Obserwatorzy

31.08.2011

Pollena Ostrzeszów - współpraca

Współpracę z firmą Pollena nawiązałam na początku sierpnia. Paczka z kosmetykami została mi wysłana zaskakująco szybko - nawet nie zdążyłam powiadomić Mamy, że ma się czegoś spodziewać... :)
Przesyłka z domu dotarła do mnie i znalazłam w niej wielką i wypchaną kopertę od Polleny

Historia firmy sięga wielu dziesięcioleci wstecz i ma swoje początki w czasach wojny i niemieckiej okupacji. Pewnie każdy z Was zna sztandarowy produkt firmy - wielką kostkę mydła "Biały Jeleń", której używano w większości domów przez dłuuugie lata.
Ja również tą kostkę doskonale kojarze, zwłaszcza, że siedziba firmy znajduje się w Ostrzeszowie - nieoddalonym specjalnie od mojego polskiego adresu :)

Za to niewiele z Was z pewnością wie, że firma od kilku lat przekształca się stawiając na nowoczesność, produkty hipoalergiczne i bezpieczna dla zdrowia.
Znajduje się na liście 100 najlepszych firm Wielkopolski i ma w swojej kolekcji między wieloma innymi również wyróżnienie "Dobre, bo Polskie", godło "Europejski standard" oraz w 2010 r. otrzymało nagrodę "Superprodukt" przyznawaną przez Świat Kobiety.


W paczce do testowania znalazłam 15 miniaturek produktów, saszetkę z proszkiem oraz 12 pojedyńczych próbek:


Konkretniej są to:
- 3 miniatury żelu pod prysznic z mlekiem kozim "Biały Jeleń" + próbki,
- 3 miniatury szamponu do włosów z naturalnym chlorofilem "Biały Jeleń" + próbki,
- 2 miniatury naturalnego mydła w płynie "Biały Jeleń", dla skóry szczególnie wrażliwej,
- 3 miniatury żelu do higieny intymnej z bławatkiem "Biały Jeleń" + próbki,
- 1 miniatura naturalnego mydła w płynie "Biały Jeleń",
- 3 miniatury żelu & szamponu z proteinami pszenicznymi z serii "Dzidziuś",
- proszek do prania odzieży dziecięcej również z serii "Dzidziuś"


Jak widzicie - wszystkie produkty są hipoalergiczne.

Serie "Dzidziuś" - wg planu - będę mogła testować za 13 dni :) natomiast jeśli chodzi o pozostałe produkty, to spodziewajcie się recenzji nieco szybciej :)
Chociaż - przyznaje uczciwie - naczytałam się o poporodowych cudawiankach, szwach, krwi i równie mało przyjemnych rzeczach, więc i testowanie części żelów zostawiam na czas szpitalny... ;)

29.08.2011

Przesyłka od Synesis

Jak pisałam w poprzednim poście - zawartości koperty od Synesis należy się osobna notka :)

Przesyłka wreszcie do mnie dotarła (w paczce z domu) i mogłam się poczuć porozpieszczana.
Wiem, że to okropne, ale książki w bibliotece też oceniam po okładkach... a przynajmniej ładną okładkę capnę prędzej niż taką mniej interesującą... :) Toteż ta paczuszka baaaardzo mnie zadowoliła (pewnie też dlatego, że sama bym nie potrafiła niczego ładnie zapakować, a dawane przeze mnie prezenty gwiazdkowe są zawsze wielokanciaste, tysiąc razy poprawiane, poobklejane taśmą i niemożliwe wysiłki czynie żeby całość się utrzymała w całości aż do otwarcia...)

Całość przebyła niemal 2000 km, więc miała prawo nieco się pognieść, ale nawet to nie odebrało jej uroku.



