Obserwatorzy

26.10.2013

KKCenterhk, JVBeauties Professional cosmetics - cienie do powiek 02

Wmawiam sobie, że cieni nigdy za dużo i tak sobie tłumacze powiększającą się kolekcje. Wprawdzie jestem rozważna, wszystkie interesujące mnie kolory już mam, ale same wiecie jak trudno nie sięgnąć po jeszcze i jeszcze jeden.
Z przyjemnością pobuszowałam po stronach KKCenterhk, żeby sobie wybrać kolejną małą paletkę.
A w sumie nie taką małą...
 
Przybyła w zgrabnym kartoniku:
 

W tych akurat da się rozczytać skład:


 
Wybrałam wersję 02 czyli matowy brąz i matowy bardzo jasny beż - idealne do nudziaków.
Zaskoczyłam się po otwarciu kartonika, bo cienie nie mają wielkości cieni, tylko raczej róży czy bronzerów. Kilka minut mi zajęło przetrawienie czy to wielkie kółko to na pewno cień do powiek.
Stanęło na tym, że raczej tak xD


 
Brąz nie jest za ciemny - ot, kawa z mlekiem. Beż jest bardzo bliski bieli, ale jednak nie całkiem bielutki.


 
Na dłoni wyglądają tak:




...czyli naprawdę przyzwoicie.
 
Nigdy nie byłam z tych co omijają wszelkie chińskie centra - chętnie w nich buszowałam i nie boję się ichniejszych kosmetyków (chyba, że naprawdę dziwnie pachną).
Te akurat nie pachną wcale (fenkju Latający Potworze Spaghetti)
 
Dość się zaskoczyłam ich pigmentacją - na plus.
Są dobrze zmielone, nie pylą.
Właściwie jest w nich coś takiego, że... mur beton - dwa razy po nałożeniu ich na powiekę zdarzyło się (a będzie to widać w następnej notce w mejkapie nimi zrobionym), że gdzieś się zagięła jakaś zmarszczka i kawałek został niepokryty cieniem - ciężko zakryć dziurę, je rozetrzeć i połączyć z innymi kolorami.
Za to trwałość - godna podziwu. Ogólnie nie mam problemu z trwałością cieni na moich powiekach, więc na inne skarżyć się nie mogę. Również te trzymają się nieruszone od południa do wieczora, nie znikają, nie ścierają się.

Podsumowując: to dobry produkt. Niekoniecznie chciałabym płacić za niego kilka dolarów (trochę wygórowana cena jak za produkt firmy absolutnie w naszym kraju nieznanej) i sprowadzać z końca świata, ale gdybym je spotkała za kilka złotych w lokalnym chińskim sklepiku, to brałabym w ciemno.

Zaglądacie na dział z kosmetykami w sklepikach typu chińskie centrum/ "wszystko po..." czy się boicie?


6 komentarzy:

  1. Ten jasny kolor podoba mi się, bardzo uniwersalny :)

    Sama unikam zakupów w chińskich centrach, to nie dla mnie. Jeżeli już tam się pojawiałam, to jakieś drobne pierdoły. Co więcej coraz częściej zwracam uwagę na to, by na opakowaniu nie było np. medi in china, made in prc itd.
    Co prawda zaryzykowałam w innej sprawie i tak króliczę po sobie, ale tylko dlatego, że przed zakupem zapoznałam się ze wszystkimi wiadoimościami na anglojęzycznych forach i jak tylko pojawi się okazja, by przetłumaczyć opis producenta przez profesjonalistę, to zrobię to. Kupiłam coś, co wspomaga leczenie trądziku różowatego więc tylko w tej kwestii jestem zdesperowana, by szukać różncyh rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Jest dobry pod łuk brwiowy - dotąd używałam najczęściej bieli ze Sleek Acid, ale łatwo było przesadzić i wyglądać dziwnie. No i zostały już tylko resztki...

      Ja się nie boję... Może przez to, że za mało na ten temat czytam :D Chociaż akurat w moim mieście w tych sklepach często występowały mniej znane polskie firmy - Vollare, Ingrid. Mają też dużo ozdób na paznokcie, biżuterii, świecidełek za pół darmo.
      Jeszcze polecam przegrzebać ich rękawiczki i skarpetki, bo trafiają się tak ciepłe, że minus 15 człowiekowi nie straszne :)

      Usuń
  2. W Uk sa £1 shopy, i jesli chodzi o kolorowke to mozna znalezc Rimmel, Astor, Collection itd ale jakos nie mam przekonania co do waznosci tych kosmetykow,,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie ufam, bo często widać np. po lakierach, że się rozwarstwiły... Raz się skusiłam na szminkę Rimmel i po rozpakowaniu już pachniała starością :(
      Ale polecam kosmetyki w bm - często trafia się Revlon, Max Factor itd.

      Usuń