Obserwatorzy

15.07.2012

Kolorowo, przypominaniowo, zapraszaniowo :)

Zawsze gdy chce obfocić makijaż, to po fakcie okazuje się, że jest niedorobiony, rozmazany, albo tusz się odbił.
Kresek robić nie umiem NADAL (nie żebym przez ostatnie pół roku miała eyeliner w ręce...)
Za to brwi będę miała jak ta lala... po powrocie z Polski! Wizyta u kosmetyczki, to (po lumpeksach) mój polski priorytet... doczekać się nie mogę... A raczej te moje zarosłe krzaki zwane brwiami!







Czuję się jak kocmołuch ostatnio i jak kocmołuch wyglądam.
Unikanie malowania mi w pozbyciu się tego nie pomaga.

Uwierzycie, że w ciągu ostatnich wielu miesięcy pomalowałam się (nie licząc tuszu i podkładu przed wyjściem do sklepu) jakieś 6 razy? Dokładnie licząc.
Straaasznie powoli mi idzie powrót "do żywych".

A kiedyś sobie wmawiałam, że na spacer z dzieckiem będę chodzić w szpilkach...
Jaaaasne.

Chyba mam dzień paszteta nad pasztetami... A właściwie miesiąc lub nawet ROK PASZTECTWA PASZTETÓW.



**

Żeby się już bardziej nie rozczulać nad sobą przypominam Wam o essiowym rozdaniu:



**

Oraz zapraszam na serduszkowe rozdanie na moi blogu kulinarnym:



Nikomu się nie chce piec serduszkowych muffinek?:)

2 komentarze:

  1. Jakie pasztet ?! weeeź przestań ! Makijaż jak najbardziej prawidłowy ! ;***

    OdpowiedzUsuń