Obserwatorzy

07.04.2013

Po porodzie w UK - jak wygląda opieka w domu

Troszkę mi zeszło z tymi postami - z tego co widzę, zaczęłam we wrześniu.
Dziś już ostatni post z serii "porodowych" - opieka w domu, już po wyjściu ze szpitala.
 
Wcześniejsze części tutaj:
 
 
 
 
 
 
Po porodzie położna będzie was odwiedzała przez 10 lub 24 dni (z wyłączeniem niedziel)
10 - jeśli widzi, że sobie radzicie, a wasz stan psychiczny jest dobry.
24 - jeśli nie możecie sobie poradzić, albo widzi wyraźny spadek waszego nastroju.
 
 
Przy wyjściu ze szpitala dostaniecie dwa fioletowe notesy - jeden będzie dotyczył dziecka, drugi mamy. Są one "zakładane" i wypełniane częściowo już w szpitalu, a położna odwiedzając wasze domy systematycznie dopisuje swoje uwagi.
 
Jeśli chodzi o mamę, to oczywiście sprawdza stan psychiczny, ewentualne objawy depresji poporodowej, kwestie radzenia sobie z karmieniem, przewijaniem, ciśnienie krwi, stan brodawek, pyta o bóle, krwawienie. Musicie być też przygotowane na pytanie o... o kupę. Ot - ludzka rzecz niby, ale krępująca, a ważne jest czy udało się ją zrobić i czy nic się przy tym np. nie rozerwało... Czasami (nie na każdej wizycie - 2-3 razy ogółem) położna zażyczy sobie obejrzeć szwy (jeśli je macie).
Jeśli chodzi o dziecko - standardowo - waga, wzrost, obwód główki, stan pępowiny, a także kolor cery, oddech, wygląd oczu, reakcja na bodźce, stan skóry, ilość snu, wypitego mleka i brudnych pieluszek - ile razy dziecko sikało, ile robiło kupkę ;)
 
W szpitalu dostaniecie też "Czerwoną książkę" - coś jak nasza "Książeczka Zdrowia Dziecka" - cześć wypełnią w szpitalu, część uzupełni położna podczas wizyt, część może wpisywać sama mama. Do tego są w niej informacje o szczepieniach, mały poradnik (po czym poznać, że dziecko jest chore, ząbkowanie, zespół śmierci łóżeczkowej, siatki wzrostu, wagi, itd)
 
Nie zawsze zjawia się ta sama położna - my mieliśmy 3 różne.
 
Ważna rzecz - w szpitalu powiedzieli nam (przy wyjściu), że następnego dnia przyjdzie położna. Czekaliśmy z utęsknieniem, tym bardziej, że mieliśmy problem z karmieniem... Mijała 17, gdy spytałam Tomka "Do której one właściwie pracują?", szybko zadzwonił i okazało się, że jakimś cudem nie mieli nas wcale wpisanych w system "do odwiedzin"! Gdyby Tomek nie zadzwonił, to byśmy się nie doczekali... Także zdarza się i taki bałagan, więc jeśli czekacie i jeśli robi się późno - warto zadzwonić i spytać czy o Was pamiętają...
 
Może Wam się wydawać durne, to stałe pytanie jak się czujcie, ale nikt nie robi tego ot tak sobie, ale po to, żeby Wam zapewnić ewentualną pomoc.
Ja miałam straszne problemy z karmieniem, wyłam Tomkowi, wyłam po nocach, przy midwife się wstrzymywałam, ale raz mi się zdarzyło - normalne rzecz. Kobietka dyskretnie zadzwoniła do pewnej dziewczyny - polki - związanej z "Sure start", którą w ciąży poznałam (i bardzo polubiłam) z prośbą żeby do mnie zadzwoniła/wpadła, bo chyba nie do końca u mnie dobrze.
Trochę pomogło.
 
Duży nacisk kładzie się tutaj na karmienie piersią - przynajmniej do 6 miesiąca życia. Jeśli stanowczo powiecie NIE, to pewnie nikt Was zmuszać nie będzie. Ja chciałam karmić, więc robiono wszystko, żeby mi to ułatwić/umożliwić. W efekcie tylko stało się to trudniejsze, męczące i czułam się pod presją. Dobre chęci nie wystarczyły.
Jedna położna wyznaczyła mi model karmienia, taki: dziecko do jednej piersi, do drugiej, następnie po 15 min. każda pierś na "dojarce". Przyszła konsultantka i kazała przykładać dziecko do jednej, żeby się napiło, a drugą podłączać na 20 min. do pompki. Dzień - dwa później inna położna kazała trzymać piersi przy pompce - każdą przez 20 min., później dawać dziecku, żeby się napiło, a dalej dokarmiać tym co wcześniej odciągnęłam. Uff. moje dziecko jadło co 2 godz. i jednak też chciałam mieć chwilę czasu dla siebie, a wyglądało to tak: 40 min. na pompce, 20 min. karmienia dziecka, parę minut usypiania, chodzenie na paluszkach, bo spało i od nowa jazda... Póki Tomek był w domu, to się staraliśmy trzymać zaleceń, ale gdy wrócił do pracy odpuściłam, bo jednak musiałam się zająć dzieckiem, a nie wisieć przypięta do buczącego sprzętu.
Zresztą i tak mijało się to z celem, bo przez 40 min. najwięcej udało mi się wydobyć 10 ml zaprawionego krwią mleka, gdy moje dziecko jadło już 30 ml na raz... ;/
 
Możecie poprosić o wizytę pani, która doradzi Wam jak prawidłowo karmić piersią. Oczywiście taka wizyta jest darmowa i odbywa się stosunkowo szybko. Służy wsparciem i radą. Niestety (ktoś chyba tego nie przemyślał) - taka osoba nie może Was dotknąć. Dosłownie. Może mówić jak dziecko trzymać, jak podstawić pierś, jak ją złapać, ale nie może dotknąć "pacjentki" ciała, żeby jej pierś chociażby nakierować. Dlatego cała taka konsultacja - moim zdaniem - mija się z celem.
 
W razie problemów z pokarmem możecie wypożyczyć pompę do odciągania mleka. Podobno jest to płatne (bodajże 7 f), ale nam ją przywieźli, odebrali i nikt żadnych pieniędzy nie chciał, więc nie wiem jak to dokładnie jest w kwestii płatności.
 
Możecie poprosić położną o pomoc przy pierwszej kąpieli (jeśli nie zrobiliście tego w szpitalu). Tu nie zaleca się kąpać noworodka częściej niż raz na 3-4 dni (przy założeniu podmywania go wacikami z wodą/chusteczkami nawilżanymi).
 
Obie fioletowe książki położna zabiera podczas ostatnich odwiedzin.
Czerwona książka zostaje dla Was.
 
Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek pytania w temacie okołoporodowym - chętnie odpowiem. Tu lub na mailu (podany po prawej).
 
 


8 komentarzy:

  1. Nie jest tak źle w UK co prawda ja jeszcze tutaj nie rodziłam, ale fajny post będę wiedzieć co mnie czeka w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karmilam malego przez miesiac chcialam dluzeej (tak jak napisalas same checi nie wystarczaja) jednak stres zmeczenie nie pozwolilo mi do dalszgo karmienia. Moj maly sie nie najadal, plakal co jeszcze baardziej mnie stresowalo. Probowalam odciagac mleko i nic z tego. Zdecydowalismy z partnerem ze przerzucimy sie na mleko w proszku:) Malutki jest najedzony, szczesliwy a ja nie jestem zestresowana ze sie nie najada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak powinno być :(
      Ja swojego nakarmiłam tylko dwa razy... Później nie miałam czym :(

      Usuń
  3. Ciąży na razie nie planuje, ale mimo tego z zaciekawieniem przeczytałam wszystkie części, bardzo fajnie piszesz :) Na pewno te posty przydadzą się przyszłym mamom (tym bardziej tym rodzacym na Wyspach).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Właśnie mam nadzieję, że komuś będą pomocne :)

      Usuń
  4. Wszędzie tak jest. Czy zagranicą czy u nas. Są osoby, które pracują zgodnie z swoim "powołaniem" i są i takie, które po prostu wypalają się od środka za szybko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo... Ale są i takie, które nigdy nie powinny pracować z ludźmi...

      Usuń