Obserwatorzy

29.01.2013

Lovely Make-up brilliance

Nie wiem dlaczego mam do tego podkładu taki sentyment.
 Może dlatego, że był moim pierwszym? Pamiętam dobrze, bo wybierałam się na wesele - blada byłam jak topielica, ale uznałam, że skoczę na solarium i od razu będę jak mulatka... Wzięłam "opalony", na solarium nie poszłam, ale podkład dumnie nosiłam! Ja pierdykam, jak ja wtedy wyglądałam! Nic tylko siąść i płakać... Ale wyobrażałam sobie, że ludzie mnie biorą za taką opaloną. I nic to, że buzia brązowa, a od szyi w dół biel...
No trudno. Trzeba z tym żyć i liczę, że nikt już o tym nie pamięta.
Wszak każdy jakoś zaczynał... Prawda?

Tak czy owak od tamtego czasu zmądrzałam i teraz biorę najjaśniejszy.
Używam go zawsze kiedy muszę się pomalować "na chwilę" (bo jest wieczór, jadę do sklepu, "nago" jakoś nie bardzo chcę ludzi straszyć, a czegoś droższego żal. Wspominałam już, że jestem przeraźliwie skąpa?)
Będąc w Polsce zrobiłam zapas, wcześniej prosiłam znajomych żeby mi kupili na urlopie...


Jest to podkład rozświetlający. Zawiera mnóstwo drobinek, które odbijają światło. Niektórym ten efekt nie pasuje, ale mi się bardzo podoba, bo skóra wygląda na nawilżoną i zdrowszą (normalnie mam bardzo suchą).
Podkład jest gęsty, ale dobrze się rozprowadza, wyrównuje kolor buzi, nie jest specjalnie kryjący - to może być dla niektórych minus, ale jednocześnie nie robi efektu maski.
Mnie nie zapycha, nie wysusza, nie zmienia koloru na pomarańczowy, nie ciemnieje.


Niestety - nie jest zbyt trwały. Po kilku godzinach z buzi znika.


Uwielbiam jego zapach - dla mnie pachnie jak orzechy.
Dostępny w kilku odcieniach.
Koszt około 10 zł.
Zamknięty jest w plastikowej tubce - uwaga! - nie wyciska się do końca i sporo podkładu zostaje w niby "pustym" opakowaniu. Mimo to jest dość wydajny, bo nie trzeba go dużo na raz.

Z tego co czytam niektórzy używają go jako rozświetlacza - i to też jest niezły pomysł.

Znacie?
Lubicie?

26.01.2013

TRESemme Smooth Memory Straigtening Spray

Zbliżam się do końcówki opakowania, więc czas na recenzję.
To kolejna rzecz z firmy Tresemme z którą się nie rozstaje.

Od razu piszę, że produkt raczej nie jest dostępny w stacjonarnych sklepach w Polsce.


Spray zawiera olejek arganowy znany z właściwości wygładzających i nawilżających. Producent zaleca używać do obróbki "na ciepło" (prostownica) i obiecuje mocniejsze, wygładzone i niepuszące, "sypkie" włosy.

Nie używam suszarki, a prostownicy bardzo sporadycznie.
Używam tego po szamponie, odżywce, masce, itd. jako "antypuszacza" i "antyrwacza".


Spray jest lekki, bardzo przyjemnie pachnie, przy zaledwie paru "psikach" pokrywa całe włosy.
Jak pisałam - używam go głównie w celu łatwiejszego rozczesywania - gdybym nie uczesała włosów po myciu, następnego dnia miałabym całe w kołtunach. Produkt sprawuje się przy tym znakomicie - włosy łatwiej jest rozczesać, szczotka prawie nie targa i stanowczo mniej włosów znajduje na niej po skończeniu czesania.
Po wyschnięciu włosy są miękkie, rzeczywiście gładsze, a przede wszystkim nie wyglądają jak snopek siana. Loczek wisi przy loczku, a nie 2 włosy na lewo i 10 na prawo...
Produkt nie wysusza i nie obciąża włosów.

A jeśli już sięgnę po żelazko, to efekt wyprostowania utrzymuje się dłużej, włosy błyszczą i - znów - nie puszą się prawie wcale.

Koszt to około 5 funtów za 250 ml, ALE jest bardzo wydajny - używam go już prawie rok po każdym myciu, a zostało jakieś 3 cm płynu.

Jestem z niego bardzo zadowolona i kupię ponownie.




***

Siedzę właśnie w swoim pierwszym oleju na włosach.
Dziwne uczucie, ale myślałam, że będzie gorzej!

Sama się nie mogę doczekać efektów...

19.01.2013

Kempek powiedział...

... TAK ! 

