Obserwatorzy

04.01.2013

Podsumowań czas

Ponieważ Gwiazdkę na blogu przegapiłam (tydzień sprzątając, 3 dni stojąc przy garach, kolejny tydzień jedząc, teraz rok na chudnięcie...) i Sylwestra też (pilnując choinki przed pewnymi Małymi Rączkami...) pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że minęły Wam dobrze i obficie :) Głównie prezentowo obficie ;)
I mam nadzieję, że ten rok będzie dla Was równie dobry lub lepszy niż mijający :)

Lubię takie posty czytać u Was, więc podkradłam TAG od cammie i tylkokasi. Oto moje podsumowanie minionego roku. Kto ma siłę i chęci niechaj czyta! :)


Dominujące uczucie na 2013 r.?
- Zniecierpliwienie. Przykry do przyznania, okropny wynik zmiany źle dobranych tabletek na takie dobrane jeszcze gorzej... Awantur w tym roku nie zliczę...
Ale radość też była. I duma przy pierwszych krokach i pierwszych słowach Synka :)

(trudno go uchwycić w ruchu)

Co zrobiłaś po raz pierwszy w 2012 r.?
- Pierwszy raz w życiu zaczęłam w miarę zdrowo jeść.
Pierwszy raz leciałam samolotem.
Pierwszy raz prowadziłam samochód.
Pierwszy raz usłyszałam "mama".
I pierwszy raz wyciągałam ręce do biegnącego Synka :)


Co zrobiłaś ponownie w 2012 r. po długiej przerwie?
- Ponownie byłam w Polsce (raz krótko, raz na dłużej).
Ponownie osiągnęłam rozmiar niższy niż xl ;)

Czego nie zrobiłaś w 2012 r.?
- Nie bawiłam się na śniegu.
Nie widziałam fajerwerków.

Słowo roku?
- "Michał NIE!" względnie "Michał, nie wolno!"
Chociaż w sumie powinno nim być "TAK", bo niedawno się zaręczyłam :)

Przytyłaś czy schudłaś?
- I tu jestem z siebie naprawdę dumna: schudłam.
Tak konkretnie z pociążowego rozmiaru 46 do 40 ;) 15 kg. Chociaż w sumie po świętach ta liczba nieco się zmniejszyła, ale nie przyznam się :D


 Miasto roku?
- Redditch, gdzie mieszkamy...

Odwiedzone miejsca?
- Londyn,
Wybrzeże Jurajskie

Lullworth Cove

Birmingham
W Polsce: moje miasto rodzinne, miasto Tomka
Jantar (nad morzem)
Nottingham, Wrocław i Poznań (ale tylko lotniska)

Ekscesy alkoholowe?
- Brak :) Nie piję zbyt wiele ;)

 Włosy dłuższe czy krótsze?
- Dłuższe. Mimo, że dwa razy podcinane...:)

Wydatki większe czy mniejsze?
- Znacznie większe.

 Wizyty w szpitalu?
- Korzystając z pobytu w Polsce dwa razy oddałam krew.
Liczy się?:)

Miłość?
- Jest i nie mija :)
Rośnie.


A ta do Michałka... zaskakuje :)

Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?
- Tomek i Mama

Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?
- Z Tomkiem i Michałkiem - wiadomo :)

Z kim spędziłaś najwięcej czasu?
- Z Michałkiem. Będąc w Polsce pierwszy raz od jego urodzin wyszłam gdzieś bez niego. Dziwne to było uczucie :)

 Piosenka roku?
- Aaaaaa, kotki dwa...

 Książka roku?
- Mam średni dostęp do książek.
Nic mnie już o dawna nie zachwyca.
Mam niemiłe wrażenie, że niektórzy "pisarze" piszą swoje wypociny po jakiś mocnych prochach...

