Obserwatorzy

09.09.2012

Laminowanie włosów wg Kempka

Ostatni miesiąc śmiało można nazwać miesiącem laminowania - można było o nim na blogach przeczytać pierdyliad razy.
Pewnie która się miała skusić już się skusiła, która nie chce, ta już nie zalaminuje, ale... skusiłam się i ja.

Efekty niezbyt udało mi się uchwycić. Tzn. zdjęcie początkowe jest niespecjalne - rano w sypialni zupełnie nie ma światła, a innego miejsca gdzie mogłabym wyżej niż na podłodze stabilnie ustawić aparat nie znalazłam. A i tak musiałam się schylić i przygarbić.

Włosy moje umęczone dwoma dobami w aucie (podczas wyjazdu do Pl) wyglądały tak: 


Nie można ich nazwać nawet przyzwoitymi - suche, bez blasku, do tego je rozczesałam, więc pełen pusz.

Kempkowa papka do laminowania:
- 3 płaskie łyżki żelatyny,
- 6 łyżek wrzątku,
- łyżka maski Tresemme,
- 6 kropli keratyny.

Mam długie włosy, więc musiałam tego mazidła mieć sporo.
Standardowo - wlałam wrzątek do kubeczka po serku, wsypałam żelatynę, szybko wymieszałam. Po dodaniu maski zrobiła się papa przypominająca zważone mleko - długo musiałam mieszać żeby coś z tym zrobić.

Umyłam włosy, nałożyłam odżywkę, spłukałam. Pozwoliłam im chwilę obciec w ręczniku.
Nałożyłam żelatynę, zawinęłam folią spożywczą, na to ręcznikiem, podpięłam i zostawiłam na około 50 min.

Co za okropne uczucie, kiedy ta kleista maź lądowała na włosach... Była to chwila, kiedy sobie powiedziałam, że nigdy więcej. Nie wspomnę o tym, że z moją sprawnością uświniona była też podłoga w łazience, umywalka i sedes...

Wreszcie zmyłam całość - obawiam się, że zapomniałam o szamponie i użyłam do tego tylko ciepłej wody.
Tak czy owak nie przyłożyłam się do tego, bo po kilku chwilach odkryłam po bokach głowy zaschniętą żelatynę. Nie było zbyt przyjemne wydrapywanie jej z czaszki ;)

Tak wyglądały moje włosy po laminowaniu, rozczesane tuż po zmyciu maski, jeszcze trochę wilgotne (schły na powietrzu):


A tak już całkiem suche (nadal nie czesane - nie licząc czesania po zmyciu):



Ponieważ mam strasznego fizia na punkcie czesania - długo puszczone samopas nie pozostały.
Tak wyglądały po rozczesaniu:




Ogółem: Tomek stwierdził, że stały się bardziej puszące. Nie wydaje mi się...
Na pewno zyskały na połysku - zdrowo błyszczały, były bardzo mięciutkie.
Zauważyłam również, że po żelatynie trochę wolniej się przetłuszczały - o ile zawsze je myję co dwa dni, o tyle teraz mogłam spokojnie co trzy...

Myślałam, że efekt będzie bardziej spektakularny, ale zabieg chyba powtórzę.
Chociaż będę się musiała długo zbierać z powodu kleistości przy nakładaniu...


Jakie Wy macie doświadczenia z laminowaniem?:)

16 komentarzy:

  1. widać efekty, ps: ładne loczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnio widać... Ale dziękuję za komplement :))

      Usuń
  2. mnie niestety obrzydza zapach żelatyny więc raczej się nie skuszę na laminowanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam zapach żelatyny :) Zwłaszcza takiej już rozpuszczonej :)

      Usuń
  3. wyglądają bardzo zdrowo ;). ja po laminowaniu mam same miłe wspomnienia ;D. też oczekiwałam czegoś bardziej spektakularnego, ale nie oszukujmy się - to tylko żelatyna ;).

    pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wyglądały sto razy lepiej przed kilkudziesięcioma godzinami w klimatyzowanym samochodzie...;)

      Usuń
  4. o ja laminowałam w sobotę i mi się zastygło troszeczkę zanim nałożyłam na włosy;/
    ale były potem gładkie i lśniące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rozpuściłaś w bardzo gorącej wodzie?
      Trzeba szybko nakładać, ale z drugiej strony - żelatyna aż tak szybo nie powinna stygnąć...:)

      Usuń
  5. U mnie się to nie sprawdziło. Ale ze mną tak jest, co się u innych sprawdza, u mnie zero! Ale jakie Ty masz piękne włosy bez czesania! Ile bym dała za takie fale! Głupia jesteś, że je poczesałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze czesze - mam fioła na tym punkcie!
      Czuje się brudna jeśli nie rozczesze włosów... chociaż wiem, że na tym dużo tracą...:P

      Mi się wydaje, że jest taki brudny nieład bez czesania :P

      Usuń
    2. I głupie jest te konto z którego Ci napisałam komentarz :D Wybacz, ale byłam wtedy na innej poczcie, i zapomniałam sobie o tym, więc komentarz jakby z innego bloga, ale jednak ta sama osoba :D Głupia jesteś i masz tego nie czesać i doceniać to co masz, bo na prawdę jest się czym chwalić!

      Usuń
    3. a ja sie zastanawialam kto nieznajomy mnie tak zwyzywał:PP

      Nie wiedziałam, że masz dwa blogi :P

      Usuń
    4. Ja też nie wiedziałam ahahahahha. Nie no poważnie! Mam inne konto na gmail, takie oficjalne, wiesz, sprawy poważne są na nim załatwiane, szkoła praca itp, ale nie wiedziałam, że wyskoczy mi jakiś blog..
      Ale to ja Cię tak powyzywałam :D ha! nie gniewaj się ;*

      Usuń
  6. pięknie wyglądają Twoje włosy, ślicznie błyszczą.
    Ja jeszcze nie wykonywałam tego zabiegu, ale się przymierzam:)

    OdpowiedzUsuń