Peeling solny, który otrzymałam zapakowany był tak:

... a poznacie go bliżej przy okazji recenzji, która "się robi".
Dziś - żeby mu nie ułatwiać - zabieram się za ręczne pranie car bootowych zdobyczy, by wieczorem mógł się w pełni wykazać :)



Drugie zawiniątko wyglądało tak:


a zawierało próbkę perfum "Party" (co do których wyrabiam sobie opinię od kilku dni) oraz - niespodziewanie - glinkę marokańską:


Recenzje wkrótce :)

26.08.2011

Paczka z Polski :)

Oczywiście notkę dodaje z tygodniowym opóźnieniem. Paczka dotarła do mnie w niedziele, ale dopiero dziś skończyłam ze zrzucaniem, przeglądaniem i wybieraniem zdjęć... ;)
Prosiłam Mamę, żeby przy okazji pobytu w tym czy owym lompie poszperała w rzeczach dla dzieci...
Powinnam zacząć podejrzewać, że bardzo się wczuła w rolę już gdy dzwoniła powiedzieć, że paczka ma 33 kg :D Ostatecznie musiała zostać zmniejszona do 26 kg, żeby zmieścić się w promocji cenowej firmy kurierskiej... :)

Kurier się nieźle namachał wtargując ją na piętro:


Dla zobrazowania położyłam na niej telefon:


Wszystko owinięte folią, a do tego w workach dla zabezpieczenia przed deszczem :)


Mama już chyba pogodziła się z myślą o zostaniu po raz pierwszy babcią, bo wyprawkę mamy taką, że nawet Tomek ma obecnie mniej ubrań od syna ;)

Dostaliśmy między innymi:
- 10 (!!) reklamówek z ubrankami,
- 2 reklamówki z pieluchami tetrowymi,
- 1 z pościelą dla Maluszka,
- słodycze dla nas,
- gazetki z przepisami (dla mnie),
- wielką książkę z baśniami Andersena,
- zestaw pościeli :)

Trafiła się też dla mnie bransoletka:




Prosiłam też, żeby będąc w Biedronie kupiła mi KILKA sztuk budyni i galaretek, bo miałam serdecznie dość płacenia funta za torebkę budyniu w polskim sklepie...


Dostałam 24 budynie, 12 torebek kiślu, 23 opakowania galaretki, a nawet żelatyne i wiórki kokosowe...


Poza tym: nie było mnie w domu od stycznia, w marcu dostałam ostatnią paczkę... Nazbierało się przez ten czas przesyłek do mnie, zamówień, wygranych z rozdań...

W kopertach były między innymi:

testery Close2You


nagroda z rozdania u Fiolki


próbki John Masters Organics z akcji na fb


miniatury produktów dla niemowląt



wygrana z rozdania u Agnieszki

...oraz parę innych kosmetyków - w tym paczka od Synesis, której należy się osobna notka...:)


Dotarła również wygrana od Sylwii:



**

Niestety, dopiero teraz pisząc tego chwalipięckiego posta i szukając linków "wygraniowych" w blogu zorientowałam się, że w krótkim odstępie czasu w lipcu wygrałam dwa rozdania, a nie jedno... Oznacza to, że jedna z paczek do mnie nie dotarła... :( Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie - ze dwa dni temu zostawiłam tej dziewczynie komentarz, że paczkę już mam... Byłam przekonana, że to od niej i że nic innego przecież nie wygrałam... :(
Będę się starała dogadać z Mamą czy przypadkiem nie zapomniała paczki do mnie wysłać... Wierzcie mi, że w przypadku przychodzących do mnie rzeczy jest to trudne:
"- Przyszło coś do mnie?
- Przyszło.
- Od kogo?
- Nie wiem.
- List czy paczka...?
- Koperta.
- Ale z kosmetykami?
- Nie wiem co jest w środku...!"
Możecie mi wierzyć jak "łatwo" mi jest zachowac spokój podczas takiej rozmowy, gdy nie moge się dowiedzieć czy przyszła paczka od którejś z firm, rachunek z Plusa czy reklama z mBanku...;/
Podejrzewam jednak, że moją wygraną cieszy się któryś z pracowników Poczty Polskiej... Nie jest to miła myśl... :(

Nowość w sklepie Helfy.pl

Na półkach sklepu Helfy zagościła wyjątkowa nowość – organiczne kosmetyki do włosów i ciała firmy ISIK TERAPI.
  • ORGANICUM to seria kosmetyków do włosów z ziołowymi hydrosolami, które odżywiają cebulki włosowe, stymulując włosy do wzrostu.
  • ORGANICUM SUN to wyjątkowa seria w skład której wchodzą organiczne kosmetyki do opalania, jak i kosmetyki pielęgnujące skórę po kąpieli słonecznej.
  • ORGANICARE BABY to seria powstała z myślą o najmłodszych do pielęgnacji delikatnej dziecięcej skóry oraz włosów.
Kosmetyki ISIK TERAPI – bezpieczne dla Ciebie, bezpieczne dla środowiska.


