Obserwatorzy

18.07.2011

Kempek oTAGowany - One Lovely Blog Award

Zostałam oTAGowana przez SheWoman za co bardzo, bardzo jej dziękuję... :)
Przyglądałam się liście obserwowanych blogów, ciągle migało mi logo i czekałam z niecierpliwością kiedy wreszcie ktoś mnie "klepnie" :)
Zasady One Lovely Blog Award :

Podziękowania i link blogera, który przyznał Wam tę nagrodę.    
Skopiuj i wklej logo na swoim blogu
Napisz o sobie 7 rzeczy
Nominuj 16 innych cudownych blogerów(nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę)
Napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji :)
7 rzeczy o Kempku, których możecie jeszcze nie wiedzieć (chociaż zawsze możecie pytać!) :
1. Mam 20 lat (ostatniego lipca stuknie mi 21) i dokładnie dziś kończę 32 tydzień ciąży.
Decyzja o dziecku była nasza wspólna i dobrze przemyślana. Zdaję sobie sprawę, że wiele mniej znających mnie osób (z moją mamą na czele) uznaje z góry, że zaliczyliśmy bardzo klasyczny rodzaj "wpadki". Nie mam zamiaru przekonywać przekonanych, więc mogą sobie myśleć tak dalej... :)
Celebruję każdy dzień mojej ciąży i każdy traktuje jak święto. Co tydzień sprawdzamy z Tomkiem jak rozwinie się dziecko w ciągu kolejnych 7 dni, czytamy mu ksiązki, puszczamy muzykę i uwielbiamy oboje patrzeć jak się w środku wierci. Mamy taką zabawę, która polega na stukaniu w brzuch - o ile Najmłodsze nie śpi po chwili nam odkopuje :)
Całkiem już urośliśmy:

Dziwi mnie, gdy czytam na forach internetowych relacje kobiet, które wspominają ciążę jak jakąś katorgę - bo plecy bolą, niewygodnie, skurcze, słabo... Jasne, że to i wiele innych rzeczy ma miejsce, ale nie dajmy się zwariować - w byciu w ciąży jest wiele piękniejszych rzeczy do zauważenia niż rozstępy i spuchnięte stopy... :)

2. Tomka uważam za moją Miłość Życia, moją Drugą Idealnie Dopasowaną Połówkę, mój Ideał, moje Szczęście i Wszystko Najlepsze Co Mogło Mnie Spotkać.
Myślimy o tym samym w tym samym czasie, zaczynamy mówić o tym samym po chwilowym milczeniu i odczytuję jego myśli już gdy zaczyna się wiercić po kanapie (najczęściej to: "Gdzie są rodzynki w czekoladzie?" xD)
Jeszcze nie tak znów dawno nie miałam najmniejszego zamiaru wiązać się z kimkolwiek na stałe, bo wystarczały mi flirty i "związki" kilkurandkowe... Do chwili, gdy go spotkałam :)
Poznaliśmy się przez internet, zupełnym przypadkiem, zaczęliśmy znajomość od drobnej sprzeczki, on mieszkał w UK, ja w Polsce... Po 5 miesiącach znajomości, w tym 4 związku na odległość, po 2 randkach, jednym wybawionym razem weselu i jego 2tygodniowym urlopie spędzonym ze sobą zamieszkaliśmy razem.
Była to najlepsza decyzja mojego życia :)

3. Jestem niewierząca, a do tego nie jestem hipokrytką. W związku z powyższym nasze dzieci nie zostaną ochrzczone i nie weźmiemy ślubu kościelnego.
Ogólnie nie powinno to dla nikogo być problemem, ale niektórym bardzo przeszkadzało, że "Jak tak można: TYLKO cywilny?". Dla nas to nie jest TYLKO i bez łaski - obejdziemy się bez 30 tysięcy kredytu wydanego na wesele.
Zdecydowaliśmy, że gdy nadejdzie czas pojedziemy z dzieciakami w zagraniczną podróż, gdzie działają konsulaty i wrócimy jako małżeństwo.
Uważamy oboje, że najważniejsze są te obietnice, które skladamy przed sobą, a nie przed ludźmi...

