Obserwatorzy

15.06.2013

Essence, Breaking Dawn - lipgloss 02 renesmee red

Kolejna rzecz z edycji wampirzej.
Przysięgam, że z odnalezieniu na dysku zdjęć został mi już tylko jeden wampirzy produkt.
Nie wierzę, że firma do każdej limitki opracowuje nową recepturę, więc może kiedyś coś podobnego wróci ;)
 

 
Błyszczyk ma standardowe opakowanie z mocnego, grubego plastiku. Moje dziecko już nie raz go dopadło i nawet nie widać śladów ząbków.
Napisy mocno się trzymają, a przezroczysta całość pozwala się oszukiwać, że na ustach otrzymamy cudowną czerwień.
 
Sam aplikator jest dość śmieszny - ma kształt... czopka!
Teoretycznie ma ułatwiać nałożenie błyszczyku, ale ja (ciemna masa) przez pierwsze kilka minut nie mogłam się ogarnąć jak się za to zabrać...
 


 
Błyszczyk jest gęsty, bardzo kleisty. Intensywnie pachnie czymś bardzo słodkim (mnie ten zapach irytuje). Na dłoni prezentuje się całkiem przyzwoicie - już nie tak czerwono jak w opakowaniu, ale nieźle. Ma w sobie pełno grubego brokatu - tego też nie znoszę, bo choinka ze mnie licha (w opakowaniu ten brokat aż tak nachalnie nie wyglądał).


 A na ustach wygląda tak:




Jak dla mnie nijak.
Chciałam czerwieni (którą sugeruje opakowanie), a mam jakąś grubą prawie przezroczystą warstwę, a do tego pełno brokatu!
Żeby było śmieszniej - błyszczyk potwornie się klei, rozpuszczone włosy przy nim strach nosić. Szybko się zjada, a brokat zostaje na suchych ustach (wygląda to komicznie).
 
 
Ja już się na żaden błyszczyk ani pomadkę Essence nie skuszę (po tej), ewentualnie mogę jeszcze wypróbować ich tinty :)

12 komentarzy:

  1. Myślałam, że na ustach kolor będzie bardziej wyrazisty, bardziej soczysty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przepadam za błyszczykami :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, ale myślałam, że ten będzie intensywny...

      Usuń
  3. Nie lubię błyszczyków, to sam klej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ale ja się zawsze nabieram :D

      Usuń
  4. ile brokatu, to nie dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń