Obserwatorzy

08.06.2011

Funciakowa odżywka - Beautiful Brunette

Zawsze byłam zwolenniczką kupowania tanich kosmetyków... Wprost uwielbiam wypróbowywać je i trafiać na cudeńka (albo kląć nad bublami).
Nie miałam odżywki (Kompres z Joanny oszczędzam :D), funów też już niewiele, byliśmy w funciaku, więc wybór padł na to:


Odżywka wyciśnięta na dłoń wygląda trochę jak farba do włosów:


Tomek właściwie jeszcze do niedawna był przekonany, że ja co kąpiel farbuje sobie końcówki... xD
Tłumaczył mi, że wyglądają po niej "inaczej", bo błyszczą i sie mienią refleksami ;)

Także - jak widać - jakiś efekt jest zauważalny... ;)
Po nałożeniu na włosy (nie mokre, ale lekko odciśnięte) i zostawieniu na nieco dłuższą chwilę, a później spłukaniu wręcz dość mocno widoczny.
Włosy rzeczywiście błyszczą, są mięciutkie, pachnące, nie obciąża ich, a przede wszystkim - gdy się nie spieszę i rzeczywiście potrzymam ją dłużej na włosach - zaczynają przypominac regularne, ładne, oddzielone fale, a nie bezkształtną kupę siana.

Ogólnie polecam szukanie "perełek" - produkt za funta, a bardzo dobry.
(A gdyby dobry nie był, to taką odżywkę można z powodzeniem i bez zadziorów wykorzystać zamiast pianki do golenia nóg ;) )

1 komentarz:

  1. Kurde, ile razy przechodzę koło tych odżywek w funciaku zawsze zastanawiam się jak działają :) I chyba się skuszę, skoro nawet facet zauważa różnicę. Pozdrawiam cieplutko, z cholernie zimnego Lądka :)

    OdpowiedzUsuń