Obserwatorzy

23.04.2013

Mamowo: Bambino - krem ochronny z tlenkiem cynku

Z żalem przyznaje, że w ciągu pierwszej Michałkowej zimy zaniedbaliśmy sprawę ochrony jego buzi. Nie wychodziłam z nim zbyt często, bo dyganie dwóch kilkudziesiąciokilogramowych części wózka z piętra na dwór mnie przerastało, a poza tym moja kondycja psychiczna nie była najlepsza. No dobra - byłam najgrubsza w życiu i nie miałam najmniejszej ochoty, żeby ktoś mnie oglądał.
W te nieczęste okazje przenosin nosidełka z domu do auta i z auta do domu uznałam, że "nic mu nie będzie".
Było.
Na policzkach ma całe mnóstwo pękniętych naczynek, które nie znikają :(
Nie widać tego bardzo, ale z bliska - owszem.
Martwię się, żeby kiedyś dziecko nie miało do mnie pretensji, więc czym prędzej zaopatrzyłam się w krem ochronny.
Wybrałam polski - Bambino, znany chyba wszystkim.
 

 
Krem zamknięty jest w metalowej, kolorowej puszce.
Wieczko dobrze trzyma - nie ma szans, żeby dziecko samo otworzyło opakowanie, albo żeby coś się rozbabrało w torebce.
O ile pamiętam jest kilka wielkości opakowania - cenowo też się różnią. Dokładnie ile kosztuje nie pamiętam, ale nie jest drogi.
Mamy pewność, że nikt w kremie nie macał, bo zabezpieczony jest sreberkiem - ma ono jedną wadę: jeśli nie zerwie się za pierwszym zamachem, resztki wciskają się w krem i nieźle się trzeba zababrać, żeby je wydobyć.




Krem jest gęsty, dość tłusty, ale łatwo się rozprowadza.
Wchłania się dość szybko, ale pozostawia na buzi tłusta warstewkę.
Mojego dziecka nie uczulił (i nie zaszkodził, gdy pewnego dnia został oblizany z rączek).
Wystarczył nam na całą dłuuugą zimę.


 
Nie wiem jak zabezpieczał przed zimnem - bo jak to sprawdzić? Moje dziecko póki co nie potrafi powiedzieć czy go mniej z zimna szczypie nosek ;)
Stosowaliśmy nie tylko na wyjścia, ale codziennie, żeby weszło w nawyk - buzia była mięciutka i cudnie pachniała. Czerwieniła się na zimnie tak samo jak wcześniej.
Trochę uspokoiłam sumienie, że w tym roku dbam, ale - niestety - nowe czerwone naczynka się i tak pojawiły :(
 
Krem będę nadal kupować na okres jesienno-zimowy, bo zrobiliśmy ze smarowania codzienny rytuał. Ma całkiem poprawne działanie - nawilża buzię (i rączki), nie uczula.
Jednak gdybym znalazła coś, po czym nie pękają nowe naczynka, to z tego bym zrezygnowała...

10 komentarzy:

  1. Bardzo ważna jest ochrona wiosną i latem przed słońcem, od tego też strasznie pękają naczynka. Dobry krem z fotostabilnymi filtrami, my smarujemy buźkę już od wiosny, nawet jak słoneczko nieśmiało wychodzi zza chmur. Na zimę mamy krem z babydreama do wiatr i niepogodę, taki niebieski, jesteśmy z Kubusiem bardzo zadowoleni ;)

    A na słońce mamy preparat z ziaji na usta i znamiona z spf 40, stosujemy właśnie na twarz, ciężko się rozsmarowuje i wchłania ale dobrze chroni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wszystkie czerwone punkty pojawiły się po zimie :(
      Na lato mamy osobny krem i bardzo dbamy, żeby o nim zawsze pamiętać :)

      Usuń
  2. Jak pękają Ci naczynka, powinnaś zażywać rutinoscorbin, on uszczelnia ścianki naczyń krwionośnych. No i pękają też przy nagłych zmianach temperatury. Krem z filtrami jak mówi Kasia też wskazany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam z tym problemu, tylko moje dziecko :)
      A on jest jeszcze za mały na tabletki...

      Usuń
  3. Zima też niedobra, u Jakubka jakby się przyglądnąć też są maleńkie pęknięte naczynka, też staram się bardzo o nie dbać, zwłaszcza że ma jaśniutką cerę, tak jak mama ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś kupowałam go właśnie na zimę ale tak mnie po nim zsypało,że podziękowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój synek tego problemu nie ma, a ja tego kremu nie używam :)
      Ale dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  5. Mój maks też go używa, zawsze smaruje go przed każdym wyjściem z domu o każdej porze dnia i roku. Ale ja go nie lubię, wolę nivea :D

    OdpowiedzUsuń