając głowę do dołu) i taaaaaaki łuk mi się z niej zrobił, że sam Robin Hood pozieleniałby z zazdrości. A tak w ogóle to również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie jak z mojego.. Chociaż jemu wystarczyła nocka na parapecie :)
      Mogłaś próbować go wysuszyć - mój się prawie naprostował :D

      Usuń
    2. 'Prawie robi wielką różnicę' ;) dobra przyznaję- nie pomyślałam (co mi się zdarza niestety dość często) i się go pozbyłam. Teraz mam nowy, ale nie widziałam go od paru dni, gdzieś się dziad jeden schował...

      Usuń
    3. :D
      Serio, serio to prawie jest całkiem przyzwoite :D

      Lepiej poszukaj, bo może znów gdzieś moknie :p

      Usuń
    4. Szukałam baterii i znalazłam grzebień :D to chyba nie świadczy zbyt dobrze o moich zdolnościach organizacyjnych?

      Usuń
    5. Hmm... Jakby to ująć...
      Jeśli trzymasz baterie w szafce nad okapem, to nieee... :D

      Usuń