Obserwatorzy

05.09.2011

Ślimaczki z dżemem, ptasie mleczko, parówki w cieście francuskim - przekąskowo :D

Wiercąc się w oczekiwaniu w dalszym ciągu porządkuje pulpit.


Ślimaczki z dżemem

Minęły pewnie z 3 tygodnie odkąd po ślimaczkach zostało tylko wspomnienie, a więc najwyższy czas wrzucić przepis.

Powstały, gdy byliśmy przed zakupami - z tego co było w domu. W oryginalnym przepisie (wziętym z któregoś z blogów, ale nie mam dziś pojęcia z jakiego, bo był przekopiowany daaaaawno do folderu z przepisami) za nadzienie służył biały ser. U mnie z braku sera był to dżem (za drugim razem krem czekoladowy, ale nie polecam, bo jakoś tak nieprzyjemnie jak skwarek sie wytopił...). Można też zrobić z rodzynkami (pycha!).

Tak wyglądają przed pieczeniem:


...a tak już po:


Przepis jest prosty:

- 2 i 1/4 szkl. mąki,
- 1/4 szkl. cukru,
- 1/4 kostki margaryny,
- 3/4 szkl. mleka,
- opakowanie drożdży w proszku,

- dżem/ nutella/ ser biały/ namoczone wcześniej rodzynki.

Margarynę z mlekiem podgrzać, wystudzić.
 Mąkę, drożdże, cukier - wymieszać, dodać mleko z margaryną. Wyrobić, zostawić do podwojenia.
Rozwałkować, posmarować nadzieniem / posypać rodzynkami, zwinąć w roladę, kroić ok. 1,5-2 cm. kawałki.
Piec w 160 stopniach, około pół godz.






Ptasie mleczko

W jednej z gazetek "Przyślij przepis" trafiłam na taki, który mnie intersował... Aaaaale, że "na próbe" robiłam z połowy porcji, a ten i owy składnik pominęłam, to i nie do końca wyszedł.

Efekt końcowy wyglądał u mnie tak:


... a mieć winien jeszcze ze dwie warstwy...


Było pycha, ale od zrobienia całego ciasta prostsze, szybsze, a równie smaczne jest wykonanie samej środkowej warstwy - ptasiego mleczka i podanie jej np. na biszkoptach ;)

Potrzebujecie do tego wyłącznie:
- galaretkę,
- śmietane "kremówkę" (u mnie kubeczek miał 300 ml)

Wykonanie:
Rozrabiacie galaretkę.
Tym razem zapomniałam o użyciu mniejszej ilości wody i zrobiłam standardowo w połowie litra wody - myślałam, że całość wraz ze śmietaną sie nie zwiąże, ale krótki pobyt w lodówce stanowczo im pomógł.
Gdy galaretka jest zimna i powoli tężeje ubijacie śmietanę. Gdy jest już całkiem sztywna, powoli, ciągle mieszając wlewacie galaretkę.

Bierzecie biszkopt/biszkopty, albo po prostu przygotowane wcześniej pucharki i wylewacie masę. Wkładacie do lodówki do stężenia i deser gotowy :)




Parówki w cieście francuskim

Podpatrzyłam u Pauli, wreszcie dopadłam w Tesco ciasto francuskie i którejś soboty obiad był taki:


Trudno tu raczej o coś, co można nazwać przepisem.
W sklepie zaopatrujemy się w:

- parówki,
- opakowanie ciasta francuskiego


W domu kroimy parówki na pół, z ciasta wycinamy nie za duże kwadraty, dokładnie zlepiamy, smarujemy mlekiem/roztrzepanym jajkiem i pieczemy. Tak "na oko" do zrumienienia.


Eksperymenty są ok, jednak my z Tomkiem wolimy parówki w cieście drożdżowym. To był mój pierwszy raz z ciastem francuskim i jednak będę je od teraz rezerwować do słodkich przekąsek...



Notka zbiorcza, bo często coś piekę... Od czasu do czasu zdążam nawet dobiec z aparatem nim dobiegnę z łyżką/widelcem, ale we wstawianiu notek i tak jestem niesystematyczna :D
Nawet się nie przyznam, że dwa kolejne obfocone ciasta czekają na pulpicie, a dwa wciąż w aparacie...

9 komentarzy:

  1. pierwsza wersja zachęcająca =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowało mnie to ciasto, muszę wypróbować :)Czekam na kolejne przepisy.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja z kolei bardzo lubię parówki w cieście francuskim :) tylko owijam je troche inaczej.. nie kroję ich na pół tylko zostawiam całe, ciasto kroję w paski i obwijam parówki niczym wstążką :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ale pyszności:) smaka mi narobiłaś:)

    zapraszam do mnie na rozdanie
    topmodeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmmm, mam ochotę na pierwsze dwie propozycje! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak to wszystko pięknie wygląda :) mniam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale to wszystko pysznie wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ślimaczki i ptasie mleczko wyglądają meeega smacznie :-)

    OdpowiedzUsuń