Obserwatorzy

18.09.2011

Krem do depilacji Veet Suprem Essence

W notce o kremie Eveline zdradziłam, że jest moim faworytem, więc zepsułam temu zakończenie, ale uzasadnienie musi być :)
Wczoraj specjalnie wykończyłam Veet, żeby mieć odczucia "na świeżo".



Po pierwsze - jak dla mnie - ma beznadziejną łopatkę. Wiem, że wiele z Was narzeka na łopatkę od Eveline, ale tamta przynajmniej rzeczywiście zbiera włoski i nie trzeba nią nie wiadomo ile manewrować, żeby nałożyć krem. Mnie nie przekonują w łopatce Veet zakończone gumowo brzegi - nie pomaga to w zbieraniu kremu, a przede wszystkim nie przekonuje mnie jej kształt. Teoretycznie powinno nią być łatwiej dotrzeć tu i ówdzie, w praktyce - jak tu wygładzam, to tam bokiem mi się zetrze... Strasznie nie lubię się denerwować przy zabiegach kosmetycznych, więc jestem na nie.

Po drugie - będąc w opakowaniu krem Veet rzeczywiście ma bardzo przyjemny zapach, którego brakuje kremowi Eveline, ale po nałożeniu, gdy zacznie "działać" zapach robi się nie do wytrzymania... bardzo śmierdzi. Kremu Eveline podczas zabiegu nie czuć tak mocno.

I wreszcie trzeci minus - gęstość. Krem Eveline zostaje dokładnie tam gdzie się go nałoży. Krem Veet ma rzadszą konsystencje - trudniej go zatrzymać tam, gdzie się chce, a przede wszystkim - przy odrobinie nieuwagi bardzo chętnie spada z łopatki.


Jeśli chodzi o działanie, to nie mogę mu nic zarzucić - depiluje. Oczywiście nie w 3 min. i nie w 6 min. (jak można przeczytać na opakowaniu), ale w standardowe 8-10 min. Włoski są upalone nieco minimalnie nad skórą, a nie równo z nią, ale nie na tyle, by można było narzekać...
U mnie nie spowodował podrażnień, ani pieczenia (a miał okazje, bo guzdrałam się tym razem strasznie. Wierzcie mi, że nie widząc nic poniżej brzucha bardzo ciężko się szybko i sprawnie wydepilować.)
Po zmyciu i prysznicu skóra wydawała się jakby natarta oliwką, co było przyjemnym efektem, ale niezbyt trwałym (zniknął po użyciu ręcznika).

Podsumowując: stojąc w drogerii przed półką "depilacyjną", mając do wyboru tańszy Eveline i droższy Veet, a w perspektywie identyczne działanie, lepszą łopatkę i mniej smrodku - wybieram Eveline :)


** Przypominam, że kremów do depilacji używam wyłącznie do odwłasiania strefy bikini (całej) i właśnie po użyciu w ten sposób kremy były recenzowane.
(Być może przy goleniu delikatniejszych włosków na nogach czy rękach krem rzeczywiście radziłby sobie w 6 min.)

8 komentarzy:

  1. Jakoś boję się, że dostane po tym uczulenia, bo mam bardzo wrażliwą skórę. ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Okolice bikini krem ...? Kurczę,u mnie na nogach krem nie daje rady ;p ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupowałam veet zwykle,myślałam,że jak droższy i lepsza firma to da radę... Chyba muszę pomyśleć nad Eveline...

    OdpowiedzUsuń
  4. jeśli chodzi o Veet to jest jedyna firma, której kremy do depilacji przypały mi do gustu. Innych firm jeszcze żaden nie spełnił moich oczekiwań.
    pozdrawiam
    http://kobieta-ja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety u mnie w ogóle nie depiluje ; d nawet po pół godzinie nie usuwa włosków, a nie mam jakoś wyjątkowo gęstych czy ciemnych

    OdpowiedzUsuń
  6. ja różniesz nie lubie tak depilować ;) ale bym musiala sprobować z innej firmy niz tą co mialam ;-) zapraszam do mnie na rozdanie http://martusia-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Też używam do depilacji bikini tylko kremów i Veet zawsze był dla mnie niewarty uwagi ze względu na znacznie przesadzoną cenę. Eveline nie próbowałam, ale zawsze zadowalała mnie Tanita, Joanna, a ostatnio- Bielenda z czarną oliwką. Trzeba je potrzymać 15-20 minut, ale efekt jest świetny, skóra niemal idealnie gładka. Spróbuję następnym razem ten z Eveline, ciekawe jak się u mnie sprawdzi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja przytrzymałam ponad 10 minut i wyżarł mi dosłownie kilka plam pod pachami ;/ bolało przez ponad tydzień. Prócz tego to sam w sobie mi odpowiada. ale nie probówałam niczego innego wec nie mam porownania.

    zapraszam do siebie na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń