Obserwatorzy

07.05.2013

Collection 2000, Cream Puff - 1 Cotton Candy

 Odkąd pierwszy raz zobaczyłam ją u Maggie - wiedziałam, że musi być moja.
Ogólnie nie lubię mazideł do ust, ale czasem o tym zapominam i sięgam po jakiś błyszczyk / szminkę.
 
Skorzystałam z okazji, że był wieczór, TŻ jechał do Tesco po coś co musi być na już i wiedziałam, że jest zbyt zmęczony na negocjacje...
Nieśmiało poprosiłam i szybciutko spisałam na listę dokładną nazwę. Zastrzegłam, że ma sam wybrać kolor, żeby miał poczucie misji...
Kupił idealnie :D


 
Pomadka ma standardowe błyszczykowe opakowanie z błyszczykowym aplikatorem - patyczek z gąbeczką.
Gąbka jest mała i nabiera dokładnie tyle produktu ile trzeba na całe usta.
Całość ma 5 ml i dostępna jest (podobno) 4 kolorach - przy czym ja dotąd spotkałam (i mam) tylko 3.

 


 
Jest wydajny, bo wręcz go nadużywam, a służy mi ponad pół roku.
Nie wiem jak z dosięgnięciem do dna, bo jeszcze tam nie trafiłam.
Buteleczka jest z plastiku, ale nieprzejrzystego, więc nie mogę sprawdzić stopnia zużycia.
Przez te kilka miesięcy nie zmienił ani konsystencji, ani właściwości.
Bardzo przyjemnie pachnie - słodko jak wypieki, lekko waniliowo... :)


 
Na dłoni wygląda tak:


 
Usta moje reprezentatywne nie są, wąskie  liche, a z biegiem czasu zmieniają się coraz bardziej w nitkę.
Postanowiłam, że pierwszy i ostatni raz je pokazuje, ale chciałam zobrazować efekt (wyjechane i nierówne, ale nakładałam "na czuja")

 
 
Jest to typowa pomadka w kremie - ma konsystencje lekkiego musu, jest bardzo dobrze napigmentowana.
Nie robi smug na ustach i dobrze je pokrywa.
Trzeba chwilę poczekać żeby zaschła, ale warto :)
Kiedy już zaschnie jest całkowicie matowa - żadnych drobinek, żadnego błysku czy połysku.
 
Podkreśla suche skórki i wysusza usta - wskazane wzmożone nawilżanie.
 
Jak już zaschnie nie straszne jej kilka łyków picia ani kilka kęsów jedzenia (ale całego kubka kawy, ani całego obiadu nie przetrzyma).
Schodzi równomiernie, nie zalega w załamaniach.
Trwałość nie zła - bez jedzenia, picia i całowania wytrzyma kilka godzin (a szybkie poprawienie nie sprawia problemu).
 
Kosztuje około 3 funtów, ale często widzę na nie promocje "3 w cenie 2".
 
 
Lubicie matowe pomadki?
 

4 komentarze:

  1. Nie lubię matowych pomadek... u siebie. A to... ze względu na mój wiek stateczny... :-) Najlepiej czuję się w pomadkach błyszczykowych lub szminkach nabłyszczających (aktualnie używam L'oreal Glam Shine 04.
    A co Ty chcesz od swoich ustów ? :-) Piękne, niezbyt małe, niezbyt pełne, powiedziałabym: akuratne :-) Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie lubię połysku i "mazi" na ustach - przyklejają się do nich włosy i strasznie mnie to irytuje :D
      Dziękuje, ale i tak patrze na nie krytycznie :p Zazwyczaj wyglądam jakbym miała tylko jedną, wąską warge...

      Usuń