Obserwatorzy

07.09.2013

Vollare City 17 - lakier do paznokci

Wprawdzie na firmę jestem lekko wypięta, od czasu, gdy odkryłam, że ich cienie kupione u chińczyka mają etykietkę pod etykietką i na tej spodniej widnieje data przydatności upływająca dwa lata wstecz, ale temu różowi nie mogłam się oprzeć.
Dopadłam go w chińskim centrum i to za obłędne 3 zł.
 
 
W sumie nie żałuje, że go kupiłam i przyznam, że dałabym za niego więcej.
Butla jest duża (9 ml) i solidna (jak topy od Essence), nakrętka ma bardzo fajny desing. Butla już mniej, ale też nieźle.
 

Kolor to obłędny, cukierkowy róż. Prawdziwa pink landryna.
Łatwo się rozprowadza i szybko schnie. Nie smuży.
Pierwsza warstwa nie pokrywa idealnie, ale do przyjęcia (gdyby ktoś lubił delikatny efekt).
Niestety - nigdy nie mam cierpliwości czekać aż druga wyschnie, więc jej nie nakładam.

 
Nie odpryskuje, nie robią się pod nim pęcherzyki - paznokcie są pokryte idealnie równo.
Podoba mi się wykończenie, bo lakier fajnie lśni (jak tafla wody)
 

Nie jestem w tym zbyt miarodajna, bo stale robię coś w wodzie, albo myje ręce, ale końcówki zaczęły się ścierać dopiero pod koniec drugiego dnia (żaden lakier u mnie jeszcze nie wytrzymał dłużej).
Nie ma żadnych problemów ze zmywaniem. Zapach przy malowaniu jest do przyjęcia - co nie jest rzeczą oczywistą przy bardzo tanich lakierach.
 
Jeśli ktoś ma dostęp do Chińskich Sklepów, albo targowisk, to warto się za nim rozejrzeć - tam najczęściej można je znaleźć (choć firma jest polska).
 
 
Maggie, tak, pamiętam o fiolecie :D Pomalowałam i zastanawiam się czy wrzucać, bo fotki wyszły fatalne :D


8 komentarzy:

  1. Haha końcówka posta jest wręcz najciekawsza :D To poczekaj na słonko i rób zdjęcia jeszcze raz :D

    ps. robiłam meeeega porządki w całym pokoju (DOSŁOWNIE! Wyniosłam KAŻDĄ rzecz i każdy najmniejszy mebel na przedpokój i wszystko myłam i pucowałam, ponieważ ostatnio mieliśmy w domu, że tak powiem mały pożar - nie chce nawet już o tym myśleć co dopiero gadać, i w każdym kącie w domu jest czarny kurz i pył) no i znalazłam małą reklamówkę. Patrzę, patrzę, myślę i myślę - co to u licha są za kosmetyki?! No i mnie olśniło. Tak więc paczka gdzieś tam do Ciebie doleci zza siedmiu gór i mórz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w słońcu robiłam - wyszły pomarańczowe :D Może przez to, że już zachodziło :D

      O matko... Mam nadzieje, że nic poważnego się nie stało? No i że wiele rzeczy nie straciliście... Przytulam.
      Co do drugiej części - chyba zwariowałaś :D Czekaj cierpliwie, aż ja najpierw wyśle:p Na początek podaj adres, bo coś wspominałaś, że się do babci przeniosłaś?

      Usuń
    2. Trzy straże pożarne dały radę.. Mnie nie było wtedy w domu, mama jedynie się zaczadziła, a dom wiadomo też w czadzie i w pyle. Węgiel w piwnicy nam się zapalił.. No masakra ogólnie rzecz ujmując.

      Ej no to co, po co ja to będę trzymać?! Przecież to jest kupione z myślą o Tobie! I mam to teraz komu innemu oddać? Eee no bez jaj..

      Usuń
    3. O maj gaad! Nic się wcześniej nie przyznałaś! Kurcze, masakra :( Mam nadzieje, że tylko na strachu się skończyło, a mama szybko doszła do siebie...

      Usuń
    4. Na szczęście tylko na smrodzie i domie pełnym kurzu się skończyło.. A mamę po całym dniu wysłałam na wieś, ja pilnowałam domu (ojciec w szpitalu - szkoda gadać..), i dzieki temu świeżemu powietrzu doszła do siebie..

      Usuń