Właściwie stało się to już jakieś 2 miesiące temu... a ja wreszcie dokopałam się do zdjęć...

Wciąż zachwycam się pierścionkiem i żal by mi było go nie pokazać :))





Wyznam Wam w ogromnej tajemnicy, że... nic się nie zmieniło.
Kiedyś myślałam, że po zaręczynach jest takie "aaaah", szał pieroga na patelni i gubienie kalesonów, ale... ślub już zaplanowaliśmy dawno, termin mniej więcej znamy, jak się odbędzie wiemy...
Właściwie to była formalność.
Przez jakiś czas zastanawialiśmy się nawet czy tego kroku w drodze do ślubu nie pominąć...

Ale lepiej mieć diament niż nie mieć ! :D
Chłop się postarał i mam :)
Trafił w mój gust idealnie, bo pierścionek zaręczynowy powinien (wg mnie) posiadać 3 cechy:
1. Być z diamentem. (xD)
2. Tylko żółte złoto.
3. Żadnych pierdół, udziwniaczy - wyłącznie proste formy.



A Wy... wolicie te bardziej strojne czy klasyczne pierścionki?

18.01.2013

Edycja limitowana L'Occitane - masło shea z miodem

Firma L'Occitane przygotowała dla Was nową edycję delikatnych produktów - z miodem i masłem shea.
Składników tych przedstawiać nie trzeba, bo wiadomo jaki mają wpływ na skórę... Za to warto przedstawić produkty:

Krem do rąk z miodem
30 ml / 29.90 zł:


Masło shea z miodem
8ml / 29.90 zł:

Pieniący żel z miodem
250ml / 65 zł:
Puszysty krem do ciała z miodem
125ml / 89 zł:

Wodzą Was na pokuszenie? :)

13.01.2013

Eveline Slim Extreme 3D, krem wyszczuplający i ujędrniający

Pewnie większość z Was już go zna.
Dłuuugo się czaiłam z zakupem. Oczywiście nigdy nie zdecydowałam się na niego mieszkając w Polsce (mimo wielu pozytywnych recenzji).
Dopiero mając do niego zerowy dostęp, przy okazji wakacji wrzuciłam go do koszyka i... przepadłam.



Przyjmijmy, że nazwa jest umowna. Wiadomo, że wyszczuplić mogą tylko ćwiczenia i dieta - krem tego nie zrobi. (Wielkie elastyczne gacie reklamowane w tv też nie - sprawdziłam!)
Producent twierdzi, że nasze wymiary zmniejszą się o 2 cm, ale włóżmy to między bajki i miejmy realne wymagania.
Jeszcze wyjaśnię - ja z cellulitem problemów nie mam. Tzn. mam tego podłego twora i pewnie są takie dni, kiedy na niego narzekam, ale nie biegam obsesyjnie do łazienki w celu ściskania ud i pośladków i wypatrywania "pomarańczowej skórki" (jeszcze z dwa lata wstecz myślałam, że mam szukać realnie pomarańczowego koloru i pojęcia nie miałam, że to o fakturę skóry chodzi).

Krem Eveline stosowałam 2 razy dziennie, nie ukrywam, że z nadzieją na ujędrnienie skóry. Dostajemy go w wysokiej tubce, która jest miękka, ale nie na tyle, żeby krem wydobyć do końca - przy końcówce produktu przygotujcie się na rozcinanie i wydobywanie sporych ilości "resztek". Po nałożeniu przez momencik nic nie czuć, a po chwili ogarnia nas lodowaty ziąb (polecam na lato, na zimę bym się bała). Krem jest lekki, łatwo się rozprowadza, megaszybko wchłania (ale chłodek pozostaje), pachnie przyjemnie, niezbyt mocno.
Jest w miarę wydajny - wystarczył na około 3 tygodnie (a powierzchnie do smarowania mam sporą).
Używałam na brzuch, pośladki i uda (do kolan).

Po tych 3 tygodniach dokonałam badań i pomiarów. Odpowiadał też niezależny ekspert (Tomek).
Skóra była wyraźnie gładsza, przyjemnie nawilżona.
Cellulit zmalał - mogę przysiąc! Tyłek sobie podglądam od czasu do czasu w lustrze i wypadł o wiele lepiej po stosowaniu kremu. Pościskałam, pomacałam i "górek" było ewidentnie mniej.
Tomek potwierdził, że się wygładziło.

Podsumowując: cudów nie ma, chirurga plastycznego nie zastąpi (tymbardziej diety), ale przy nastawieniu na realne wyniki można się mile zaskoczyć.
To dobry produkt, dzięki wygładzeniu i ujędrnieniu problematyczne miejsca wyglądają zdecydowanie lepiej.



