Obserwatorzy

27.04.2013

Essence - gel eyeliner, 01 "Midnight in Paris"

Cześć, jestem Kempek i mam problem z kreską.
Z czarną kreską.
Mam tygodnie, że z uporem maniaka ćwiczę jej malowanie, mam miesiące, że nie namaluję żadnej.
Efekt zawsze taki sam - raz na sto miliardów kresek udaje mi się namalować kreskę idealną...
Znaczy rzadko.
 
Spory czas temu zainwestowałam w porządny pędzelek do kresek - świetny zakup, bo przestały wyglądać jakbym je malowała mając atak trzęsawki. Choć do ideału im daleko.
Mając już dobry pędzel postanowiłam kupić tez porządny eyeliner, bo poprzedni można było o kant tyłka rozmalować.
Byłam akurat w Polsce i padło na Essence.
 

Opakowanie bardzo porządne - szklany słoiczek z plastikową zakrętką. Zero szans na przypadkowe odkręcenie, a szkło na tyle grube, że przeżyje upadek.
Cena: około 12 zł - swój kupiłam w Naturze.
Pojemność 3 ml.
Posiadam najciemniejszy, czarny kolor o uroczej nazwie "Midnight in Paris"



 
Sam tusz jest mięciutki - nie ma żadnego problemu z nabraniem go na pędzelek. Swój słoiczek strasznie już ubabrałam próbując oczyścić pędzel z nadmiaru (ale to norma, a ja lubię się pobabrać).
Ogólnie łatwo się go nabiera i dobrze "rozsmarowuje" na powiece.



Eyeliner jest smoliście czarny - tak samo w opakowaniu jak na powiece.
Dość szybko zasycha, ale przy nadmiernym machaniu powiekami (jeszcze świeży) chętnie się odbije. A jeśli uda nam się tego uniknąć, to po kilku godzinach i tak na górnej powiece znajdziemy odbity czarny łuk (choć sama kreska na intensywności nie straci).
Za to nie przysycha w słoiczku, nie gęstnieje i nie zmienia swoich właściwości.
Kreska nie rozmazuje się od dotykania paluchem i radzi z nią sobie (bez problemu) dwufazowy płyn do zmywania.
 
Jest wydajny - z pewnością nigdy go nie skończę, a obecny ubytek określiłabym na jakieś 4-5% (przy czym nie maluje się często, ale mam go dobre 9 miesięcy)
Ach - choć wg producenta powinno się go zużyć w ciągu 6 miesięcy ;) Póki co nie zmienił zapachu, konsystencji ani nie podrażnia, więc używam dalej.
 
Makijaż z jego użyciem możecie zobaczyć tutaj i tutaj.
 
Pewnie kupiłabym kolejny raz, gdyby nie to, że skończą go produkować nim ja skończę słoiczek :)


16 komentarzy:

  1. A ja się z tym eyelinerem nie lubię, nie umiem się nim posługiwać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardzo podszedł - zarówno w konsystencji jak i w właściwościach :)

      Usuń
  2. jak tylko nauczę się robić kreski to na pewno po niego sięgnę ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam zielony i wielbię :))
    świetna jakość ;) i trwałość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! Szkoda, że za kolorowymi się nie rozglądałam... :(

      Usuń
  4. Ładna intensywna czerń, polubilam zelowe eyelinery

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam go ale stronie od niego jakoś nie przepadam za nim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaa ja mam ciemny brąz i uwielbiam! Ale Ci powiem, że z tą datą to mnie trochę przeraziłaś, bo ja swojego mam chyba z rok i nie wyobrażam sobie, żebym miała go wyrzucić tylko dlatego że producent napisał 6 miesięcy użytkowania, nie ma opcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nigdy nie przestrzegam tego czasu używania :)

      Usuń
  7. Mam już rok ten eyeliner i nic złego się z nim nie stało :) Szkoda, że nie jest wodoodporny, tak jak pisze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dobrze, że nie miałam okazji tej wodoodporności sprawdzić...

      Usuń
  8. hm, ja jednak wolę 'normalne' eyelinery, tym umiem się średnio obsłużyć, co dziwne, ponieważ krechy robię jak od linijki ;d tzn jakoś do ludzi to wygląda, ale ja lubię mieć kreskę 'idealną' : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze mniej sobie radze tymi cienkimi pędzelkami od zwykłych linerów... :)

      Usuń