4. W latach 2000-2010 byłam czynną fanką zespołu Ich Troje.
Bywałam na koncertach, spędzałam noce na dworcach, czatowałam godzinami pod barierkami, zbierałam autografy...
Minęło, ale santyment pozostał... ;)

5. W liceum farbowałam włosy na dziwne kolory... Był michałowy czerwony, pomarańczowy, różowy i fioletowy... Zielony też, ale zmywalny, a nie na stałe... :)

6. Uwielbiam pasztet w każdej postaci - "luksusowy" zapiekany, z gęsi, albo kaczki i taki najtańszy ze złotka też.
W ciąży nie wolno jeść pasztetu i jest to baaaaaaardzo bolesne. Doszło do tego, że którejś bezsennej nocy ułożyłam Ode do pasztetu...
Tomek czasem kupuje pasztet dla siebie, a później pilnuje, żebym zbyt często nie człapała "tylko popatrzeć" w stronę lodówki... xD

7. Jestem odludkiem, a do tego domatorem - nigdy nie biegałam po klubach, dyskotekach. Alkohol toleruję, gdy jest to wino pite przy świecach lub ruski szampan z popiołami sylwestrowych życzeń w środku i nie znosze pitu-pitu o niczym z ludźmi, którzy tylko udają zainteresowanie czymkolwiek poza sobą. Dlatego mam skromne grono najbliższych znajomych, ale za to takich, którzy mają coś do powiedzenia... a gdy nie mają, to milczą - zupełnie jak ja :D



Spora część z Was już odpowiedziała na taga, a większa część została nominowana, więc sama nominuję tylko jedną osobę:

(to zmusi ją do napisania notki :D )

12 komentarzy:

  1. Haha, podstępna jesteś =p

    Mimo wszystko cieszy mnie, że większość z tych rzeczy, które o sobie napisałaś, wiem =) Muszę się zastanowić i zrobię tego taga =)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie to jakbym czytała o sobie, poza tym że nie jestem jeszcze w stanie błogosławionym to wszystko jakoś cholernie się zgadza ;) nawet wiek...tylko miesiące inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli mówimy o miesiącach to tak ;) w styczniu miałam urodziny ;D hehe
    A co do Ich troje - kochałam ich na zabój :) cały pokój miałam wyplakatowany, miałam też czerwone włosy i na koncercie rzuciłam w Wiśniewskiego zeszytem który zrobiłyśmy z koleżankami, żeby napisała nam autografy ;D hehe
    Niestety nie jeździłam za Nimi :(

    OdpowiedzUsuń
  4. to może po prostu zapytaj kogoś w sklepie? :)
    ja swojego chłopa też poznałam przez internet i spotkanie z nim uważam za najlepszą decyzję w swoim życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjemnie czyta się twoją notkę! :)
    Ich troje - było, było! :) Też byłam ich fanką, nie taką jak ty oczywiście, ale wszystkie teksty na pamięć znałam :)

    Domatorka również, jednak nie tak szalona jak ty, ahah :) Chodzi mi tu o kolory włosów :) Z tej jednej notki mogę wywnioskować, że prowadziłaś i prowadzisz bardzo fajne życie, w zgodzie z samą sobą i mimo, że ktoś może powiedzieć o domatorce, że jest nudna to jednak twoje życie nudnym nie jest! :)

    Pierwszy raz jestem na Twoim blogu, więc muszę krzyknąć GRATULACJE !! :) Ostatnio bawiłam się z dzieciakami mojego kuzyna, niezapomniany wieczór! :) Szkoda, że na codzień nie mam kontaktu z dziećmi! :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! Plus - dodaje do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Achhh nie chciałabym wyjść na kłamczuchę! Zdaję się, że jednak już tu kiedyś byłam :)

    Jeszcze raz pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeej, to jeszcze trochę i będziesz miała maluszka! :) jaak fajnie :)
    znasz już płeć? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. myślę, że w słowniku spokojnie znajdziesz jak tam nazywają ciasto francuskie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. paczkę nadałam dzisiaj około 11 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to ja się kochana dołączę do dyskusji i podrzucę Ci linka jeśli masz u siebie gdzieś tesco ;) wyszperałam specjalnie dla Ciebie Kochana ;* Ciasto francuskie to nic innego jak puff pastry.
    A tutaj obiecany link (if u don't mind)

    https://www.mysupermarket.co.uk/Shopping/FindProducts.aspx?Query=puff%20pastry&SortBy=3

    OdpowiedzUsuń