Jeden z produktów to szampon stymulujący wzrost włosów:

25.08.2011

Wygrana u women's staff i kolejne rozdania...:)

Wygrałam rozdanie u Sylwii :)

Nagroda zdążyła już do mnie dotrzeć... Co wskazuje mniej więcej jak wypełniam postanowienia - tą notkę miałam napisać conajmniej przedwczoraj :)

Gdy tylko się bardziej ogarnę, to obfocę i się pochwalę :)


A żeby szczęściu spróbować nadać pewną ciągłość - kolejne rozdania:

U Oposa-w-wannie:



**

U Mamy:



**

U Pierniczkowej:



**

U MizzVintage:



**

U Lady in Purplee:



**

U Forever-young:



**

U Sandry:



**

U Ecosmetics:



**

U Yuki:



**

U Vexgirl:



**

U Barw wojennych:



**

U Jjjustii:



**

U Latte:



**

U Malwiny:



**

U Ika1991:



**

Oraz u Kmb1:


22.08.2011

Car boot :)

Na car boot wybieraliśmy się dokładnie od poprzedniego sezonu (wczoraj minął mój rok w UK...), ale jakoś nam było baaaaardzo nie po czasie...
Ja nie znoszę wstawać rano i mimo, że śpię po 12 h dziennie, a wstaję mocno po 10, to jednak świętym oburzeniem napawała mnie myśl o wstaniu bladym świtem w niedzielny poranek ("No co??!! W niedziele mam wstawać?! Zgłupiał czy co?!")
Wczoraj budzik zadzwonił nam o 6.00 i po krótkiej wymianie pomruków uznaliśmy, że nie jedziemy... Za to w poprzednią niedziele pokonaliśmy lenistwo i już po 8 byliśmy na miejscu... :D
To o dwie godz. za późno na najlepsze towary, ale liczą się chęci :D

Uwieeeelbiam wszelkie targowiska staroci... W Polsce spotykałam takie, ale ludzie sprzedawali tylko totalnie zniszczone/znoszone buble i to za cene nowych...
Za to car boot to jeden z moich osobistych rajów :)

Najwięcej rzeczy oczywiście dostało się Małemu - wanienka, koszyk do spania ze stelażem, ubranie na zimę z uszkami (szukałam czegoś w czym by udawał niedźwiadka, trafiłam bardziej na mysz, ale niech będzie) i śpioszki z cudnymi napisami...

Dla siebie zgarnęliśmy maselniczkę:


Jeśli chodzi o wystrój kuchni, to pasuje ona zupełnie do niczego, ale u nas to norma, że każdą rzecz mamy z innej bajki... :)

A żebym przestała się z głodem w oczach zatrzymywać przy każdym stoliku na którym leżała biżuteria, Tomek przemyślał i uznał, że jeśli kupi mi coś na początku, to na jakiś czas wystarczy zachwytu :D
Szczęśliwy traf chciał, że stała akurat kobitka z przeróżnymi zegarkami i zegareczkami...


Pamiętam, że będąc w liceum znalazłyśmy z Magdą taki w jednym sklepie... Kempek wiecznie spłukany zakochał się w nim na lata, ale więcej takiego już nie trafiłam... Długi czas wisiał na mojej liście "must have", aż tu w dalekiej Anglii na pewnym polu... Marzenie się spełniło :)


Zegarek na palec! :)
Wprawdzie 3 dni po zakupie zalałam go wodą przy myciu rąk, ale sprawna interwencja Tomka uratowała mu życie i działa zupełnie sprawnie ;)


Jakem stara, tak zachwycają mnie takie drobiazgi...

A całkiem nie car bootowo - mam nowe uzależnienie - żele pod prysznic Original Source:


Nie sądziłam, że można tak polubić zapach ananasa jak tego z letniej kolekcji.
Zdaje się, że Sylwia w komentarzu namawiała mnie na jego zakup... Teraz ja namawiam Was :)

20.08.2011

Sernik z brzoskwiniami i pierogi :)

Do trzech razy sztuka.
Mój pierwszy sernik był jednak ciut za słodki, do drugiego zapomniałam dodać cukru, więc dałam sobie ostatnią szansę i... cudeńko!
Już chyba nie będę próbować innych przepisów na sernik, bo ten jest najlepszy.
I prosty.



