Obserwatorzy

16.05.2013

Carmex wiśniowy - balsam do ust

Carmen był jednym z tych kosmetyków co do których nie zastanawiałam się w kwestii kupna. Dużo o nim wcześniej słyszałam, a że szła zima - postanowiłam zadbać o usta.
Już "dogorywa", mam go dobre 2 lata i choć tylko na początku grzeszyłam z nim systematycznością, to opinie o nim sobie wyrobiłam.
Z pewnością były to dobrze wydane pieniądze (choć już nie pamiętam jak duże).
 

 
Carmex ma różne typy opakowań - od metalowych puzderek do wyciskanych tubek. Ja skusiłam się na tubkę, bo wydała mi się najbardziej higieniczna.
Rzeczywiście balsam bez przeszkód wychodzi przez dziurkę - nie wiem jak by było przy końcówce opakowania, bo mojego jest jeszcze sporo (jest megawydajny!).

 
Mój niby jest wiśniowy, ale tej wiśni nie czuje i nigdy nie czułam - pachnie bardzo mentolowo.
Nałożony cienką warstwą jest dość smaczny, ale przy grubszej warstwie czuć ohydny plastikowy posmak.
Jest gęsty, ale nie tępy - łatwo się rozprowadza. Dość długo zostaje na ustach, ale po jakimś czasie robi się na nich trochę "chemiczny". Włosy się za bardzo do niego nie lepią (uff!).


 
Jeśli pamiętam, by używać go regularnie nie mam najmniejszych problemów ze spierzchniętymi ustami.
Zazwyczaj nie pamiętam... Na szczęście Carmex sobie z moją słabą pamięcią radzi - nawet mocno popękane usta po kilku nałożeniach robią się gładkie i miękkie.
Mam wrażenie, że on koi skórę na ustach - często sobie przygryzam, albo zrywam skórki, a po jego aplikacji przestają mnie piec.
Dobrze, a przede wszystkim bardzo szybko nawilża.
Po nałożeniu czuć na ustach lekki chłodek (ale dość szybko znika).
Nałożony jest prezroczysty, daje efekt lekko "mokrych" ust.
 
Z pewnością będę do niego wracać.
 
Znacie go?
Używacie?

21 komentarzy:

  1. znam go,ale nie przepadam za nim :) wole klasycznego carmexa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w klasycznym odstrasza mazianie palcami...

      Usuń
  2. Uwielbiam ten Carmex, pachnie dla mnie bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię jego zapach, ale wiśni tam nie czuje... :)

      Usuń
  3. Mam w słoiczku, uwielbiam go, moje usta też. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, że słoiczkowy jest lepszy... :)

      Usuń
  4. Znam i nie mogę na niego patrzeć. Za to wersję klasyczną w słoiczku uwielbiam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już któryś raz widzę taką opinie :)

      Usuń
  5. Mam klasyczną wersje w słoiczku i bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam i baaardzo go lubię :)
    Miałam już wiśniową tubkę (druga w trakcie używania), oraz zwykły sztyft, który nie jest już tak wydajny jak tubki. Następnym razem kupię truskawkowy ;).
    Ja czuję słodki zapach wiśni, zawsze gdy posmaruje nim usta mój chłopak pyta "co jadłaś", więc chyba też wyczuwa słodkie :). Chyba zależne od nosa ;). Mi mentol nie przeszkadza, a zapach rozgrzewającej maści uwielbiam także.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię wszelkie rozgrzewające rzeczy, a jeszcze bardziej mentolowe :)
      Za truskawkami nie przepadam, więc raczej zostane przy wiśniowej wersji :)

      Usuń
  7. No cóż, jak dla mnie to on w ogóle nie robi nic z naszymi ustami, więc... Dno. Ale każdy ma inne usta, więc jest to wytłumaczalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji wypróbować carmexu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam, nie lubiłam. Wolę pomadki Bebe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bebe miałam kiedyś - wyrzuciłam całą... Jakoś nie mogłam jej znieść...

      Usuń
  10. Ja tam używam taki sam ale truskawkowy też jest okej. Ale preferuje klasyczny w tubce. Tylko ma problem bo mam długie paznokcie i nie mogę go wydobywać palcem... zawsze jakiś minus :P

    OdpowiedzUsuń