Obserwatorzy

01.05.2012

Mamowo: "Dzidziuś" proszek do prania kolorowch ubrań dzieci i niemowląt

Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a ja wręcz jestem na punkcie swojego przeczulona. W związku z powyższym bardzo się ucieszyłam, gdy chwilę przed porodem dostałam próbkę proszku Dzidziuś - zwłaszcza po tym czego się naczytałam o alergiach i podrażnieniach u noworodków.



Był to pierwszy proszek, którego użyłam. Podzieliłam go na dwa razy, bo nie znoszę, gdy proszku jest za dużo i muszę później 3 razy uruchamiać płukanie, aby mieć pewność, że detergentu w ubraniach już nie ma.

Ubrania po praniu delikanie pachną, są miękkie - to plus.
Proszek nie uczulił, ani nie podrażnił maluszka - to jeszcze większy plus (w zasadzie o to chodziło).
Plamy po nie na czas złapanej kupie ładnie się sprały - każda młoda mama wie jak bywa z dzieckiem: spojrzysz gdzieś na chwilę i kupa jest wszędzie gdzie być nie powinna. Zaskoczenie tym większe, że szeroko reklamowany Fairy plam "kupowch" nie spiera...

W zasadzie jest to proszek absolutnie przyzwoity, a przy noworodku wręcz porządany.
Niestety - jeden minus: nie spiera plam po pomidorach. Moje dziecko wtedy pomidorów nie jadało, ale ja nad nim obiady spagettipodobne owszem - ciapa jestem więc mi skapło... i zostało. Trochę dziwnie jak na proszek dla niemowląt, bo w dziecięcych papkach pomidorów dostatek. Aby być sprawiedliwym napiszę jedynie, że pomidorów z ubrań jak dotąd nie sprało mi nic.

Spokojnie mogę go polecić.

6 komentarzy:

  1. Ja używam Fairy i u mnie spiera wszystko super. Tetra po kupie tylko namoczona po chwili była czysta (bez prania)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fairy z kupą sobie radzi, ale plamy po pomidorach zostają. Miałam już różne proszki, a została mi góra ubranek ufajdanych czerwonymi papkami...

      Usuń
  2. Kupowe plamy pierzemy od razu wtedy każdy proszek sobie z nimi poradzi. Mam dwójeczkę maluszków i co nieco się nauczyłam. Najgorzej jak zaschnie wtedy szanse na dopranie są minimalne i zawsze zostanie poświata tej plamy.
    Odnośnie proszków i płynów u mnie w domu dla dzieci sprawdza się tylko Persil przy synku najpierw Non-Bio ,a przy córce Persil Sensitive który teraz zastąpiliśmy Non-Bio z racji powrotu do UK. Za to o Polskich proszkach dla dzieci niestety nie mogę się wypowiedzieć dobrze proszek dzidziuś oraz lovela okazały się najgorszym co mogło spotkać mojego synka. Wystąpiła u niego silna wysypka skórna którą trzeba było leczyć farmakologicznie...Ps praktycznie żaden proszek nie jest w stanie doprać plam po słoiczkach dla dzieci. Z których przez to zrezygnowałam bo co to za barwniki muszą być dodawane nie wiem ,mimo zarzekania się przez producentów ,że nie upiększają sztucznie posiłków dla dzieci nie wierzę w to...bo o dziwo jak ugotowałam obiadek sama i była w nim zmiksowana marchewką to pomimo ubrudzenia sprało się do czysta. A tak troszkę nawiązując do Twojego bloga moja droga nie każda ma super ciąże. Dla mnie donoszenie obu graniczyło z cudem i wielkim bólem ,co z tego że nie puchły mi nogi skoro zastąpiły to silne skurcze ,krwawienia i pobyt na patologii ciąży. Pierwszą ciąże wspominam jak jedno wielkie wymiotowanie ,od początku do końca ciąży nie mogłam normalnie funkcjonować ,osłabienie ,anemia ,omdlenia ,dzień w dzień lejąca się krew z nosa...owszem cieszyłam się takimi momentami jak kopniaczki. Jednak wcześniej wymienione objawy nie dawały mi 100% tego bo skutecznie uprzykrzały mi życie. Nie piszę tego złośliwie ,chce tylko naznaczyć ,że każda ciąża jest inna i to ,że Ty akurat świetnie się czułaś nie jest regułą. Raczej niesamowitym fartem...ja niestety go nie mam przez co wiem ,że na dwójce dzieci skończę.
    Pozdrawiam i życzę samych cudownych chwil przy wychowywaniu młodego człowieka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej raz dziennie robię pranie i nie jestem w stanie każdego ukupionego pojedyńczego bodziaka prać. Rzeczy dziecka piorę oddzielnie, kiedy mi się nazbiera. Zresztą nigdy niepełnej pralki nie puszczam i dlatego oczekuję od proszku, że sobie z nimi poradzi :)