04.01.2013

Podsumowań czas

Ponieważ Gwiazdkę na blogu przegapiłam (tydzień sprzątając, 3 dni stojąc przy garach, kolejny tydzień jedząc, teraz rok na chudnięcie...) i Sylwestra też (pilnując choinki przed pewnymi Małymi Rączkami...) pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że minęły Wam dobrze i obficie :) Głównie prezentowo obficie ;)
I mam nadzieję, że ten rok będzie dla Was równie dobry lub lepszy niż mijający :)

Lubię takie posty czytać u Was, więc podkradłam TAG od cammie i tylkokasi. Oto moje podsumowanie minionego roku. Kto ma siłę i chęci niechaj czyta! :)


Dominujące uczucie na 2013 r.?
- Zniecierpliwienie. Przykry do przyznania, okropny wynik zmiany źle dobranych tabletek na takie dobrane jeszcze gorzej... Awantur w tym roku nie zliczę...
Ale radość też była. I duma przy pierwszych krokach i pierwszych słowach Synka :)

(trudno go uchwycić w ruchu)

Co zrobiłaś po raz pierwszy w 2012 r.?
- Pierwszy raz w życiu zaczęłam w miarę zdrowo jeść.
Pierwszy raz leciałam samolotem.
Pierwszy raz prowadziłam samochód.
Pierwszy raz usłyszałam "mama".
I pierwszy raz wyciągałam ręce do biegnącego Synka :)


Co zrobiłaś ponownie w 2012 r. po długiej przerwie?
- Ponownie byłam w Polsce (raz krótko, raz na dłużej).
Ponownie osiągnęłam rozmiar niższy niż xl ;)

Czego nie zrobiłaś w 2012 r.?
- Nie bawiłam się na śniegu.
Nie widziałam fajerwerków.

Słowo roku?
- "Michał NIE!" względnie "Michał, nie wolno!"
Chociaż w sumie powinno nim być "TAK", bo niedawno się zaręczyłam :)

Przytyłaś czy schudłaś?
- I tu jestem z siebie naprawdę dumna: schudłam.
Tak konkretnie z pociążowego rozmiaru 46 do 40 ;) 15 kg. Chociaż w sumie po świętach ta liczba nieco się zmniejszyła, ale nie przyznam się :D


 Miasto roku?
- Redditch, gdzie mieszkamy...

Odwiedzone miejsca?
- Londyn,
Wybrzeże Jurajskie

Lullworth Cove

Birmingham
W Polsce: moje miasto rodzinne, miasto Tomka
Jantar (nad morzem)
Nottingham, Wrocław i Poznań (ale tylko lotniska)

Ekscesy alkoholowe?
- Brak :) Nie piję zbyt wiele ;)

 Włosy dłuższe czy krótsze?
- Dłuższe. Mimo, że dwa razy podcinane...:)

Wydatki większe czy mniejsze?
- Znacznie większe.

 Wizyty w szpitalu?
- Korzystając z pobytu w Polsce dwa razy oddałam krew.
Liczy się?:)

Miłość?
- Jest i nie mija :)
Rośnie.


A ta do Michałka... zaskakuje :)

Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?
- Tomek i Mama

Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?
- Z Tomkiem i Michałkiem - wiadomo :)

Z kim spędziłaś najwięcej czasu?
- Z Michałkiem. Będąc w Polsce pierwszy raz od jego urodzin wyszłam gdzieś bez niego. Dziwne to było uczucie :)

 Piosenka roku?
- Aaaaaa, kotki dwa...

 Książka roku?
- Mam średni dostęp do książek.
Nic mnie już o dawna nie zachwyca.
Mam niemiłe wrażenie, że niektórzy "pisarze" piszą swoje wypociny po jakiś mocnych prochach...

Serial roku?
- "Wszyscy kochają Reymonda"

 Stwierdzenie roku?
- "Małe dziecko - mały kłopot, większe dziecko - większy kłopot..." Z przymrużeniem oka ;)

 Trzy rzeczy, z których równie dobrze mogłabyś zrezygnować?
- Mogłabym czy powinnam?
Powinnam ze słodyczy, bagietek i soków.
Mogłabym z kosza na pieluchy (jednak zbędny gadżet), baz pod cienie (nawet nie mam się kiedy malować), szukania koronowych ciuchów na ebay ;)

Najpiękniejsze wydarzenie?
- Wszystkie "kroki milowe" Michałka
Zaręczyny
Pobyt w Polsce i spotkanie starych Przyjaciółek oraz rodziny :)

2012 jednym słowem?
- Przełomowy.


A jak to wygląda u Was?
Skusicie się na ten tag i podrzucicie link? :)