Obserwatorzy

13.09.2013

Bourjois, Rouge Edition 07 - Fuchsia graffiti, szminka do ust

Czy to nie ja kiedyś rozgłaszałam, że nie znoszę szminek i mazideł wszelakich do ust?
Ano ja.
Ale gdy zobaczyłam poniższą w akcji na fejsbukowym zdjęciu koleżanki od razu spytałam co to i gdzie rozdają :D
Nie rozdawali... Cena też taka niewężokieszeniolubna (bo nie lubię szminek, więc mam wydać 8f n zachciejstwo?)... Poczekałam do Dnia Matki - Lordas mi przyniósł i wręczył :D
 
I mam!
 
I chyba już lubię szminki :D
 

 
Opakowanie jest solidne - za czego dowód powinien Wam wystarczyć akapit wyżej: ze sklepu niósł ją Lordas. I szminka nadal nie jest w kawałkach, więc dobrze.
Napisy się nie ścierają i całość wygląda estetycznie.


 
Skład (w każdym razie pół, bo gdzie drugie pół nie wiem. Czy to wystarcza? Jeśli nie dokleję resztę :D)


 
Kolor który mam, to bardzo ostry róż. Po prostu fuksja. Jest megaintensywny, dobrze napigmentowany i widoczny z daleka.
Bardzo się błyszczy, ale nie brokatowo.
Jest miękka i łatwo się rozprowadza.
Na stronie producenta widnieje 17 odcieni, ale ja w sklepie widziałam nie więcej niż 6.


 
Z lampą:


 
Na dłoni wygląda tak:


Może się wydawać, że jest lekko transparentna, ale usta pokrywa dokładnie i nadaje im własny kolor.


 
W akcji jest taka (niestety - to jedyne jej nadające się do publikacji zdjęcie jakie mam):
 



Co bardzo w niej lubię - nie rozlewa się na boki i nie zostaje na zębach.
Świeżo po pomalowaniu włosy się trochę do niej kleją, ale w miarę upływu czasu problem znika.
Jest trwała - wytrzymuje kilka godz.
Niestety zostawia ślady po buziaczkach. Wiem, bo często Lordas kończy cały obcałowany jak przez starą ciotkę :D
Lekki posiłek wytrzyma, ale z większym ją zjemy - przy czym ze środka ust zniknie, a kontur zostanie różowy. Wygląda to jakby człowiek nie czytał w poradnikach, żeby nie używać samej konturówki do makijażu ust.
Bez jedzenia ściera się równomiernie, ale resztki pozostają w zmarszczkach.
Nie podkreśla suchych skórek.
Nie wysusza ust.
 
To pierwszy kosmetyk z Bourjois jaki miałam w rękach... Przyznam się, że poczułam się szczerze zachęcona do kupna kolejnych.
Akurat dreptam wokół ich szafy w wyczekiwaniu jakiejś promocji (lub może dodreptam do rocznicy)... Czaję się jeszcze na ostrą czerwień, aczkolwiek widziałam dzisiaj zdjęcie czerwieni Rimmel by Kate M. i sama nie wiem którą bardziej chce.
Prawdopodobnie obie :D

16 komentarzy:

  1. Pięknie wygląda na ustach, mój kolor. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocny ten kolor, ale Ci pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)
      Chyba nawet gdyby nie pasował, to bym go nosiła :)

      Usuń
  3. Niesamowite jak wyszły kolory szminki na zdjęciach z lampą i bez!

    Ogólnie nie lubię siebie w takich kolorach, ale u Ciebie jest okej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampa zawsze psuje :D

      Łeee... Ostatnio pytałaś co to za szminka, więc myślałam, że się zachwycisz :p

      Usuń
    2. No bo wyglądasz w niej super! Ja niieee, nie lubię ciemnych kolorów. Ja tylko nude i błyszczyk ale taki nie rzucający się w oczy. Nie lubię swoich ust, se mega duże.. Nie lubię.

      Usuń
    3. Oj Ty :p
      Przynajmniej na zdjęciach ładnie wyglądają, a nie takie wąskie nitki jak moje :p

      Usuń
  4. Ja bardzo lubię tą firmę za jakość. Szminek jeszcze nie próbowałam,ale stosuję cienie i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich cieni jeszcze nie miałam - może kiedyś :)

      Usuń
  5. też lubię te szminki, mam kolor 03, który można opisać jako brzoskwiniowy nude i jest idealny na lato:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na następne lato pokuszę się o nude :)

      Usuń
  6. Uwielbiam ten kolor i tę markę! Dużo lepsza niż ta z Sephory (cenowo podobne;kolor prawie taki sam).
    Nie jest to może taki must have jak czerwień chanel no5, ale bardzo dobrze się czuję w tym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic z Sephory jeszcze nie miałam, ale tej nie mam nic do zarzucenia :)

      Usuń