Obserwatorzy

04.08.2013

Mega długi lipiec w zdjęciach

Tak jak obiecywałam - w tym miesiącu fociłam co wpadło.
Sporo zdjęć musiałam odrzucić, bo po prostu nie chciało mi się ich zmniejszać, a ta notka i tak będzie dłuuuuga...
 
Moje nowe cudeńka z eBay (niestety - kupowałam jako "no name", a przyszły z wielkim napisem "Bobbi brown" na każdej rączce. Aż głupio mieć takie ewidentne podróby, ale wyglądają - i sprawują się - świetnie):
 

Mamy w tym roku wielu niechcianych gości... Mało, że wpadają bez zaproszenia, to jeszcze potwornie żądlą...


Za truskawkami gaci nie gubię, ale akurat się trafiły:



Dzielimy się chrupkami:
 



Takie loczki ma mój Lordas:
 


W lipcu się ogarnęłam i wróciłam do zbawiennego nawyku wypijania butli wody dziennie - nad Evian przedkładam naszą wodę z Brity, ale nawyk polecam:


 
Butowe zakupy:
 


Naleśniki po meksykańsku:

Na placu zabaw:



Zapas papryki:D

 
Koktajl z maślanki i truskawek:

 
Serek wiejski z warzywami - na kolacje zawsze najbardziej chce mi się słodkiego, ale walczę :D
 
Wymarzone buty xD Majlord twierdzi, że brzydkie, ale kupił mi na imieniny :D


Ciasto z bitą śmietaną i czereśniami... mniaam :D

Spacer - szkoła blisko naszego domu:

A tu spacerowy zachód słońca:
 
U taty na barana:

Cudeńko od BareMinerals dotarło akurat w imieniny :D

Z okazji narodzin Royal baby, Tesco przysłało gazetkę z kuponami... Do tego pełno zniżek przyszło mi na mejla - uwielbiam angielskie świętowanie :)

Domowa pizza...

Genialny pomysł na śniadanie - sandwicze nie z szynką i serem, a z... dżemem! Uwielbiam!

Kolejny prezent imieninowy - odkryłam, że najbardziej lubię brązowe :D

Keczupowe chrupy... Nooo co, promocja była :D

"Mamo, ja Ci pokaże jak się ćwiczy!"

Część prezentu urodzinowego. Myślałam, że wciągnę je nosem, ale trzeba się namęczyć, żeby zrobić serie... Przynajmniej, kiedy jest się Kempkiem :D

Twarzoczyścidło:
 
Taki wynalazek, który mnie całkiem zadziwił :D
 
Imieninowa szarlotka:

 
Pierwszy obiad, które moje dziecko zjadło prawie CAŁY. W każdym razie wszystkiego spróbowało :D Dotąd kończyło się na braniu do buzi i pluciu... Chyba przez ten apetyczny wygląd - sama się nie mogłam powstrzymać przed obfoceniem :D

Macha - ciekawi mnie jej działanie :D

16 komentarzy:

  1. Ile dałaś za te pędzle ? Ja się boooooooooje zamawiać na ebayu..

    Ty weź dziecku te loczki utnij, to chłopiec, powinien mieć krótkie włoski a nie jak jego mama do pasa! :D

    Też ostatnim czasy wypijam wodę mineralną. Jedynie z rana kubek herbaty waniliowej i filiżanka kawy, a tak cały dzień woda. Ale co się dziwić - mamy w Pl 40 stopni, to się nie da!

    Z czym masz ten naleśnik po meksykańsku? Wygląda apetycznie!

    I co to jest ten Detox ?!

    ps. tak w ogólę to żyję, i wracam do życia. Mam dostęp do Internetu w końcu, i troszku czasu popołudniami.. Także na dniach się pojawię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się kiedyś bałam przez te wszystkie pajpale, ale Tomek ma konto, więc korzystam :D
      Na pędzle dłuuugo polowałam, bo zawsze szły za kilka razy więcej, ale trafiłam i wygrałam aukcje za oszałamiające 5 dolarów... Ale było to na początku czerwca, dopiero niedawno przyszły...

      Nie,bo jak utne mu włosy, to nie będzie widać, że ma loczki :D

      Naleśnik po meksykańsku jest z fasolą, papryką, pieczarkami, kiełbasą, mięskiem w gyrosie - a to wszystko w sosie pomidorowym :D

      Detox to jakieś dziwaczne cudo co się lejedo wanny, ale jeszcze nie próbowałam :D Wygrałam i trochę się go boje :D

      Ciesze się, że wracasz :*

      Usuń
  2. łaaa ale dużo zdjęć, super :))) ile jedzonka!!! - muszę spróbować kiedyś takich sandwichów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uważaj, bo powidła się mocno nagrzewają i można się poparzyć... :)

      Usuń
  3. Jesteś blogującą mamą, więc zapraszam Cię do udziału w KONKURSIE, rob to co lubisz:
    http://beticco-baby.blogspot.com/2013/07/konkurs.html

    Do wygrania konik na biegunach dla Twojej pociechy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie tostami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwieeelbiam tosty! Jadałam często z serem i szynką czy z masłem orzechowym i bananem, ale pomysł z dżemem mnie samą zadziwił :D

      Usuń
  5. Lordas ma boskie loki ♥
    Nie wiem skąd, ale byłam przekonana że wróciłaś do Polski. Kojarzyłam takie wpisy. I przez Ciebie zachciało mi się domowej pizzy, nie dobry Kempek :P A sandwicze mniam mniam, bardzo lubię, choć z dżemem nie, za słodko :P Za to naleśniki po meksykańsku ♥

    Pędzle dość ładnie prezentują się na zdjęciu, pokażesz z bliska? bo mimo wszystko widać, że włosie jest ładnie przycięte i całość wygląda schludnie. Jednym słowem, udany zakup :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak - planowałam powrót do Polski na stałe - właśnie teraz w sierpniu. Ale na razie plany się zmieniły :)

      Też się bałam jak to będzie z dżemem smakować, ale jeśli zrobi się układ chleb-dobre powidła- chleb, to jest nieziemskie :D Tak samo z masłem orzechowym i bananem albo nutellą i truskawkami :)

      Pędzle pokaże, obfociłam je już ze wszystkich stron. Sama byłam zadziwiona jak dobrze ścięte i mięciutkie są na żywo :)

      Usuń
    2. Jednak dobrze kojarzyłam ;)

      U mnie to jest tak, że jakoś słodkości mi z chlebem nie podchodzą ;) Nutella może być, ale solo lub do naleśników :D

      W takim razie czekam! :D

      Usuń
    3. Szczęściara! Ja mogę jeść słodkie na każdy posiłek - z chlebem, z naleśnikiem, omletem, albo paluchem ze słoika. Jeszcze z wersji chlebowych uwielbiam ciepły mocnoopieczonh tost, roztapiający się na nim wiórek masła i miód :D Albo chleb ze śmietaną i cukrem - o matko, jestem głodna! xD

      Wprawdzie ich zdjęcia są gdzieś pod koniec folderu, ale mówisz - masz: przyśpiesze ich pokazanie :D

      Usuń
  6. Ale Twoj synek jest slodki i te jego loczki :) sweet :*
    Te rozowe sandalki z Primarka musze sobie kupic bo bardzo mi sie podobaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D
      Sandałki zabiły mnie kolorem :D

      Usuń