Gdy pierwszy raz ujrzałam przepis uznałam, że wykonanie zajmie mnóóóstwo czasu. W rzeczywistości samo zrobienie ciasta zajęło mi jakieś 30-40 min. + pieczenie ;)
Cudowny, nie za kruchy spód, słodki ser, pianka i owoce... Mniaaaam...!
Przepis zgarnęłam z gazetki reklamowej jednej ze spółdzielni mleczarskich, ale podaje już po własnej modyfikacji...

Składniki na ciasto:
- 3 szkl. mąki,
- 1 kostka margaryny,
- 5 żółtek,
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 3/4 szkl. cukru

Na mase serową:
- ciut więcej niż pół kg twarogu (użyłam już słodzonego - specjalnego do serników, ale jeśli takiego nie macie, to musicie dodać do sera budyń smietankowy, pół szkl. cukru pudru i pół kostki margaryny),
- 1 jajko

Dodatkowo:
- 5 białek,
- szkl. cukru,
- puszka brzoskwiń.


Składniki na ciasto przełożyć do miski i zagnieść.
Podzielić na dwie części - jedną zamrozić, a drugą rozwałkować na blasze.

Składniki na mase serową wymieszać i wyłożyć na ciasto.

Ułożyć pokrojone brzoskwinie.

Z białek i szklanki cukru ubić pianę. Wylać ją na brzoskwinie.

Na wierzch utrzeć wcześniej zamrożoną połowe ciasta. (Gdyby nie zdążyło się dobrze zmrozić można poskubać...)

Piec w średnio nagrzanym piekarniku (u mnie ok. 180 st.) przez około 50 min.




Tomek często mówi, że mam ten sernik znów upiec. Na mój logiczny argument, że mam jeszcze inne ciasta do wypróbowania słyszę: "Bo Ty próbujesz moim kosztem!" xD

**
**

Z reszty twarogu poczyniłam pierogi:



Również myślałam, że ciasto to jakiś cudawianek, a tu tylko ciepła woda i mąka... ewentualnie jedno jajko :)
Oczywiście - jak zwykle - wszystkiego "na oko" :)



Nie wiem jak Wy, ale ja preferuję pierogi na słodko... A te z serem są moim absolutnym numerem 1 :)

18.08.2011

Rozdaniowo

Od jakiegoś czasu regularnie dodaje linki do rozdań do notesu... Wreszcie nadszedł czas wziąć w nich udział... :)
Pogoda typowo angielska i chyba tylko ona tłumaczy dlaczego (wyjątkowo!) bardziej od udziału w rozdaniach pociąga mnie perspektywa przespania dnia :)
A wstałam dzisiaj po 11! Oczywiście - gdy już wreszcie trafię wieczorem do łóżka, to i tak nie zasnę przez pierwsze dwie godziny i trafi mnie szlag :D
Pewnie to znacie... ;)

Wygrać możecie:

U Sylwi:



**

U YoAnki:



**

U Moniqe:



**

Iwetto rozdaje:



**

Drugie rozdanie Moherowej:



**

 Na blogu Craving for beauty:



**

U Farfallebelle:



**

U Charmain:



**

U MadameKatarzyny:



**

U Rodzynki:



**

Na blogu Amour-15:



**

U Roksi:



**

U Karoliny:



**

Na blogu CurlyGirl i Patrycji:



**

Drugie rozdanie Belleoleum:



**

U Katarzyynki:



**

U Natalii:


Zasady:

1. NIE musisz być obserwatorem mojego bloga, ponieważ chciałabym aby osoby mnie obserwujące były tu z własnej woli, więc jeśli nie chcesz mnie obserwować ale masz ochotę wziąć udział w rozdaniu - nie ma problemu, wystarczy, że się zgłosisz wpisując komentarz :).

Wszyscy mogą wziąć udział w rozdaniu :)!!!


2. Komentarz musi zawierać:
a. słowo CHCĘ
b. Twój e-mail

3. Proszę umieść notkę o moim rozdaniu na Twoim blogu (może być przy okazji Twojej notki, na końcu) wraz ze zdjęciem 1 z tego wpisu (logo rozdania) oraz zasadami.



**

U Orlicy:



**

Na blogu My-life-is-magic:



**

U Loverki:



**

U Merczens:



**

Na blogu Pieprz i kokos:



**

U Motylicy:



**

Oraz u Prozerpine: