Obserwatorzy

29.06.2012

Ponawiam zaproszenie i... co dobrego na rozdanie?

W marcu już raz zapraszałam, ale wtedy dopiero zaczynałam...
Teraz powoli, powoli blog jedzeniowy rozwijam i chciałabym jeszcze raz zachęcić Was do wstąpienia tam, a może i zostania na dłużej:


Proste przepisy, każdy wypróbowany przeze mnie - mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie :)
Zdaję sobie sprawę, że mistrzostwo to nie jest, ale znalazłam w pieczeniu radość i strasznie mnie cieszy, że mogę się rozwijać :)


**

Sprawa druga:

Prędzej niż później wybieramy się do Ojczyzny...:)
Nie było nas tam połtora roku, a już w zeszłym przyjęłam, że przed wyjazdem zrobie rozdanie, a w Polsce na spokojnie wygrane wyśle...

Ale...
Przez ostatnie miesiące praktycznie nie widywałam sklepów kosmetycznych, mój makijaż ograniczył się do kremu nawilżającego, a pielęgnacja paznokci do powstrzymywania obgryzania.
Szczerze mówiąc w chwilach wolnego czasu też niespecjalnie miałam siły zagłębiać się w kwestie co tu w UK jest fajnego, czego nie ma w Polsce...

Budżet mam ograniczony - jak to przed urlopem. Właściwie będzie to minirozdanie...
Niemniej proszę Was o propozycje co taką nagrodą (nagrodami?) mogłoby być, co jest "pożądane" najbardziej?
Jak dotąd do głowy wpadły mi tylko paletki Sleek, pędzle Ecotools lub lakiery Essie, może coś z Lusha lub TBS (tylko co...)
Mam nadzieję, że rzucicie jakąś propozycje, bo (wstyd przyznać prowadząc kosmetyczny blog), ale stałam się kosmetyczną prawie ignorantką...

27.06.2012

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie!

Pomocy!

Rozpaczliwie szukam:


Mierzyłam w Tk Maxx, leżała idealnie, kosztowała niewiele... nie wzięłam!
Znacie na pewno takie zaćmienie umysłu, gdy trzeba się po powrocie do domu zastanawiać "Czemu ja tego nie kupiłam?!"

Sukienka w kolorze koralowym, szydełkowa, odcięta w talii. Tył pleców cały z szydełka.
Może wyjdę na ignorantke, ale o firmie pierwszy raz słyszałam - PINKY

W sklepie była ostatnia sztuka... w necie niedostępna - dosłownie jakby wsiąkła! Znalazłam to jedno jedyne zdjęcie...

Szukam tej lub maksymalnie podobnej...
Ostatnio nie chodziłam po sklepach - przez kilka miesięcy prawie wcale i nie mam pojęcia gdzie jej szukać...

Widziałyście w jakiejś sieciówce?

21.06.2012

Mamusiowo - Misieńkowo :)

Maggie niedawno pisała, żebym jej pokazała mojego słodziaka... :) Uświadomiłam sobie, że kiedyś często wstawiałam tu jego zdjęcia, a ostatnio jakoś nie...
Toteż dzisiaj post prywatny, mamowo - dzidziusiowy, choć w roli dzidziusia już duży 9-miesięczny chłopak :))

Macie w całej okazałości Pana Powoda... Powód mojej znikomej obecności na blogu - moim i Waszych :)

Zdjęcia ze mną starsze - jeszcze z wiosny (rozmiar temu:D)



A tu rojber obecny:




Mały kibic... :)

Ma już 5 zębów, bierze się do stania, siedzi całkiem stabilnie, nawet o raczkowaniu mu się przypomniało. A wsadzony w chodziak - raj - tylko się kręci od stołu, gdzie przewraca krzesła, poprzez płyty, gdzie rzuca moimi podpisanymi przez wykonawców cacuszkami, aż do okna, gdzie zrywa żaluzje... Na moment nie można wzroku odwrócić, bo albo coś capnie do buzi i zje (kartki...), albo popsuje, albo przeceni swoje siły (moim hula-hopem) i nabija sobie guza... Lubi też dopaść do szafek w kuchni i robić "bum bum bum". Już nie wspomnę o plamach od papek, soczków, owoców, chrupek czy tym co akurat wyleje przewracając stolik... Plamy są wszędzie!
I czasem nawet trace cierpliwość, a poźniej on mówi "ma", albo nawet "mam" i mi przechodzi :D

Koooocham go :)

12.06.2012

Baza pod cienie Virtual

Obecnie żyje bez bazy. Starą (bez żalu) wyrzuciłam, nowej znaleźć nie mogę.
Ogólnie mniej niż rzadko jestem w centrum handlowym, jeszcze rzadziej  trafiam do drogerii, a jeszcze szukać tam bazy... jakoś mi nie wpadła w oko...

Bazy Virtual miałam dwie - pierwszą zużyłam do dna i dałabym się wtedy za nią pokroić, przy drugim opakowaniu miałam ochotę kroić wszystko wokół...


Plusy były takie, że w istocie przedłużała trwałość cieni, "podbijała" kolory i zapobiegała osypywaniu.
Cienie się na niej trzymały do rana i nie mieszały w jeden kolor - granice zostawały tam gdzie się je roztarło...


...ale minusy są takie, że trzeba było trzeć a trzeć żeby cokolwiek rozetrzeć - raz nałożone na nią cienie były jak mur beton.
Przy pierwszym słoiczku nie miałam problemów z konsystencją - była twarda, ale wystarczyło rozetrzeć w palcach, przy drugim nabierała się wyłącznie wielkimi grudkami:



a po roztarciu zostawały widocznie gluty z bazy, co nie wyglądało estetycznie:


Przy czym żeby ją tak "dokładnie" rozetrzeć trzeba było siły nacisku walca od budowy autostrad...
Może ktoś odczuwa przyjemość przy wcieraniu oka wgłąb czaszki, ale ja jakoś nie.
Nie mam pojęcia dlaczego 2 takie same bazy mogły być tak różne w użyciu...


Po prawej cień z bazą, po lewej bez.
Chyba widać, że ten z bazą wygląda solidniej. Jednocześnie widać nieroztarte grudy, które psują efekt...

Baza ma malutkie lśniace drobinki, które nie są widoczne na powiece.
Kolor brązowy, ale na odcień cieni to nie wpływa.
Trzeba ją wydobywać palcami, które później brudzą wszystko wokół.

Ja już do bazy Virtual nie wrócę - jest twarda, tępa, nie do rozsmarowania. Pierwsza taka nie była, ale nie mam zamiaru ryzykować... Jakoś tak się nauczyłam wymagać stałej jakości  :)

Ktoś wie na jakim stoisku w UK szukać porządnej bazy pod cienie, w miarę rosadnej cenie?

05.06.2012

TRESemme Naturals, Vibrantly smooth - szampon do włosów

Po szampon z firmy Tresemme wybrałam się zachęcona działaniem odżywki. Szczerze mówiąc nie byłam przekonana, bo jedynym szamponem po którym nie robi mi się gigantyczny łupież jest polski "Familijny". Z braku go tutaj od dawna męczyłam się wszelkimi możliwymi "przeciwłupieżowymi" cudami, które nic nie dawały...
Wybór był trudny, bo firma asortyment ma szeroki, ale padło na serie "Naturals" i nie żałuję...


Od razu uprzedzam pytania - nie mam po nim łupieżu! Jest to niezwykłe jeśli chodzi o moją głowę i choćby z tego powodu kupiłabym ten szampon ponownie.
Wydajność zbliżona do wydajności odżywki - 900 ml zmęczyć niełatwo. Mi właśnie kończy się opakowanie kupione w listopadzie, a myje włosy najrzadziej co 2 dni + piorę nim czasem pędzle.


Szampon jest hipoalergiczny - nie uczula, nie podrażnia.
Nie zawiera parabenów.
Nie zawiera barwników - ma przezroczysty kolor, jest dość gęsty, ale nie kleisty.
Został wzbogacony olejkiem kokosowym i ekstraktem z jojoby (wg etykiety).

Wg producenta pomaga kontrolować puszenie, ułatwia rozczesywanie i sprawia, że włosy błyszczą.
Wg mnie też :) I błyszczą, i łatwo się rozczesują i mniej puszą... Do tego cudnie, przyjemnie, owocowo pachną i są mięciukie.

Szampon dobrze myje, łatwo się spłukuje. Dość mocno się pieni - wystarczy go odrobina na całe moje długie włosy.

Sama kupię go jeszcze nie raz.
A przy okazji: jest dostępny w UK w każdym dosłownie sklepie, który ma rozbudowany dział kosmetyczny. Nie wiem jak jest z jego dostępnością w Pl - chyba wyłącznie allegro :)