Obserwatorzy

05.05.2013

Pożegnanie z morzem - Lulworth Cove i Durdle Door po raz trzeci

...i ostatni :(
Prędzej niż później opuszczam Anglię i nie widzę już okazji do ponownych tam odwiedzin.
 
Tym mi trudniej, że to moje najukochańsze miejsce na świecie.
Tak. Piszę to z pełną świadomością. Jest wiele miejsc, które lubię... niejedno zwiedziliśmy podczas mieszkania tutaj i niejedno mnie zachwyciło, ale Lulworth jest wyjątkowe.
Nie jestem wielbicielką morza. Całe życie uważałam, że wolę góry. Bałtyk mnie zupełnie nie rusza (poza wypatrywaniem bursztynu, muszelek i obmywaniem stópek).
Może to wina położenia nad Kanałem? Ni to morze, ni to ocean...
 
Aż tu nagle to jedno miejsce i uczucie, że się serce zostawiło właśnie tam.
Nie wiem - może 3 życia temu tam mieszkałam, może mi w tamtejszej zatoce robili próbę wody przed spaleniem na stosie, a może pływałam jako wieloryb w tamtejszych wodach. Pojęcia nie mam, ale mnie tam "ciągnie".
Oczywiście - tęsknie trochę za Polską jako krajem lat dziecinnych, Ojczyzną i rodzinnym "gniazdem", ale już z pewnością znacznie mniej niż 3 lata temu.
Rozum z kolei gierami się zapiera, kwiczy i krzyczy, żeby zostać w UK. Trudno mu się dziwić porównując warunki życia - człowiek się szybko przyzwyczaja do dobrego...
A dusza dniem i nocą unosi się tam nad klifami - przeliczam oszczędności (mało) i modle się do Latającego Potwora Spaghetti, żeby się wydało, że moim prawdziwym ojcem jest Kulczyk albo inny Gates i żeby w ramach zadośćuczynienia kupił mi tam dom.
Mały domek z małym ogródeczkiem - znajdę sobie jakiś sposób zarobkowania i już mi się nie będzie nigdy chciało stamtąd wyjeżdżać.
 
Taaaaaak...
 
 
Wcześniejsze wizyty pokazywałam Wam tutaj i tutaj.
 
Po drodze do miejsca przeznaczenia mijamy górki i doliny na których pasą się owce:
 

 
...typowe farmy:


 
...i cudownie urokliwe stare angielskie cmentarzyki:


 
Wreszcie pokonujemy ostatnie górki i już pierwszy raz z daleka widać morze:


Idąc z parkingu oglądamy takie i inne hoteliki:
 


 
...kolorowe pensjonaty:


 
Do samej zatoczki prowadzi jedna ulica, wzdłuż której płynie strumień:


 
...i już widać morze...


 
JEST!


 
Woda taka czysta trafiła się tym razem - akurat był odpływ.
Poprzednim razem podczas przypływu była gloniasta i aż zielona.


 
Moje chłopaki ;D


 
Klify:



 
 
Podobizna Kempka gratis - namawiam Najmłodszego na moczenie stópek (słusznie nie chciał - woda lód)



 
Wszystko co dobre szybko się kończy - czas zbierać się do domu...


 
W drodze powrotnej przyuważyłam drzewko przystrojone całe w dziecięce plastikowe wiadereczka:


 
Jeszcze szybki podjazd na górę zerknąć z daleka na Durdle Door.
Wejść tam z wozem rzecz trudno wykonalna...
Przyznam się, że nie zeszłam i nie patrzyłam na łuk, bo dobijała mnie świadomość, że jestem tam trzeci raz i trzeci raz nie docieram do celu...


 
A teraz, to my już idziemy w stronę Słońca...


15 komentarzy:

  1. Super miejsce! Właśnie wczoraj przeglądałam gdzie się można tam zatrzymać - planuję podróż po Kornwalii, a Durdle Door na szczęście jest po drodze :) . Pamiętasz może ile kosztuje ten parking? Jest na godziny czy można zapłacić np. za cały dzień..? Najchętniej to bym tam pod namiot się wybrała, ale podejrzewam, że ceny są tam przerażające, więc chociaż spacer na te kilka godzin.. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze bilecikza parking - sprawdze w wolnej chwili i dopiesze :)

      Nie jest tragicznie drogo :) Znajomi kiedyś byli (poza sezonem) i za domek kempingowy zapłacili bodajże 40 f / noc.
      A pole kempingowe / domki są na wzgórzu prawie nad samym Durdle Door :)

      Usuń
    2. Za 6 godz. parkingu zapłaciliśmy 5 funtów.
      Przy czym bilecik jest ważny i na parkingu przy zatoce i na parkingu nad Durdle Door (jak się komuś nie chce / nie może się powspinać, to można dojechać kawałek).

