Obserwatorzy

01.09.2013

Mamowo: Johnson's baby spray conditioner - No more tangles

Kto ma małe dziecko i kto temu dziecku zapuści dłuższe włosy, temu sen z powiek spędza pytanie "Jak rozczesać te kołtuny?"
Lordasowi włosy się kręcą, a do tego Lordas też... się kręci.
Choćby nie wiem jak porządnie człowiek mu czuprynę przed snem rozczesał - w ciągu nocy powstanie na głowie nowe siano.
W sumie nawet nie trzeba nocy - można się kulać po kanapie, trzeć głową o dywan, czochrać włosy "na Szopena", wklepywać w nie kaszkę - możliwości targactwa jest wiele.
A Lordas czesania nie lubi, oj nie... Zwłaszcza jeśli się go przy tym targa (a się targa)... Wtedy człowiek pobija rekordy prędkości biegając z grzebieniem za umykającym dwulatkiem...
 
W przypływie rozpaczy kupiliśmy to:
 

 
Sprej nie kosztował dużo, bo chyba około 2-3 funtów, a producent obiecuje łatwiejsze rozczesywanie, więc chwyciliśmy się tego niczym brzytwy.
 
Skład:


 
Wąska butla, dość poręczna, z solidnego plastiku. Niestety - nie przejrzysta, ale pod światło widać ile produktu ubyło.
Pompka dobrze rozpryskuje produkt, nie zacina się, choć na mój gust mogłaby być większa, bo kiedy człowiek się spieszy, to dłonie lubią się ślizgać.


 
Produkt jest przezroczysty, ma konsystencje wody i mocny zapach (to chyba charakterystyczne dla tej firmy - wszystkie ich produkty mocno pachną).
Podobno nie zawiera mydła i parabenów.



O raju!
Trzeba przyznać, że dość im się ten produkt udał.
Kiedy ostrożnie i z partyzanta, udając, że niby nic podejdzie się do Lordasa i psiknie parę razy po tylnej części włosów, a później odczeka chwilę - nieporównanie łatwiej je rozczesać.
Można go używać na mokre i suche włosy, przy czym my praktykujemy tylko drugi sposób - póki są mokre, aż tak się nie plączą, więc wspomagacze nie są potrzebne.
Jedyne co bym może mogła zarzucić, to że po wyschnięciu włosy zaczynają się dość solidnie puszyć i tracą na miękkości.
 
Jeśli ktoś ma równie ruchliwe, owłosione dziecko (albo po prostu problem z plączącymi się włosami), to warto spróbować.
Jest to rozwiązanie doraźne (po rozczesaniu włosy plączą się tak samo), ale przynajmniej na chwile skuteczne...

6 komentarzy:

  1. Wyobrażam sobie tą pogoń za dwulatkiem :D mój bejbik jak coś mi zabierze to ucieka, że nie jestem w stanie go dogonić (szczególnie na wolnej przestrzeni czyt podwórko..) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tak spierdziela, że sama się zastanawiam jak to robi... Niby te gierki takie krótkie, a pędzi jak gazela...

      Usuń
  2. Moze wypróbuj szczotke tanglee tazer? Na splatane wlosy mojej siostry podzialala, a ma takie do pasa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy mi się opłaca kupować, bo jednak to chłopczyk i długo tych dłuższych włosków miał nie będzie :D

      Usuń
    2. To później do swoich wykorzystasz, a szczotka godna polecenia :) tez mam i nie zamienię na zwykla ;)

      Usuń
    3. Pomyślę o tym...swoje czesze tylko grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami... Może się skuszę na podróbkę :D

      Usuń