Obserwatorzy

01.11.2013

Kempkowy październik w zdjęciach

W miarę upływu dni myślałam, że w tym miesiącu notka zdjęciowa będzie wyjątkowo krótka - teraz podczas zrzucania i zmniejszania wyszło na to, że będzie długa jak nigdy.
 
Tym razem mniej jedzenia ;)
 
Chciałam się nawet pokusić o zdjęcie gołej facjaty w myśl - widzianego na kilku blogach - "raw beauty", ale po zerknięciu na efekt, musiałabym to nazwać raczej "raw pasztet", więc nie ma głupich :D
 
Dzieło Lordasa:

 
Mężuś mnie koocha: <3

 
Piglet do kompletu:

Kupiłam samplera i oboje przepadliśmy za YC:

 
Czekoladowy Baileys:

 
Kruche czekoladowe ciasteczka z kremem custard:


Lordasowe układanki:

 
Tak dzieciaka głodzimy, że aż mu kości widać:
 
Skromne zakupy z TBS - grzebień już uwielbiam :D

Maleńka rączka:


Trzeba zamieszkać półtora tysiąca kilometrów od domu, żeby w sklepie obok kupić mąkę z sąsiadującego z rodzinnym miasteczka:


Kluski z dziurką i gulasz:

Za łososiem nie przepadam, ale na kanapce z serkiem nie jest zły:

Lordas je jabłka z psem, z budą:

Dwa Henryki się spotkały - jeden duży, drugi mały:

Dyńka - okazała się smaczna tylko w zupie warzywnej i placku... No i pestki nie do pogardzenia :D

Harry!

Na spacerze w dzień (nie)upalny:

Przejście dla Bohatera Świata i Króla Królów...
Lordas spaceruje:

Ozdobiony przystanek:

Gdyby nie było zachmurzenia lub gdybym miała aparat jak armatę, to daleko w tle widzielibyście góry:

Nie pytajcie. Widziałam zapowiedź, postanowiłam obejrzeć "dla jaj" i się wciągnęłam xD Jaka dziś byłam zła, że nie puścili kolejnego odcinka! xD

Dziad wstrętny:

Top Gear - płaczę ze śmiechu prawie przy każdym odcinku ;)

Sernik z ziemniakami - długo się wzbraniałam przed pieczeniem, ale bardziej wilgotnego sernika nie jadłam - pycha!

 
Placek drożdżowy z dynią:

Mysło do rąk o zapachu Coli - choć u nas numerem jeden jest to o zapachu jaffa cakes (czyli delicji) :)

Harry! <3 Może wyczytam taką przyjaźń dla Lordasa... :) 

Jedyna część, której mi brakowało do kolekcji - musiałam upolować na eBay. Trafiła się z serii dla dorosłych, więc ostatecznie stanęło na tym, że każdą część mam inaczej wydaną.
Ale czyta się przecież tak samo - nie okładka ważna ;)

Ciasto ze śliwkami podpatrzone u Hexx - pokusiłam się na zrobienie z połowy porcji - mimo, że w weekend ma być makowiec-  bo śliwki to owoce, a ciasto jest z mąki = zboże = roślina czyli liczę jak sałatkę :D
 
 
PS. Kto zauważył, że Kempkowy blog zmienił nazwę, ten może sobie wziąć kawałek dowolnego jedzenia ze zdjęć.
A kto nie zauważył ten dostanie... wyjca!


10 komentarzy:

  1. swietne zdjęcia, pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA czy to był "Zbuntowany Anioł" ?!?!?!?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zbuntowany Anioł wymiata!! SErial dzieciństwa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Został ten sentyment :D

      Usuń
  4. Wiem, co zmaluję :))))

    Widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zauwazylam zmiane :).
    Po tym poscie... zglodnialam. Ide grzac zupke ;)

    OdpowiedzUsuń