Obserwatorzy

29.11.2013

Clean&Clear, Truly Gentle Facial Wash + Kempkowe ostrzeżenie

Dziewczyny, przybywam dziś do Was z ostrzeżeniem (i trochę użalaniem się nad sobą).
Ostrzeżenie brzmi: nie znacie dnia ani godziny oraz: nie traćcie czujności.
Bo jak się ma coś większego zdarzyć, to nigdy się nie zdarzy kiedy akurat siedzimy wypięknione i nam się nudzi!
Siedziałam w domu z chłopakami, pogoda do spacerów nie zachęca, więc włosy przedprzedwczorajsze (no dobra - mogę sobie wmówić, że sprawdzałam alternatywną teorię, że włosy długo nie myte myją się same), na tyłku legginsy (dobrze, że bez dziur) i przykrótki tiszert z reklamą browaru... Na paszczy pryszcze, połowa rozdrapana i oczywiście wąs jak u wuja Władka... Cud, że nogi goliłam dwa tygodnie temu, więc bluszcz nie wystawał spod nogawki... No, zapuściłam się przez parę dni, bo ostatnio nic mi się nie chce i generalnie jest mi źle...
Poszłam robić kanapki, straciłam na chwilę czujność, bo przez ramię musiałam strofować Lordasa, a nóż radośnie spadł z blatu. Na moją stopę. Ostrzem w dół.
W sumie zanim to zauważyłam (że nie spadła menda tępą stroną), zdążyłam jeszcze podrzeć ryło na Lordasa i na Majlorda, że go nie pilnuje.
I tak pół biedy, że wzięłam - jak należy - nóż do chleba, a nie - jak mam w zwyczaju - świeżo ostrzony tasak...
Wyobraźcie sobie moje przerażenie na ryju, gdy uświadomiłam sobie jak wyglądam... A tu krew się leje, kości widać, dziecko samo zostać nie może, a trzeba wyjść do ludzi i doturlać się do szpitala.
Fenks god for suche szampony...
Na szczęście skończyło się na bólu, strachu, prześwietleniu i dwóch szwach - stawu nie uszkodziłam (choć było takie podejrzenie). A teraz tydzień w darmowym bandażowym bucie i ani stąpnąć ani dotknąć tego palucha (bo dziura w takim miejscu, że byle ruch zaczyna się lać spomiędzy szwów), gratis obolałe ramie (szczepionka na tężec), przerywana nocka (znieczulenie przestało działać) i 5 dni na antybiotykach...
Dlatego oświadczam: więcej się nie zapuszczam. Żadnego "umyje jutro, bo nigdzie nie idę", ani "siedzę w domu, to zrobię sobie z paszczy wyciskaną masakrę"...
Bo jak się jest Kempkiem, to nawet różdżka nie wystarczy, żeby się przed ślamazarnością chronić.
Ciamajdy świata łączcie się! (i uczcie na moich błędach)
 
Dziś przychodzę z produktem, który... chyba nie sprawi, że człowiek poczuje się bardziej komfortowo.
Kolejny z "czyścicieli" - do używania na szybko rano, kiedy muszę akurat pół oka mieć otwartego i zerkać czy Lordas nie przytula szczotki klozetowej...
 

 
Skład:


 
Niby nieprzejrzyste opakowanie, ale pod światło widać ubytek.
Cieszy mnie pompka, bo przy tego typu produktach jest wręcz niezbędna.


 
Jest przezroczysty, dość lejący, ale lekko się klei. Nie ma mocnego zapachu, prawie wcale się nie pieni.



Szybki w użyciu i łatwo się spłukuje, ale ja nie mam po nim uczucia oczyszczenia...
Buzia jest ściągnięta (i to przez kilka kolejnych godzin), wyraźnie bardziej sucha.
Przełomu na twarzy nie zauważyłam - niedoskonałości ani się nie zmniejszyły, ani nie przestały przybywać...
 
Zużyję, bo już mi weszło w rutynę, ale z pewnością do niego nie wrócę.
Szukam dalej ideału.
 


8 komentarzy:

  1. Nie miałam go, wciąż szukam odpowiedniego kosmetyku do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mnie ciarki przeszły.... dobrze, że skończyło się w taki sposób :*

    U mnie to od dawna taka zasada panuje, że nigdy nic nie wiadomo.Lata temu miałam podobny kilka dni i ogólny tydzień podłego nastroju, po czym ktoś chciał zrobić extra niespodziankę. I pewnie taka byłaby w 100% ale wygląd miałam mało wyjściowy :) Co prawda nie było takich drastycznych emocji, ale .... nauka nie poszła w las :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Trzeba być przygotowanym i nie ma co sobie pobłażać. Człowiek zawsze ma takiego pecha, że jak niewyjściowo wyskoczy na chwile, to zaraz kogoś znajomego spotka... A i w domu się nie jest bezpiecznym - zwłaszcza jak się jest Kempkiem.

      Oby i mnie to czegoś nauczyło :D

      Usuń
  3. Oj wspolczuje, mam nadzieje ze juz jest lepiej :*
    Ja nigdy nie mialam nic z Clean&Clear i chyba dobrze :)
    Trzymaj sie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej, bo w antybiotyku są środki przeciwbólowe... Także jakoś się kulam :D

      Miałam kiedyś od nich jakiś pomarańczowy tonik i był bardzo przyzwoity...

      Usuń
  4. Napisałam caały komentarz i cofnęłam stronę -/-
    Więc jeszcze raz.

    Uważaj na siebie!

    My do twarzy używamy żelu z Simple Kind To Skin Moisturising Facial Wash (Luby też używa, ma bardzo suchą i wymagającą skórę, a ten żel mu krzywdy nie zrobił, więc mogę szczerze polecić). W wilko za 2 funy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Teraz będę bardziej :D

      Trochę nieufnie zerkam na Simple, bo kiedyś miałam płyn do demakijażu i był słaby... Ale skoro polecasz, to może się za nim rozejrze :)

      Usuń