Obserwatorzy

01.06.2011

Kosz na pieluchy Tommee Tippee

W tym roku wyjątkowo nie dostałam prezentów na Dzień Dziecka i uważam to za szalenie bolesne. Oczywiście jest to spowodowane tym, że jestem zbyt daleko od domu.
Moja siostra dostała telefon, więc moja zazdrość jest tym większa.

Już chodziłam po domu kwicząc, że Mama mnie nie kocha, bo rano przysłała tylko sms, ale zadzwoniła i czuję się nieco pocieszona.

Upiekłam też ciasto marchewkowe i nieco rekompensuje mi to brak słodyczy jakie zawsze kupowała mi Mama...
Nie jest w taki dzień prosto być dorosłym człowiekiem.



Z racji, że mój Synek ma dziś pierwszy Dzień Dziecka, a do tego wczoraj zaczęliśmy 26 tydzień, co stanowczo równa się 6 miesiącowi i 3 trymestrowi - chwalę się:

Maskotka, którą dostaliśmy z klubu Aptamil:


(Uwieeelbiam takie drobiazgi!)


Śliniaczek:


Przyznam, że nie kupujemy zbyt wiele rzeczy ubraniowych dla Maluszka... Jest to oczywiście jedno z moich ulubionych zajęć, ale przyszła Babcia dla pierwszego wnusia szykuje wyprawkę... Z tego co przekazała mi siostra nazbierał się już solidny karton ubranek... :)


A że i ja misie nadal lubię dostawać:




Na koniec rzeczywisty temat notki:
Każdorazowo widząc w katalogach/gazetkach dla mam kosze na pieluchy przewracałam stronę z prychnięciem: "Fanaberia!"... Pewnie myślałabym tak nadal, gdyby znajomi przy okazji nie zaproponowali nam odsprzedania swojego kosza... Wzięliśmy od razu ;)


Na swoje usprawiedliwienie szybkiego zakupu mam sprawność z jaką poprzednia właścicielka demonstrowała jego działanie. Ot - wystarczy wrzucić pieluchę, przekręcić i już... czysto ;)
Wypróbowałam tą metodę w domu próbując zakręcić w workach majtki, ale nadal nie potrafię... xD Przy pomocy Tomka udało mi się już uciąć worek, co jest osiągnięciem, ale nadal nie umiem go skręcać...

Niemniej: pełna wiary, że nauczę się obsługi - polecam to wszystkim rodzicom. Nasze dziecko będzie wrześniowe i nie wyobrażam sobie biegania z każdą pieluchą do kubła na zewnątrz.

Do kosza zakupuje się wymienne wkłady, które zawierają jeden długi "worek". Pieluchy po wrzuceniu i zwinięciu tworzą pętle szczelnych i nieprzepuszczającyh zapachów "serdelków". Miejsca w koszu starcza na około 20kilka pieluch, więc na jakieś 2 dni (na początku) ;)

Zabawa ta w Polsce jest raczej droga - sam pojemnik kosztuje ponad 100 zł, a wkład około 70, jednakże jeśli ktoś ma możliwość, to szczerze zachęcem do zakupu.

4 komentarze:

  1. Ciężko byłoby mi się przekonać do tego typu urządzeń ;) Ja to zawsze chcę sobie życie utrudniać;p
    A misie również uwielbiam ;) Żaden wstyd - trzymam ze sobą Miśka, którego dostałam na chrzciny ;) jest ze mną już od tylu lat i mam nadzieje, że zostanie na zawsze ;) Ogromny sentyment mnie z nim łączy;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tego kosza na pieluchy nie podchodziłam długo :] mój mały braciszek już co prawda przestał z niego korzystać, ale moje pierwsze z nim zetknięcie było straszne ;D a już sama zmiana worków to była czarna magia ;D
    Ale jak już sama będę miała swoje dzieci to na pewno go kupię :]

    OdpowiedzUsuń