Obserwatorzy

04.02.2013

L'Occitane krem do rąk "Płatki róży"

Prawie już go nie ma, więc czas najwyższy na recenzję.

Nie grzeszę systematycznością, więc położyłam go na stole w salonie, żeby codziennie pamiętać o użyciu.
A użycie jest wskazane biorąc pod uwagę moją manię mycia rąk, a do tego zmywanie, sprzątanie i gotowanie.

Krem dostajemy w bardzo pozytywnej, kolorowej miękkiej tubce. Jest poręczna na tyle, że wyciska się do samiutkiego końca i próżno przecinać opakowanie w poszukiwaniu resztek.
Pachnie różami... Najbardziej ten zapach kojarzy mi się z nadzieniem kruchych rogalików z cukierni w moim mieście. Taka właśnie konfitura z róży - bardzo przyjemny, nienachalny zapach.
Krem jest lekki, dobrze się rozprowadza, na jedno użycie wystarczy wycisnąć około 1 cm produktu. Opakowanie 30 ml wystarcza na długo.
Nie zostawia tłustego filmu. Co za wybawienie! Pewnie znacie kremy do rąk wchłaniające się godzinami i doprowadzające człowiek do pasji? Tu tego problemu nie ma - po minucie od wysmarowania można dotykać szyb bez obawy o zostawianie tłustych śladów.
No i przede wszystkim - działanie: ręce są od razu po użyciu wyraźnie bardziej miękkie. Przy regularnym stosowaniu znikają suche skórki, skóra dłoni pozostaje gładka i nawilżona. Efekt utrzymuje się kilka dni, nawet jeśli sobie odpuścimy i "zapomnimy" o kremowaniu na jakiś czas (byle nie za długo!)
  
A Wy?
Pamiętacie o kremowaniu dłoni czy traktujecie je po macoszemu? ;)

16 komentarzy:

  1. Miałam ten krem, jest świetny. Brakuje mi go. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar się ładnie do Połówki uśmiechać przy okazji Walentynek :)
      Może kupi :D

      Usuń
    2. Nie wykorzystuj chłopa!

      Usuń
    3. Niech zna swoją rolę :D

      Usuń
  2. Nigdy go nie miałam, ale chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie o dłonie nie dbałam, ale odkąd go mam postanowiłam to zmienić :)

      Usuń
  3. Mój krem stoi przy stoliczku nocnym, i kremuję się tylko wtedy gdy już położę się spać i czuję, że szczypią mnie ręce - czyli wielkim skrótem ręce smaruję tylko wtedy gdy muszę. Leniuszek ze mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj oj! O ręce trzeba dbać! Bo będą wyglądały na babcine - jak moje :D

      Usuń
  4. Dostal mi sie ten wlasnie z gazety i polubilismy sie bardzo - no, ale cena zaporowa dla Mnie jak na krem do rak :) Poki co koncze Palmersa i tez calkiem dobrze Nam sie wspolpracuje, a rece kremuje codziennie po kilka razy ze wzgledu na prace :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooho... W której był gazecie? Jak zwykle przegapiłam...
      Ja na dniach będę kupować... Może zerknę za tym Palmersem... Chociaż kusi mnie też formuła norweska... ;)

      Usuń
  5. Jeszcze niedawno w ogóle zapominałam o kremowaniu rąk, za to teraz moja skóra jest tak sucha,że jakbym o tym zapomniała, to chyba by mi dłonie odpadły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, znam to...
      Trzeba być systematycznym... :)

      Jako podlotek miałam problem z dłońmi - brakowało mo witaminy A (wg lekarza) i miałam ręce jaj staruszka...

      Usuń
    2. Właśnie brak mi cierpliwości we wklepywaniu tych wszystkich cudów. Jak pomyślę, o wszystkim co powinnam każdego dnia zastosować, to musiałabym nic więcej nie robić, tylko od rana wykonywać zabiegi :)Dlatego niestety, ale dopiero konieczność uczy mnie systematyczności.
      Zazdroszczę więc wszystkim kobietom, które w tym nieprzerwanie trwają, a jeszcze to bardzo lubią. Tak jest o wiele łatwiej:)

      Usuń
    3. Dlatego mam system: co wklepać muszę po kąpieli - stoi obok ręcznika i patrzy na mnie jak wyrzut sumienia. Co mam wklepać w ciągu dnia (krem do rąk, balsam do ust) - leży na stole w salonie, który mijam 1000 razy i w końcu się mojej uwagi doczeka :)

      Usuń
  6. Ja właśnie zapominam zawsze o dłoniach, muszę to zmienić i chyba wypróbuję taki kremik :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pamiętać, bo zwracają uwage :)

      Usuń