Obserwatorzy

03.07.2012

Hesh, Amla - proszek

Raz po raz w kosmetycznym świecie pojawia się jakiś "szał" - jedna, druga, trzecia osoba pokazuje coś super/niespotykanego i nagle wszyscy chcą to mieć. A później jest wysyp recenzji, gdy już wszystkie mają i szał opada...

Z jakiegoś powodu jakiś czas temu był szał na produkty z bliższych lub dalszych części Azji, a mianowicie "zrób się na Hinduskę".

Podchodzę do tego sceptycznie, bo coś co u nich jest dobre niekoniecznie musi działać dobrze na naszą skórę i włosy. Nie wspominając o tym, że mają trochę inne kanony piękna.

Nie jest podobno zła pasta cukrowa - ale tamte kobiety przygotowują ją od setek lat i mają na nią sposoby, a której z nas w domu wyszła?
Nie jest złe nitkowanie brwi, póki w CH nie traficie na kobitke, która zrobi Wam nitką brwi w kształcie Pluto...
I być może nie są złe pachnące zielem maski do włosów, ale ja jakoś... źle do nich podeszłam...

Wygrałam ten proszek w rozdaniu, więc tymbardziej chciałam móc napisać o nim coś dobrego, ale... Może się uprzedziłam?


Po pierwsze: lakoniczna, o czcionce wymagającej lupy instrukcja obsługi na spodzie opakowania. Prosta rzecz: wymieszać z wodą, wmasować we włosy, zostawić na kilkadziesiąt minut, spłukać. Może w środku powinna być instrukcja obsługi rozszerzona - u mnie nie było, a (niestety!) opinie w Internecie przeczytałam po fakcie...

Nie było informacji jak często zabieg powtarzać... Mi było cieżko się za to zabrać, więc mijały tygodnie między jednym a drugim maseczkowaniem... Moj błąd nr 1.

Rozmieszać w wodzie zimnej czy ciepłej? Rozmieszałam w zimnej, zwykłej kranówie - mój błąd nr 2. Powinnam rozmieszać w ciepłej i dodać jakiegoś olejku, a nawet miodu.

Ile proszku użyć na raz? Całe opakowanie wystarczyło mi na 3 razy - mój błąd nr 3. Powinnam je mieć na więcej użyć.

Jaką konsystencje powinna mieć papka? Do teraz nie wiem... Robiłam bardzo gęstą - jak błoto. Przez to nakładanie nie było zbyt miłym doznaniem. Ale już nałożona trzymała się na głowie bardzo dobrze.


Trudno wymagać, żeby ta recenzja była całkowicie rzetelna przy liście błędów które popełniłam.
(Ale też trudno wymagać uniknięcia błędów przy egzotycznym produkcie z 4zdaniową instrukcją używania.)

Marudzę...

Czy przyciemnia odcień włosów?
U mnie nie zauważyłam, ale mam bardzo ciemne naturalne, więc nie liczyłam na to.

Czy nadała blask i objętość?
Blask owszem - były bardziej błyszczące, nawet przetłuszczały się po niej jakby wolniej.
Co do objętości poprawy nie stwierdzono.

Czy usunęła łupież?
Zaczynając jej używać byłam od niego wolna. Po pierwszym razie nieźle mi go wysypało, ale po kolejnych już go nie było, także nie najgorzej...

Czy zapobiegła wypadaniu?
Ostatnio moje włosy wypadają mniej, również dzięki zmianie diety.
Nie mogę stwierdzić czy i maska coś pomogła...

Strasznie mi się podoba ten ziołowy zapach - dla niektórych może być zbyt silny i irytujący, ale ja go lubię.
Łatwo się maskę z włosów wypłukuje, raczej nie zasycha na głowie - jeśli już to tylko na obrzeżach.
Trochę trudno ją na początku rozmieszać tak by nie było żadnych grudek.

Jakie mam do niej nastawienie?
Sama bym nie kupiła...
Włosy wyglądały dobrze, ale czy po niej? Ogólnie doprowadziłam je w ostatnich miesiącach do niezłego stanu, więc nie wychwalałabym jej pod niebiosa.

Kiedy już przeszłam przez instrukcje i wątpliwości jak zrobić to, a jak rozmieszać tamto, to byłam względnie zadowolona...
Mój dobry humor popsuł Tomek twierdząc, że moje włosy wyglądają jak siano. Przy bliższym macaniu przyznał, że na miękkości nie straciły, ale napuszenie widać...Ja sianowatości nie zauważyłam.
Weź proś o opinie faceta...

Ogólnie: polecam tym, które są zachwycone arabskimi cudeńkami - jakoś sobie z nią poradzą.
Jeśli dla kogoś taki proszek to tylko arabski skok w bok  (jak u mnie) radzę raczej zostać przy "naszych" specyfikach.

6 komentarzy:

  1. Ale świetna i ciekawa recenzja :)
    Ciekawe gdzie takie coś można kupić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiem czy taka świetna, bo mam swiadomość ile rzeczy przy używaniu tego zrobiłam źle...
      I wkurza mnie brak rzetelnej instrukcji używania przy produkcie tego typu...

      Usuń
  2. Ja tam wolę garniera ahaha ;d polskie dziewcze ze mnie, chociaż eksperymenty lubię ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też wolę "po polskiemu" :P

      Usuń
  3. UWAGA WAZNA INFORMACJA
    Proszku nie uzywa sie na wlosy, jest on tak naprawde stworzony na skore glowy!! Ma wspomoc porost wlosow, spowolnic siwienie, umocnic je u nasady. Prosze posluchajcie mojej rady, moj maz pochodzi z indii, zawsze mi mowi co jak uzywac a jesli nie jest pewien nawet swojej many pyta. Nakladajcie na skore glowy, nie na wlosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby miło gdyby taka informacja została zawarta na opakowaniu... ;)

      Usuń