Obserwatorzy

02.05.2013

Essence, I love stage - baza pod cienie


Odkąd pierwszy raz użyłam bazy pod cienie nie wyobrażam już sobie bez niej makijażu.
Tak się akurat złożyło, że kupno obecnej przypadło mi w Polsce, a że zwiedzałam akurat Nature - padło na Essence.
 

 
Opakowanie ma kształt błyszczyku - plastikowa buteleczka z (takim jak błyszczykowy) aplikatorem.
Samo się nie otworzy, z pewnością się nie potłucze, ale łatwo je zgubić.
Aplikator niby higieniczny - produkt można nałożyć bezpośrednio na powiekę (choć moim zdaniem nabiera się go za dużo), ale co z tego skoro i tak trzeba rozetrzeć i wklepać go paluchem?
Chyba wolałabym sama sobie nabrać ile chce skoro i tak muszę po nim szorować ręce.


 
Sama baza ma konsystencje rzadkiego podkładu - jest dość lekka, w cielistym kolorze.
Wydaje się być jasna, ale lekko ciemnieje a powiece - do mojego koloru cery jest odrobinę zbyt ciemna.


 Rozsmarowuje się dobrze, nie robi smug, wtapia się w skórę i szybko zasycha.
 
Użyłam swojego najsłabszego cienia, żeby zobrazować czy podbija kolory - po lewej z bazą, po prawej bez bazy:

 
Jak widać - lekko podbija kolor. Nie jakoś spektakularnie, ale zawsze.
Nie zauważyłam wzmożonych problemów z rozsmarowaniem cieni po jej nałożeniu. Pod wpływem tarcia pędzelkiem nie zbija się w grudki (Joko miała do tego skłonność).
 
Jeśli chodzi o przedłużenie trwałości cieni, to poświęciłam się - nałożyłam ją na jedną powiekę, drugą zostawiłam suchą, pomalowałam się i wyszłam tak do ludzi.
Po kilku godzinach było tak (prawe oko bez bazy, lewe z bazą - czyli tu na odwrót: BAZA PO PRAWEJ):
 

 
Na oku bez bazy widać prześwitującą skórę - cienie się starły.To z bazą trzyma fason.
Czyli ewidentnie podbija trwałość cieni.

W zasadzie nie można mieć do niej wielu zastrzeżeń - jest tania (około 11 zł), podbija kolory cieni, trzyma je na oku dłużej, nie sprawia problemów przy rozsmarowywaniu, jest wydajna i łatwo ją wydobyć z pudełka.
A jakoś... nie mogę się z nią polubić. Chyba jednak zbyt przeszkadza mi sposób aplikacji...
Opakowanie wykończę, ale po kolejne nie sięgnę...


Jakie są Wasze z nią doświadczenia?


8 komentarzy:

  1. Ja puki co trafiam na nie fajne bazy. Najpierw miała Kobo - totalna porażka, a teraz Dax, niby wychwalany a jednak jak dla mnie do dupy.. Nie wiem, ale jakoś tak jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Ciężko o baze bez wad...

      Usuń
  2. Miałam tą bazę i bardzo ją lubiłam, jednak kolor jest faktycznie za ciemny.
    Zapraszam do mnie na makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się trzymam bazy Hean . Niby ta, z Essence, to całkiem oszczędna inwestycja,bo przy okazji zastępuje korektor rozświetlający powiekę ,jeżeli ktoś lubi :) Zobaczę ,może wypróbuję. Dobrze wiedzieć nieco o Dax i Kobo przy okazji

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta czeka w moich zapasach. Aktualnie używam artdeco, z której jest zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo słyszałam o Artdeco i ciekawi mnie jaka jest :)

      Usuń