Obserwatorzy

03.05.2013

Nivea, Sun kids - krem z filtrem dla maluszków

O ile zimową pielęgnacje buzi dziecka zaniedbałam, o tyle o letnią zadbałam od razu.
Nie znam się na kremach z filtrem, nie używam (błąd), w sumie za dużo się na słońce nie wystawiam i opalać nie lubię.
Ale o dziecko trzeba dbać :)
 
Przyznam, że stając w sklepie przed regałem z kremami dla dzieci kierowałam się głównie estetyką opakowania. Bo czym miałam? Żadnych recenzji wcześniej nie przejrzałam...
W końcu sięgnęłam po ten - był akurat w promocji (3 funty z 6), a do tego to malutkie "podróżne" opakowanie mieszczące się w kieszeni.
W tym roku zaopatrzyłam się w jego dużą wersję, ale zbyt się pospieszyłam - stary jeszcze nie był skończony i jego przydatność nadal nie minęła.
 
 

 
Krem ma dwie wersje - ta mała podróżna i pełne opakowanie. Oba utrzymane są w wesołej biało - żółtej kolorystyce.
Regularna cena małego to 6 funtów, dużego 12 (w promocji o połowę mniej).
Krem posiada faktor 50, można go stosować na twarz i ciało.
 
Sam krem jest bladożółty, dość rzadki - nie spływa przez palce, ale bliżej mu do konsystencji kefiru niż jogurtu.
Ma trochę dziwny zapach, nie jest nieprzyjemny, ale trudno go określić.
Bardzo łatwo go rozsmarować, szybko się wchłania, nie jest tłusty - nie zostawia tłustego "filmu".
Zostawia skórę rozświetloną (jakby miał brokat), nawilżoną i mięciutką.
 
Jeśli jesteśmy na dużym słońcu poprawiam smarowanie co kilkadziesiąt minut.
 
Jak pisałam - używamy go już drugi rok. Ani razu nie zdarzyło się jakiekolwiek poparzenie słoneczne, schodząca skóra czy choćby zaczerwienienie od słońca.
 
Nie podrażnia, nie uczula.
 
Jego przydatność po otwarciu to 12 miesięcy, ale jest bardzo wydajny - wystarczy kropla wielkości groszku, żeby posmarować całą buzię (i to obficie).
Jak pisałam - przez całe lato nie zdołaliśmy wykończyć tego małego opakowania.
 
Polubiliśmy się z nim wszyscy... w tym roku mam zamiar go dziecku podkradać :)


4 komentarze:

  1. To że dziecięce nie znaczy że przeznaczone typowo dla dzieciaczków. I to chyba też idzie w drugą stronę. U mnie w domu jest normalny SPF 50 i używają go u mnie wszyscy - i nikt jeszcze nie spiekł buraka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nie chciałam, żeby mi coś niemowlaka podrażniło :)

      Usuń
  2. Maluszka jeszcze się nie dorobiłam :D ale mój ukochany ma baaardzo wrażliwą, jasną skórę na twarzy i w tym roku choćby się paliło i waliło zmuszę go jakoś do kupna większego filtra, taka pięćdziesiątka byłaby idealna.

    OdpowiedzUsuń