      Usuń
  2. Piekne miejsce :)
    Wracacie do Polski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planujemy to chociaż te plany coraz mniej mi się podobają...

      Usuń
  3. Przemyślcie decyzję jeszcze razi i jeszcze i... jeszcze... .
    Miejsce rzeczywiście urokliwe, piękny reportaż, cudne zdjęcia :-)
    A jeśli chodzi o Bałtyk... zawsze wolałam morze niż góry, marzyłam latami, żeby mieszkać nad morzem. I... spełniło się. Mam je "w zasięgu ręki", codziennie jest inne, ma inny kolor, inaczej wygląda, inaczej kusi i inaczej pachnie. Ale, ja po prostu kocham nasze morze... :-) Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślimy i myślimy, ale tak musi być... Mamy w Polsce zobowiązania... Poza tym dziecko przyjemniej wychowywać z dziadkami :)
      Może kiedyś... ;)

      Usuń
  4. Oj, przemyślcie to porządnie. Ja wróciłam do Pl po 10 latach mieszkania w Londynie. Było to w 2007. Mimo, ze w tym czasie kupiliśmy/sprzedaliśmy mieszkanie, otworzyliśmy sklep, kupiliśmy dom to... teraz wracamy do Uk po 6 latach. Życie tutaj nie jest fajne. Mentalność naszych rodaków (nie wszystkich, ale większości ) jest naprawdę paskudna. mając własny interes więcej oddaje się państwu niż sobie, nie mówiąc o poświęceniu i braku czasu dla siebie. Szczerze, ja nie polecam.;)
    Zdjęcia piękne! Z pewnością się tam wybiorę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastawiam się jak najgorzej i sama nie mam ochoty wracać... A im bliżej tej daty tym mniej mi się chce...
      Ciężko wrócić tam, kiedy człowiek już się przyzwyczaił do dobrego...
      Ale mamy swoje zobowiązania, dziecko musi się wychowywać bliżej babć... Zobaczymy jak będzie - może i my tu wrócimy ostatecznie ;)

      Usuń
  5. Wracasz ?! Nie wiem co mam powiedzieć - czy to dobrze czy to źle.. Zrobicie jak będzie trzeba zrobić, czasem życie dyktuje nam warunki a nie to co my chcemy zrobić. Jakiś konkretny termin macie? A drzewko z wiaderkami the best!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Terminu nie, ale ogólne pojęcie kiedy to nastąpi - tak...
      Myślimy, ale i obowiązki wzywają...

      Usuń
  6. Linki do postów o tym wspaniałym miejscu wstawiłaś u mnie jakiś czas temu, a ja dopiero teraz wzięłam się za sprawdzenie, gdzie mnie chcesz posłać :) sporo ludzi mówiło mi o Durdle Door i okolicach, ale dopiero Twoje posty faktycznie mnie zachęciły do odwiedzenia tego miejsca- i paradoksalnie to właśnie zdjęcia z okolicy, a nie samego Durdle Door mnie zachwyciły :)

    Oczywiście przy okazji przeczytałam umieszczane tu komentarze i przykro mi, że każdy przekazywał (podejrzewam, że nieświadomie) negatywne emocje. Wtedy planowaliście powrót do Polski, teraz już tam jesteście i może nie jest rewelacyjnie, ale gdzie na początku było? Jeśli jesteś z bliskimi, masz kochających Cię, wspierających ludzi wokół to jestem przekonana, że za parę tygodni/miesięcy będziesz swoje smutki i rozterki wspominać z pobłażliwym uśmiechem. Przeprowadzałam się 2 razy (jeśli chodzi o przeprowadzki do innych krajów)- najpierw do Czech, później do Anglii i pamiętam jak nienawidziłam obu tych miejsc! Nic mi się nie podobało, a za punkt honorowy wzięłam sobie krytykowanie wszystkiego. Teraz chce mi się z tego śmiać :) Nigdzie nie będzie idealnie, ale trzeba znaleźć to co nas uszczęśliwi (miejsca/rzeczy/ludzi) i przestać porównywać.
    Życzę Wam wszystkiego dobrego na nowej drodze w nowym/starym miejscu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okolica jest piękna :D Ja podczas trzech pobytów ani razu do samego Durdle Door nie dotarłam, ale widok zatoki i klifów jest wart wszystkich pieniędzy :)

      Dziękuję :** Parę lat temu z radością uwolniłam się od domu rodzinnego i teraz powrót nie był prosty... Niestety, nie jest kolorowo, ale wierzę, że szybko przeniosę się na swoje i będzie lepiej :))

      Usuń