Serial roku?
- "Wszyscy kochają Reymonda"

 Stwierdzenie roku?
- "Małe dziecko - mały kłopot, większe dziecko - większy kłopot..." Z przymrużeniem oka ;)

 Trzy rzeczy, z których równie dobrze mogłabyś zrezygnować?
- Mogłabym czy powinnam?
Powinnam ze słodyczy, bagietek i soków.
Mogłabym z kosza na pieluchy (jednak zbędny gadżet), baz pod cienie (nawet nie mam się kiedy malować), szukania koronowych ciuchów na ebay ;)

Najpiękniejsze wydarzenie?
- Wszystkie "kroki milowe" Michałka
Zaręczyny
Pobyt w Polsce i spotkanie starych Przyjaciółek oraz rodziny :)

2012 jednym słowem?
- Przełomowy.


A jak to wygląda u Was?
Skusicie się na ten tag i podrzucicie link? :)

12 komentarzy:

  1. Jeden z lepszych TAGów jakie widziałam ;) bardzo trafny,pomysłowy i nareszcie nie byle jaki jak połowa krążących po blogach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi wyjatkowo przypadl do gustu :)

      Usuń
  2. A co to za specjał na tym zdjęciu z serduszkami na środku ;>

    Piosenka roku po prostu rozwaliła system! Hahahhahaa uśmiałam się do monitora :D ale wierze, i jestem pewna że tak właśnie było :D urok matki ;)

    Wydaje mi się (uwaga tu uruchamia się psychologia w moim umyśle i ciele), że jako młoda matka która zajmuje się na co dzień dzieckiem, powinnaś się co jakiś czas rozerwać. Ustal ze swoim narzeczonym (przyznaj że brzmi super :D szczęściara !), że jeden dzień w tygodniu, dobra, na początek jeden na dwa tygodnie czy trzy ty gdzieś wychodzisz - sama. Na dwie godziny. Idź chociażby na te sklepy, wcale nie musisz niczego kupować, pooglądaj sobie, na chwilę przestań myśleć o kłopotach i obowiązkach. A jak wrócisz do domu to zobaczysz dopiero jak bardzo tęskniłaś i że to naprawdę dobry pomysł! (Jeśli urwałam się z choinki, bądź ameryki nie odkryłam - przemilcz mój psychologiczny wykład!).

    Dziękuję za uwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa niestety nie specjal :p To chyba bylo na Walentynki - wytargalam jakis przepis na mini serniczki z orzechami i wyszlo takie straszliwe okropienstwo, ze musialam je czekolada zalac zeby chociaz wygladaly :p

      Gdziez Ty mnie z domu wywalasz :p Uwielbiam siedziec w domu - taki ze mnie beznadziejny typ :D
      Wolalabym ustalic, ze 2 notki na blog (lacznie 4) w tyg. MINIMALNIE to mus i ja zadam oraz wymagam mozliwosci ich pisania. A nie jak teraz jedna na miesiac :p

      Usuń
  3. Nigdy w życiu nie zgadłabym, że miałaś rozmiar 46! :) Wyglądasz ślicznie i gratuluję osiągnięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo za komplementy :*

      Owszem - dawno temu kupilam okazyjnie piekna sukienke - biala w roze, wlasnie w rozm. 46 z mysla, ze "kiedys wszyje". Po ciazy ja przymierzylam i lezala jak ulal. A tez przekonana bylam, ze az tak zle nie jest ;) Nie mamy w domu duzego lustra i tylko to mnie tlumaczy... Musialam sobie zrobic zdjecia w bieliznie zeby odkryc rozmiar tragedii...

      Usuń
  4. Miło się czytało. I chyba coś Ci się chyba pomyliło z tym rozmiarem 40. Na fotce szczuplutka jesteś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :)

      Tomek sie nauczyl tak umiejetnie zdjecia robic :)
      40 to najmniejszy rozmiar w jakim siebie znam i rzeczywiscie to bardziej szczuplo niz bardziej grubo :) (przed ciaza nosilam 42)

      Usuń
  5. A ja i tak nie wierze w ten rozmiar 40 :P
    Na zdjęciu wyglądasz jak rycząca 8-ka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale nie ma tak dobrze :p
      Po prostu "mój" nauczył się robić "chudsze" zdjecia :p

      Usuń