      Wiem, że ciąże mogą być zagrożone, pojawiają się krwawienia itd - rozumiem to i nikomu nie życzę. Moje zdanie, że wszystko zależy od podejścia dotyczy dziewczyn, które w 4 mies. ciąży zwalniają się z pracy i ciągle biorą przysłowiowe L4, bo tak strasznie je bolą plecy/tyłek/palec i przecież należy im się, bo w ciąży są. Ja do samego porodu spałam na ziemi (po przeprowadzce nie mieliśmy nawet łóżka) i nie robiłam z siebie ofiary, mimo, że też mi było niewygodnie i bolało wszystko od spania na posadzce. Też wymiotowałam i schudłam o kilka kg, ciągła zgaga, mdłości i zmęczenie...
      Serdecznie współczuję tym, które muszą przejść przez ciąże zagrożoną i które naprawdę mają medyczne podstawy by źle się czuć, ale czy nie znasz dziewczyn, które wyolbrzymiają i użalają się nad sobą? Takie, które chodzą i smęcą jak to im przez tą ciąże źle? Ja niestety znam i śmiać mi się chce, gdy później opowiadają jaka to ciąża jest STRASZNA.

      Usuń
    2. Ale zakupolone ubranka warto przeprać ręcznie ,albo chociaż zamoczyć. Ja specjalnie do tego celu mam przeznaczoną miskę i rękawiczki ,bo niestety przy wychodzących ząbkach wychodzące niespodzianki z pieluszki to norma :-D
      I nawet w związku z tym przeszliśmy z pampersów Pampersa na pampersy Huggies które więcej zatrzymują w środku :-D

      Co do ciąż trafiają się i takie przypadki gdzie kobiety fakt robią z siebie nie wiem co mimo prawidłowo rozwijającej się ciąży.
      Ciąża sama w sobie jest pięknym zjawiskiem gdy obserwujemy jak rozwija się w nas nowe życie. Niestety niekiedy prócz tego trzeba walczyć o tą ciąże ,może dlatego dla mnie to tak emocjonujący temat.
      Nie popieram jednak dziewczyn które ledwo dowiadują się ,że są w ciąży i już wymyślają różne rzeczy. Najzabawniejsze są mdłości po testowe ;-)znam kilka dziewczyn które to pierwszego dnia narzekają : ...a wiesz okres mi się spóźnia ,ale prócz tego to nic...na następny dzień robią test i nagle od razu JEJU JAKIE JA MAM MDŁOŚCI...ale śmieszny też jest tekst o brzuchu w 4tygodniu ciąży :...o patrz brzuszek mi się już powiększył...
      Jednak ostatnio doświadczyłam wielu przykrych informacji co potwierdza ,że coraz więcej ciąż nie jest sielanką. Koleżanka urodziła miesiąc temu przez CC w 32tygodniu córeczkę ,z powodu wady serduszka małej...o której dowiedzieli się już w 18nastym tygodniu ciąży. Dla niej ciąża była chwilami nerwów czy wszystko skończy się dobrze. Inna natomiast miała w ciąży nadciśnienie które zagrażało i jej i dziecku co też skończyło się przedwczesnym CC.
      Szczerze zazdrościłam dziewczynom które mogły cieszyć się stanem błogosławionym ,a to organizując sobie sesje z brzuszkiem a to chodzącym na spacery ,albo po prostu robiącym zakupy dla maluszka. Ja miałam bezwzględny zakaz chodzenia tylko do toalety i koniec...

      Usuń
    3. Właśnie te wszystkie "udawaczki" mam na myśli, gdy pisze, że wszystko zależy od podejścia... :)

      Usuń